Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Dwie niespodzianki na inaugurację rozgrywek

I liga M: Dwie niespodzianki na inaugurację rozgrywek

fot. archiwum

Już 1. kolejka pokazała, że w I lidze nie będzie faworytów. W niej Krispol Września ograł Campera Wyszków, a Avia Świdnik utarła nosa drużynie z Będzina. W Krakowie męczyło się Cuprum Lubin, a jedynie TKS Tychy nie postawił się Enerdze Pekpol.

Przed inauguracją rozgrywek wydawało się, że najwięcej emocji powinno być w Tychach, gdzie miejscowy TKS podejmował Energę Pekpol Ostrołęka. Jednak podopieczni Grzegorza Słabego najwyraźniej nie udźwignęli presji związanej z debiutem na pierwszoligowym froncie. Od początku do końca meczu w ich szeregach widać było sporo nerwowości, a jedynie w krótkich fragmentach byli w stanie nawiązać wyrównaną walkę z rywalami. Ostatecznie przegrali 0:3, ale wiadomo, że pierwsze śliwki robaczywki. Tyszanie w meczach sparingowych udowodnili, że potrafią grać w siatkówkę, więc z pewnością w następnych spotkaniach zrobią wszystko, aby zrehabilitować się za inauguracyjną porażkę. Z kolei dużo bardziej doświadczeni i ograni na pierwszoligowych parkietach ostrołęczanie wypunktowali przeciwnika jak wytrawny bokser i już na początku sezonu zaczęli wygrywać na wyjazdach, z czym w poprzednich rozgrywkach bywało u nich różnie.

Sprawcami sporej sensacji byli siatkarze Avii Świdnik, którzy we własnej hali wykazali wyższość nad MKS-em Banimex Będzin. Dyspozycja obu zespołów bardzo falowała w tym meczu, a praktycznie w każdym z setów sytuacja zmieniała się o 180 stopni. Gospodarze mieli nawet szansę na zgarnięcie pełnej puli punktów, bowiem prowadzili już 2:1, ale gdy w oczy będzinian zajrzało widmo porażki, zmobilizowali się oni na tyle, aby doprowadzić do tie-breaka. Ten jednak padł łupem podopiecznych Marcina Jarosza, tak więc dwa oczka pozostały w Świdniku. To dopiero pierwsza kolejka spotkań, z której nie należy wyciągać pochopnych wniosków, lecz już ona pokazała, że w lidze nie będzie faworytów, a każdy z zespołów będzie musiał solidnie się napocić, aby podnieść z parkietu trzy punkty.

Camper Wyszków to kolejna drużyna, która zaliczyła falstart. Podopieczni Jana Sucha jechali do Wrześni po pewne trzy oczka, tymczasem Krispol nie okazał się zbyt gościnny dla rywali. Przed sezonem Marek Jankowiak twierdził, że każdy set wywalczony przez jego zawodników w początkowym etapie rozgrywek będzie sukcesem, a już na inaugurację wrześnianom udało się nie tylko urwać rywalom seta, ale nawet zgarnąć komplet punktów. Jeszcze w pojedynku Pucharu Polski ekipa z Wielkopolski męczyła się ze Stoczniowcem Gdańsk, ale najwyraźniej debiut w I lidze wyzwolił w niej dodatkową waleczność, a wyszkowianie nieco zaskoczeni oporem gospodarzy nie znaleźli skutecznej recepty na przeciwstawienie się im. Jednak nie ulega wątpliwości, że wyszkowianie szybko się pozbierają i włączą się do walki o czołowe lokaty.



Udanie sezon zainaugurowało Cuprum Lubin, które wywiozło trzy oczka z Krakowa. Chociaż beniaminek solidnie postraszył podopiecznych Pawła Szabelskiego. Już pierwsza partia wygrana przez AGH wskazywała na to, że zawodnicy Wojciecha Kaszy nie przestraszyli się rywala, a co więcej – zamierzali walczyć z nim o zwycięstwo. Jednak z biegiem czasu inicjatywę na boisku zaczęli przejmować goście. Krakowian stać było jeszcze na zryw w czwartym secie, ale w jego decydujących momentach wzięło górę doświadczenie miedziowych, którzy ostatecznie triumfowali 3:1. Niemniej jednak gospodarze pozostawili po sobie dobre wrażenie i potwierdzili, że nie zamierzają być przysłowiowymi chłopcami do bicia.

Atutu własnego parkietu nie wykorzystali siatkarze Stali AZS PWSZ Nysa. Ulegli oni bowiem u siebie Ślepskowi Suwałki. Wprawdzie premierową odsłonę rozstrzygnęli na swoją korzyść, ale później okazało się, iż były to tylko dla nich miłe złego początki. W kolejnych trzech setach trwała zażarta walka, ale w końcówkach lepsi okazywali się podopieczni Piotra Poskrobko. Było to historyczne zwycięstwo podlaskiej ekipy w „nyskim kotle”. W dodatku sukces ten jest tym cenniejszy, że w Nysie zabrakło australijskiego rozgrywającego, a z powodów proceduralnych nie mógł zagrać także rosyjski przyjmujący, Dimitrij Skorij. Zespół z Opolszczyzny momentami również pokazywał dobrą siatkówkę, więc tylko kwestią czasu powinno być zdobycie pierwszych punktów ligowych przez podopiecznych Krzysztofa Wójcika.

Z kolei doskonale atut własnego parkietu wykorzystał KPS Siedlce, który pokonał, choć nie bez problemów, Kęczanina Kęty. Po dwóch setach na świetlnej tablicy widniał remis, więc obie drużyny miały jeszcze szansę na wywalczenie kompletu punktów. Później okazało się, że został on w Siedlcach, bowiem gospodarze triumfowali w dwóch kolejnych setach. Podopieczni Marka Błasiaka starali się jeszcze doprowadzić chociażby do tie-breaka, ale ostatecznie wrócili do Kęt bez ani jednego oczka. Warto jednak pamiętać, że Kęczanin szczególnie groźny w poprzednim sezonie był we własnej hali, więc rywale nie mogą lekceważyć go w kolejnych spotkaniach.

Zobacz również:
Wyniki 1. kolejki oraz tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2013-10-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved