Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > rozgrywki towarzyskie > AZS Politechnika Warszawska zwycięzcą VIII Memoriału Ambroziaka

AZS Politechnika Warszawska zwycięzcą VIII Memoriału Ambroziaka

fot. archiwum

AZS Politechnika Warszawska pokonał w finale Memoriału Zdzisława Ambroziaka Sir Safety Perugia 3:1 i wygrał tym samym ten turniej po raz drugi w historii. Trzecie miejsce przypadło ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle, która pokonała 3:1 Trefl Gdańsk.

Tuż przed finałem Memoriału Ambroziaka zmierzyli się ze sobą przegrani wczorajszych meczów. Po przeciwnych stronach siatki stanęli Lotos Trefl Gdańsk i ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Ostatecznie ci pierwsi musieli uznać wyższość aktualnego wicemistrza Polski. Gdańszczanie ulegli rywalom 3:1.

Szczęście już od początku rywalizacji było po stronie podopiecznych Sebastiana Świderskiego. Dzięki niezawodnemu blokowi i efektywnym zagraniom Grzegorza Boćka oraz Dicka Kooya kędzierzynianie mogli cieszyć się z aż siedmiu oczek zapasu na pierwszej przewie technicznej. Po wznowieniu gry kolejne punkty powędrowały na konto ZAKSY. Dopiero wówczas gdański zespół zabrał się za odrabianie strat. Świetnymi zagrywkami popisywał się Jakub Jarosz, a w gonieniu przeciwnika doskonale pomagali mu Bartosz Gawryszewski oraz Wojciech Żaliński. Rywale nie dawali za wygraną. Michał Ruciak w duecie z Pawłem Zagumnym wciąż zdobywali kolejne oczka. Ostatecznie gdańszczanom udało się zbliżyć do zespołu z Kędzierzyna-Koźla i przegrywali na drugiej przerwie technicznej zaledwie 14:16. Po powrocie pod siatkę podopieczni Radosława Panasa zdołali nie tylko odrobić straty, ale także objąć prowadzenie 17:16. Od tego momentu gra stanęła pod znakiem rywalizacji punkt za punkt. Dopiero zepsuta zagrywka Pawła Mikołajczaka i as serwisowy Zagumnego pozwoliły kędzierzynianom na chwilę oddechu. Piłka setowa pojawiła się przy wyniku 24:22 po świetnym zagraniu Łukasza Wiśniewskiego. Podopiecznym Świderskiego nie od razu udało się doprowadzić tę partię do końca – sędzia odgwizdał przejście dołem. Set zakończył się wynikiem 25:23.

Gdańszczanie zdecydowanie lepiej rozpoczęli drugą odsłonę. Od początku nawiązali równą walkę, rywalizując z przeciwnikiem punkt za punkt. Tuż przed pierwszą przerwą techniczną nie sforsowali jednak kędzierzyńskiego bloku, a chwilę później w ataku pomylił się Krzysztof Wierzbowski, dając tym samym dwa oczka przewagi podopiecznym Świderskiego na pierwszej przerwie technicznej. Po powrocie na boisko Maciej Zajder starał się naprawić błędy kolegi, zdobywając kolejny punkt, jednak przeciwnicy wciąż budowali znaczną przewagę. Zagrywka Wiśniewskiego okazała się być nie do zatrzymania, a kiwki Zagumnego skutecznie myliły rywali. Ostatecznie kędzierzynianie prowadzili 16:13 na drugiej przewie technicznej. Po wznowieniu gry kędzierzynianie pewnie zmierzali ku wygranej. Nie przeszkodził im nawet festiwal zepsutych zagrywek w końcowej fazie partii. Pierwszą piłkę setową sprezentował kolegom Grzegorz Bociek. Podobnie jak w poprzedniej odsłonie, dopiero za drugim razem udało się zakończyć seta.



Początek kolejnej partii stanął pod znakiem rywalizacji oczko za oczko. Na pierwszej przerwie technicznej nieznacznym prowadzeniem mógł pochwalić się zespół z Gdańska. Kędzierzynianie nie pozwolili rywalom długo cieszyć się z przewagi. Atomowe ataki Boćka i Kooya sprawiły, że na drugiej przerwie technicznej ZAKSA prowadziła 16:12. Kolejne akcje należały jednak do podopiecznych Panasa. Popisowe zagrania Jarosza, Wierzbowskiego i Ratajczaka doprowadziły do remisu 19:19. Po krótkim pojedynku punkt za punkt to siatkarze z Pomorza mieli piłkę setową. Rywale jednak nie dawali za wygraną. Dopiero po interwencji Gawryszewskiego, a później Wierzbowskiego gdańszczanom udało się zwyciężyć trzecią partię.

Kędzierzynianie rozpoczęli kolejną odsłonę z wysokiego „C”. Doskonała gra blokiem, efektywne ataki Ruciaka i Boćka oraz nieporozumienia w zespole przeciwnika sprawiły, że ZAKSA mogła cieszyć się z pięciopunktowej przewagi na pierwszej przerwie technicznej. Mimo starań Jarosza i Żalińskiego, kędzierzynianie byli nie do zatrzymania. As serwisowy Zagumnego oraz ataki Boćka i Wiśniewskiego okazały się być gwoździem do trumny dla gdańskiego zespołu. Na drugiej przerwie technicznej podopieczni Świderskiego prowadzili już 16:9. Po wznowieniu gry w drużynie z Gdańska rozbudziła się wola walki. Skuteczny blok, dobre zagrania Wierzbowskiego oraz Sławomira Stolca pomogły podopiecznym Panasa zbliżyć się do rywali. Mimo to piłka meczowa pojawiła się już przy wyniku 24:17. Dopiero druga próba zakończenia meczu okazała się być ostatnią (25:18).

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Lotos Trefl Gdańsk 3:1
(25:23, 25:23, 24:26, 25:18)

Składy zespołów:
Lotos Trefl Gdańsk: Żaliński, Łomacz, Jarosz, Gawryszewski, Zajder, Wierzbowski, Rusek (libero) oraz Mikołajczak, Stępień, Ratajczak i Stolc

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Zagumny, Gladyr, Wiśniewski, Kooy, Bociek, Ruciak, Gacek (libero) oraz Ferens, Pilarz, Lewis i Możdżonek


Początek finałowego spotkania był wyrównany, dopiero po pierwszej przerwie technicznej gospodarzom udało się odskoczyć na dwa punkty po ataku Iwana Kolewa i skutecznym bloku. Podopieczni Slobodana Kovaca nie dawali jednak za wygraną i dość szybko odrobili straty, a potem wyszli na prowadzenie 14:10, w czym pomogli im sami akademicy, popełniając sporo niewymuszonych błędów. W tym momencie Jakub Bednaruk zdecydował się na zmianę na pozycji atakującego i za Adriana Gontariu na boisku pojawił się Paweł Adamajtis, który wniósł sporo ożywienia w szeregi inżynierów. To właśnie dwie skuteczne akcje w jego wykonaniu zredukowały straty warszawian do dwóch punktów (13:15), a po skutecznym ataku Artura Szalpuka gospodarze doprowadzili do remisu (17:17), co poskutkowało czasem wziętym przez Slobodana Kovaca. Po przerwie akademicy dalej punktowali i po kolejnym udanym zagraniu Szalpuka prowadzili już 21:18. Tej przewagi akademicy nie dali już sobie odebrać i wygrali pierwszą partię do 22.

W drugiej odsłonie meczu inżynierowie od początku byli na prowadzeniu. Przy stanie 4:4 Juraj Zat’ko przepchnął skutecznie piłkę na siatce, następnie akademikom udało się zablokować Nemanję Petricia i mieli już dwa punkty przewagi. Na pierwszej przerwie technicznej AZS prowadził trzema punktami po ataku Mateusza Sacharewicza, a gdy w kolejnej akcji Iwan Kolew zatrzymał w pojedynkę Konstantina Cupkovicia, oba zespoły dzieliły już cztery punkty. Goście cały czas próbowali odrobić straty i udało im się to dopiero w końcówce seta. Po skończonej przez Rocco Barone piłce przechodzącej na tablicy wyników pojawił się remis 22:22. Dwie kolejne akcje należały jednak do inżynierów i mimo że potem środkowy Perugii zapunktował jeszcze raz, to akademikom udało się rozstrzygnąć kwestię wyniku na swoją korzyść po ataku Artura Szalpuka.

Trzeci set zaczął się dobrze dla warszawian, bo dzięki trudnej zagrywce Pawła Adamajtisa prowadzili 3:1. Zaraz potem jednak zapunktowali Simone Buti oraz Konstantin Cupković, a od stanu 5:5 sześć kolejnych akcji wygrali goście. Akademicy albo atakowali w aut, albo byli zatrzymywani blokiem. Natomiast goście nawet jeżeli pomylili się, to nie były to błędy liczne i na tyle znaczące, by mieć wpływ na przebieg wydarzeń w tym secie. Gdy po udanym ataku Nemanji Petricia prowadzenie Perugii wzrosło do dziesięciu punktów (20:10), jasnym stało się, że odwrócenie losów tego seta przez inżynierów będzie mało prawdopodobne. Partię zakończyła punktowa zagrywka w wykonaniu Rocco Barone.

Po laniu w trzeciej partii inżynierowie szybko otrząsnęli się i na początku czwartej odsłony meczu wyszli na prowadzenie 4:1. Gospodarze poprawili zdecydowanie skuteczność w ataku i na efekty nie trzeba było długo czekać. Po kolejnych atakach najlepiej dzisiaj punktujących w warszawskim zespole Pawła Adamajtisa i Artura Szalpuka, AZS prowadził 15:9. Gdy młody przyjmujący warszawskiej drużyny pocelował zagrywką Andreę Gioviego, a następnie Konstantin Cupković wyrzucił atak w aut, inżynierowie mieli już siedem punktów przewagi (20:13). I wtedy dopadł ich przestój. Różnica najpierw stopniała do czterech oczek (22:18), a potem do zaledwie dwóch (23:21). Atak Pawła Adamajtisa dał inżynierom pierwszą piłkę meczową, której nie wykorzystali, bo w kolejnej akcji Marcin Nowak zepsuł zagrywkę. Ale zaraz potem Adamajtis skończył atak i warszawiacy mogli cieszyć się z drugiego w historii zwycięstwa w memoriale Zdzisława Ambroziaka.

AZS Politechnika Warszawska – Sir Safety Perugia 3:1
(25:22, 25:23, 13:25, 25:22)

Składy zespołów:
AZS Politechnika Warszawska: Nowak, Zat’ko, Kolew, Szalpuk, Sacharewicz, Gontariu, Potera (libero) oraz Adamajtis i Kaczorowski
Sir Safety Perugia: Buti, Petrić, Cupković, Barone, Mitić, Vujević, Giovi (libero) oraz Paolucci i Della Lunga

Nagrody indywidualne:
Najlepszy libero: Michał Potera (AZS Politechnika Warszawska)
Najlepszy zagrywający: Simone Buti (Sir Safety Perugia)
Najlepszy blokujący: Marcin Nowak (AZS Politechnika Warszawska)
Najlepszy rozgrywający: Mihajlo Mitić (Sir Safety Perugia)
Najlepszy przyjmujący: Maciej Pawliński (AZS Politechnika Warszawska)
Najlepszy atakujący: Konstantin Cupković (Sir Safety Perugia)
MVP: Artur Szalpuk (AZS Politechnika Warszawska)

Końcowa klasyfikacja:
1. AZS Politechnika Warszawska
2. Sir Safety Perugia
3. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle
4. Lotos Trefl Gdańsk
5. Cerrad Czarni Radom
6. AZS Częstochowa

 

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved