Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Emil Siewiorek: W szatni padły mocne słowa

Emil Siewiorek: W szatni padły mocne słowa

fot. Michał Giel

- Cenię swój zespół i wierzę, że tak tragiczne spotkanie w tym sezonie już nam się więcej nie przydarzy - powiedział libero TKS-u Nascon Tychy, Emil Siewiorek. Tyszanie w historycznym debiucie w I lidze wyraźnie przegrali z Energą Pekpol Ostrołęka.

Debiut na pierwszoligowych parkietach dla TKS-u nie wypadł zbyt okazale. Porażka 0:3 z Pekpolem Ostrołęka na pewno nie była tym, czego się spodziewaliście po premierowym meczu na zapleczu ekstraklasy. Czego zabrakło w waszej grze?

Emil Siewiorek: – Najchętniej wymazałbym z pamięci to sobotnie popołudnie, ale niestety nie da się tak zrobić. Trzeba być profesjonalistą i przełknąć tę solidną lekcję siatkówki, jaką dał nam zespół z Ostrołęki. Musimy wyciągnąć wnioski i nie dać tak dużej plamy w następnym spotkaniu. Ciężko powiedzieć, co zawiodło najbardziej. Zabrakło każdego elementu siatkarskiego rzemiosła.

Z boiska może wyglądało to inaczej, jednak patrząc na mecz z boku, można było odnieść wrażenie, że własna hala wcale nie jest waszym atutem. Rywale dobrze się w niej czuli, świetnie zagrywali, a przede wszystkim byli rozluźnieni. Problem tkwił w waszych głowach?



– Moim zdaniem czynnikiem, który miał duży wpływ na przegraną w tym meczu, była udzielająca się wszystkim presja. Bardzo mnie to dziwi, gdyż średnia wieku w wyjściowym składzie wcale nie była niska, a pomimo tego nie daliśmy rady wytrzymać psychicznie ciężaru tego spotkania. Przecież w siatkówkę umiemy grać. Pokazaliśmy to już w przygotowaniach do tego sezonu, na przykład podczas turnieju w Będzinie. W pojedynku z Pekpolem niestety nie było tego widać. Cenię swój zespół i wierzę, że tak tragiczne spotkanie w tym sezonie już nam się więcej nie przydarzy.

Oprócz tego „spięcia” dużo szkody narobił wam blok rywali. Goście często punktowali tym elementem, a także dobrze wychodziła im gra pasywnym blokiem. TKS-owi w obronie brakowało chyba tej pomocy od bloku. Trochę ucierpiałeś na tym ty, ponieważ miałeś utrudnione zadanie w defensywie.

– Zespół z Ostrołęki ma w składzie dobrych, wysokich środkowych, przez co naszym założeniem było grać szybką siatkówkę na skrzydłach. Sporadycznie mieliśmy poprawne przyjęcie, a to skutecznie uniemożliwiło nam taką grę i stąd tyle kłopotów ze skończeniem piłek na siatce. Brakowało też regularnej, mocnej zagrywki. Rywale przyjmowali piłkę dokładnie, a rozgrywający rozrzucał nasz blok, co w konsekwencji spowodowało problemy w ustawieniu obrony.

Po takich porażkach często w szatni padają mocne słowa. W szatni twojego zespołu było gorąco?

– W szatni padło nawet kilkanaście mocnych słów, które okazały się chyba cenne dla każdego. Teraz musimy wyciągnąć wnioski z porażki, wziąć do siebie słowa z szatni i przełożyć to na dalszy ciąg sezonu.

Wasza postawa na boisku nie była najlepsza, za to kibice zgromadzeni w tyskiej hali zdali egzamin z kibicowania na piątkę. Jak oceniasz atmosferę w hali i wsparcie udzielane przez kibiców?

– Tylu kibiców w naszej hali jeszcze nie widziałem. Cieszy pomoc w dopingu naszych kibiców, bo w zeszłym roku trochę nam tego brakowało. Jedynym minusem tego widowiska byliśmy my. Oddaliśmy mecz bez jakiejkolwiek walki, za co zarówno ja, jak i moi koledzy oraz trenerzy przepraszamy wszystkich kibiców.

W drugiej rundzie spotkań czeka was wyjazd do Wyszkowa. Camper w 1. kolejce dosyć niespodziewanie przegrał z zespołem „last minute” w I lidze – Krispolem Września. Jeden beniaminek dał sobie z nimi radę, ale was na pewno czeka ostra batalia o punkty, bo Camper do łatwych rywali nie należy.

– Niespodzianki pojawią się co kolejkę i na to się trzeba przygotować. Na pewno zespół z Wyszkowa będzie chciał się zrehabilitować za porażkę z teoretycznie słabszym zespołem, zwłaszcza że będzie grał przed własną publicznością. My nie położymy się jednak na parkiecie. Po tak dotkliwej porażce z teamem z Ostrołęki jestem bardzo zły, ale pozytywnie nastawiony na cały tydzień pracy. Nie mogę się doczekać kolejnego spotkania, by tę złość przełożyć na występ na boisku i pokazać, że TKS Tychy nie będzie chłopcem do bicia i pokusimy się o urwanie chociaż punktu.

Oprócz trochę niespodziewanej porażki Campera na pierwszoligowych parkietach doszło do innej dużej niespodzianki – Avia Świdnik wygrała 3:2 z MKS-em Będzin. Będzinianie powiedzieli jasno, iż celują w awans do ekstraklasy, natomiast świdniczanie do potentatów nie należą. Spodziewałeś się takiego wyniku?

– Faworytem całych rozgrywek jest właśnie ekipa z Będzina, która ma w składzie sporo znanych nazwisk, ale przecież i takim zespołom zdarzają się słabsze mecze. Nie ujmując niczego zawodnikom ze Świdnika, jest to największa niespodzianka tej kolejki. Oby takich niespodzianek ze strony beniaminków było jak najwięcej (uśmiech).

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-10-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved