Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Katarzyna Mroczkowska: Pozycja przyjmującej w pełni mi odpowiada

Katarzyna Mroczkowska: Pozycja przyjmującej w pełni mi odpowiada

fot. archiwum

- Od początku realizowałyśmy założenia taktyczne - najpierw odrzucająca od siatki zagrywka, a potem spokojne ustawianie bloku - po zwycięstwie nad Naftą o powodach wygranej, celach na sezon i nowej pozycji mówi przyjmująca Impelu, Katarzyna Mroczkowska.

Na inaugurację nowego sezonu Impel gładko, w trzech setach ogrywa Piłę. Gdyby nie nowo wprowadzona dziesięciominutowa przerwa po drugim secie, moglibyśmy ten mecz zamknąć w znanym powiedzeniu „godzinka z prysznicem”. Debiut – marzenie nowego Impelu w meczach o punkty?

Katarzyna Mroczkowska: Dziś wielu kibiców pojawiło się w „Orbicie”, by zobaczyć jak nowy zespół Impelu Wrocław zwycięża i przed spotkaniem miałyśmy tego pełną świadomość. Poza wynikiem, który jest najlepszym z możliwych, bardziej cieszy to, że nasza gra całkiem dobrze się zazębia, mimo iż pracujemy ze sobą w pełnym składzie dopiero trzy tygodnie. Mamy nową drużynę i potrzebujemy czasu na ogranie, ale już teraz prezentujemy całkiem wysoki poziom. Będziemy pracować nad tym, by było coraz lepiej, ale inaugurację możemy zaliczyć do bardzo udanych.

Impel pokazał swoją siłę w przedsezonowych turniejach towarzyskich. Zastanawiam się, czy dziś to spotkanie również potwierdziło wasze możliwości, czy jednak bardziej obnażyło braki momentami słabiutkiej tego dnia Piły?



W pierwszym secie dziewczyny z Piły nie zaprezentowały się źle i postawiły nam trudne warunki. Nasz zespół też potrzebował chwili czasu, by wejść w ten mecz, bo na inaugurację zawsze czuje się dodatkową presję. Po początkowych nerwach ustabilizowałyśmy swoją grę i zaczęłyśmy dominować, przede wszystkim w polu serwisowym, a to przełożyło się na pozostałe elementy. Uważam, że to my wywarłyśmy na rywalkach tak dużą presję, z którą one nie dały sobie rady. Moim zdaniem Piła nie jest zespołem słabym, tak jak sugerowałyby to wyniki dwóch ostatnich setów.

Premierowa odsłona wydawała się być decydująca – tam pilanki próbowały się wam przeciwstawić i walczyły jak równy z równym. W kolejnych dwóch partiach upokorzyłyście rywalki, pozwalając im zdobyć łącznie zaledwie 27 punktów. Rozbijałyście Piłę zagrywką, dominowałyście niepodzielnie na siatce…

Od początku realizowałyśmy założenia taktyczne – najpierw odrzucająca od siatki zagrywka, a potem spokojne ustawianie bloku – albo od razu skutecznego, albo przynajmniej pasywnego, który da nam szanse na wyprowadzanie kontr.

Rok temu na inaugurację przed własną publicznością Impel również zmierzył się z Piłą, tyle że wówczas przegrał aż 0:3, mimo iż już wtedy mówiło się we Wrocławiu o nowej potędze. Nie miałaś z częścią koleżanek takiego obrazu w głowie przy stanie 1:5 w pierwszej partii, że ten czarny scenariusz z tym samym przeciwnikiem może się powtórzyć?

Mamy zupełnie inną drużynę niż przed rokiem. Wtedy w wyjściowym składzie w porównaniu do dnia dzisiejszego grałam chyba tylko ja, Dorota Medyńska i Makare Wilson. Reszta dziewczyn nie pamięta tamtego spotkania. Sytuacja jest zdecydowanie inna niż przed rokiem, więc ani przez chwilę w naszych głowach nie pojawiła się myśl, że skoro w zeszłym sezonie na inaugurację przegrałyśmy z Piłą, to teraz może być podobnie. Faktycznie, trochę czasu zajęło nam wejście w ten mecz, ale było to spowodowane lekką nerwowością, jaka w takiej sytuacji może się pojawić. Cały czas jednak koncentrowałyśmy się na sobie i później grałyśmy już o wiele lepiej.

Jeszcze raz nawiązując do poprzedniego sezonu, to przed rokiem bardzo źle zaczęłyście ligę w pierwszych kolejkach i później musiałyście cały czas gonić rywalki. Z tego powodu dzisiejszy początek ligi był chyba o tyle istotny, by nie skazać się od razu na podobnie niewdzięczną rolę. Teraz Impel do kolejnych spotkań będzie startował na entuzjazmie i z wysokiej pozycji w tabeli…

Wszyscy wyciągnęliśmy wnioski z poprzedniego sezonu i jesteśmy mądrzejsi o doświadczenia, które nas wtedy spotkały. Zdajemy sobie sprawę, że presja i oczekiwania, jakie ciążą na Impelu, są ogromne i z każdym zwycięstwem będą większe. W zeszłym roku od początku miałyśmy problemy i potem to wszystko potoczyło się inaczej, niż zaplanowałyśmy. Teraz startujemy z innej pozycji i będziemy się koncentrowały na tym, by utrzymywać dobrą dyspozycję i małymi krokami dążyć do wyznaczonych celów. Póki co chcemy się cieszyć z gry i realizować założenia taktyczne. Wewnątrz w zespole nie mamy w głowie tego, że wszyscy oczekują od nas medalu, skupiamy się na pokonywaniu kolejnych stopni.

Przyznasz jednak, że to jest ten sezon i ta chwila, w której w końcu Impel Wrocław powinien być w czwórce?

Bardzo bym chciała i głęboko wierzę w to, że tak się stanie. Mamy wiele atutów – świetny zespół, ogromny potencjał, wyrównane trzynaście zawodniczek, z których każda może wejść na boisko i stanowić o sile zespołu. Najważniejsze, by w tym roku wreszcie omijały nas kontuzje. Uważam, że wtedy będzie dobrze i po sezonie spotkamy się w radosnych nastrojach.

Czujecie to, że medal w tym roku jest na wyciągnięcie ręki czy uciekacie od tych myśli?

Przygotowujemy się do kolejnego spotkania. Póki co jesteśmy ze sobą tak krótko, że jako drużyna mamy jeszcze bardzo wiele pracy właściwie nad każdym elementem. Tak naprawdę optymalny wynik i nasz potencjał będzie widoczny za około kilka tygodni, a nawet za kilka miesięcy, w fazie play-off. Wtedy musimy być w najwyższej dyspozycji i trafić ze szczytem formy. Obecnie nie mamy więc czasu myśleć o medalach i dziennikarskich spekulacjach – skupiamy się na podwyższaniu poziomu naszej gry.

Od wielu lat byłaś atakującą wrocławskiego zespołu, w nowym sezonie wracasz do roli przyjmującej. Dzisiaj twoja cała gra, przede wszystkim odbiór wyglądał całkiem przyzwoicie, by nie powiedzieć – bardzo dobrze. Jak się czujesz na nowej – starej pozycji?

Kiedyś rzeczywiście grałam w przyjęciu, było to jednak dość dawno temu, ale dzięki temu przyjęcie nie jest dla mnie niczym obcym czy nowym. Mogę wręcz powiedzieć, że bardzo lubię ten element, choć w ostatnich latach nie występowałam w tej roli. Teraz muszę sobie znów przypomnieć pewne zachowania, ustawienia. Cieszę się, że ten pierwszy mecz o punkty wyszedł dobrze, choć zdaję sobie sprawę, że muszę cały czas poprawiać ten element. Pozycja przyjmującej jednak w pełni mi odpowiada.

Czyli Impel do końca sezonu będzie występował z Kasią Mroczkowską w roli przyjmującej w wyjściowej szóstce?

Myślę, że w tym roku mamy tak wartościowy skład, że rotacje w szóstce będą na porządku dziennym i każda z dziewczyn zdąży sobie pograć. W Impelu nie ma pewniaków. O personalia można zapytać trenera, ale sądzę, że odpowie podobnie (śmiech).

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-10-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved