Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > rozgrywki towarzyskie > W memoriale Zdzisława Ambroziaka inżynierowie i Perugia w finale

W memoriale Zdzisława Ambroziaka inżynierowie i Perugia w finale

fot. archiwum

W kolejnym dniu rywalizacji w Memoriale Ambroziaka gospodarze zmierzyli się z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Po zaciętej rywalizacji ostatecznie to akademicy okazali się lepsi, pokonali przyjezdnych 3:1 i awansowali do finału, w którym zmierzą się z Perugią.

W meczu o 5. miejsce w VIII Memoriale Zdzisława Ambroziaka Czarni Radom 3:1 pokonali AZS Częstochowa. W pierwszej partii do stanu 3:3 gra toczyła się punkt za punkt. Wówczas na zagrywce w zespole Czarnych Radom pojawił się Michał Ostrowski, który utrudnił rywalom przyjęcie. Pomogło to podopiecznym Roberta Prygla wyjść na prowadzenie 7:3. O czas poprosił wtedy szkoleniowiec częstochowian, Marek Kardos. Po wznowieniu gry akademicy zbliżyli się do przeciwnika na dwa oczka (6:8). Przewaga radomian stale jednak rosła i na drugiej przerwie technicznej była już sześciopunktowa (16:10). Utrzymywała się ona do stanu 17:11. Wtedy gracze AZS-u zaczęli odrabiać straty i wkrótce przegrywali już tylko dwoma oczkami (19:21). Ekipa z Radomia nie dała już jednak wybić się z rytmu i ostatecznie wygrała całą partię 25:22.

W drugiej odsłonie szybko na prowadzeniu znalazł się zespół częstochowski, który przy dobrej zagrywce Michała Kozłowskiego osiągnął pięciopunktową przewagę (7:2). Na pierwszej przerwie technicznej zawodnicy Marka Kardosa wygrywali 8:4. Po wznowieniu gry radomianie odrobili do rywala dwa oczka (6:8), ale wkrótce siatkarze z Częstochowy znów wysoko prowadzili (16:12). Podopieczni Roberta Prygla zdołali doprowadzić do remisu po 16, a chwilę potem byli już na prowadzeniu 17:16. Gra wyrównała się, ale w końcówce lepiej spisali się radomianie, którzy odskoczyli rywalowi na dwa punkty (21:19). Tej przewagi nie oddali już do końca seta, wygrywając go 25:23.

Trzeci set początkowo był wymianą ciosów. Na pierwszej regulaminowej przerwie w tej partii minimalnie lepsi byli częstochowianie (8:7). Po powrocie zespołów na parkiet obraz gry nie uległ zmianie. Na drugiej przerwie technicznej górą byli już jednak zawodnicy z Radomia (16:15). Po czasie zablokowali oni Bartłomieja Bednorza i przewaga Czarnych wzrosła do dwóch oczek. Wkrótce jednak znów był remis (19:19), a po asie serwisowym Bednorza akademicy prowadzili 20:19. Niedługo później ich przewaga ponownie była dwupunktowa (21:19), seta zakończyły dwa skuteczne ataki Miłosza Hebdy (25:22).



Czwartą odsłonę bardzo dobrze rozpoczęli radomianie. Szybko wyszli oni na dwupunktowe prowadzenie, które utrzymali do pierwszej przerwy technicznej (8:6). Po niej przewaga Czarnych zaczęła wzrastać. W ataku dobrze spisywał się Bartłomiej Bołądź. Przy wyniku 13:9 o czas poprosił Marek Kardos. Po powrocie na boisko jego zespół zaczął odrabiać straty i na drugiej przerwie technicznej wygrywał już 16:13. Ekipa z Radomia szybko doprowadziła jednak do wyrównania (17:17), a następnie wyszła na prowadzenie 20:18. Częstochowianie nie odpuszczali i doprowadzili do wyniku po 21. Końcówka seta była wymianą ciosów. Ostatecznie zwycięsko wyszli z niej radomianie, którzy wygrali partię 25:23, a całe spotkanie 3:1, zajmując tym samym 5. miejsce w tegorocznym memoriale Zdzisława Ambroziaka.

Cerrad Czarni Radom – AZS Czestochowa 3:1
(25:22, 25:23, 22:25, 25:23)

Składy zespołów:
Czarni: Bołądź, Ostrowski, Westphal, Neroj, Kamiński, Wachnik, Kowalski (libero) oraz Gutkowski
AZS: Hebda, Murek, Kamiński, Kaźmierczak, Kozłowski, Vesely, Bąkiewicz (libero) oraz Bednorz i Janusz


 

W pierwszym meczu, którego stawką był finał, seta otwarcia o wiele lepiej rozpoczęli gdańszczanie, którzy przy zagrywkach Macieja Zajdera wypracowali sobie czteropunktowe prowadzenie (5:1). Ich dobrą passę przerwał dopiero Simone Buti, punktując ze środka. Kilka chwil później ze znakomitej strony pokazał się serbski duet Nemanja Petrić – Konstantin Cupković, który doprowadził do remisu po 6. Od tej chwili zaczęła toczyć się zacięta walka punkt za punkt, która trwała do chwili, gdy Włosi popisali się najpierw trójblokiem na Jakubie Jaroszu, a Mihajlo Mitić zatrzymał Krzysztofa Wierzbowskiego, dając swemu teamowi dwa oczka zapasu (10:8). Podopieczni Radosława Panasa mimo wszystko nie dawali za wygraną i po asie serwisowym Bartosza Gawryszewskiego odzyskali prowadzenie (12:10), lecz nie cieszyli się z niego długo, gdyż po ataku po bloku Cupkovicia to włoscy gracze schodzili na drugi time-out z dwupunktową zaliczką. Gdańszczanom jeszcze co prawda dwukrotnie udało się doprowadzić do kontaktu punktowego, w czym duża zasługa Żalińskiego i Jarosza (18:19, 20:21), a w końcówce, dzięki Zajderowi i błędom rywali, mieli swoje szanse na remis, lecz ostatnie słowo należało do Cupkovicia, który ustalił wynik seta, obijając ręce rywali.

Początek drugiej partii również należał do siatkarzy Trefla (3:0, 6:3). Co prawda Petrić, do spółki z Cupkoviciem, starali się ratować wynik, lecz na niewiele się to zdało i po udanym bloku Bartosza Gawryszewskiego, na pierwszej przerwie technicznej przegrywali 4:8. Tuż po powrocie na parkiet jednak zaskoczył włoski blok, a gdy Nemanja Petrić popisał się asem, na tablicy wyników widniał remis (8:8). Kibice zgromadzeni w hali ponownie byli świadkami wyrównanej walki punkt za punkt. Po stronie gdańszczan doskonale radził sobie Maciej Zajder, lecz w pojedynkę nie był w stanie zbyt wiele zdziałać. Po drugiej stronie siatki zaś, prócz Serbów, znakomicie radzili sobie Buti oraz Barone, stanowiąc ścianę nie do przejścia. Kroku dotrzymywał im też Goran Vujević, którego as sprowadził oba teamy na drugi time-out (16:11). Kilka chwil później trener Panas zdecydował się wprowadzić na parkiet Pawła Mikołajczaka, który wspierał Zajdera w zdobywaniu punktów (13:19). Straty jednak były już zbyt wielkie, a włoscy siatkarze świetnie spisywali się w bloku, punktując nim raz po raz i tym też elementem zakończyli seta.

Początek trzeciej odsłony, w przeciwieństwie do dwóch poprzednich, był bardzo wyrównany. Podopieczni Slobodana Kovaca nie czekali jednak zbyt długo i dzięki udanym zbiciom Nemanji Petricia i Konstantina Cupkovicia przejęli inicjatywę (7:4). Na ich efektywne zagrania starali się odpowiadać Krzysztof Wierzbowski i Paweł Mikołajczak (6:7), lecz siatkarze z Perugii byli zbyt dobrze dysponowani w elemencie bloku. Dodatkowo w szeregi gdańszczan wkradły się niewymuszone błędy własne, a po drugiej stronie siatki naprzemiennie ze środka punktowali Simone Buti i Andrea Semenzato. Dobrze zaprezentował się też Dore Della Lunga, którego pipe sprowadził oba zespoły na drugą przerwę techniczną przy wyniku 16:10. Z czasem i gdańszczanie zaczęli punktować blokiem, bardzo dobrze spisywali się też Paweł MikołajczakSławomir Stolc (15:20). W końcówce jednakże prym wiódł Cupković, który zdobywał punkty czy to atakiem, czy blokiem, a kropkę nad „i” postawił Della Lunga, popisując się asem.

Trefl Gdańsk – Sir Safety Perugia 0:3
(23:25, 17:25, 16:25)

Składy zespołów:
Trefl: Żaliński, Łomacz, Jarosz, Gawryszewski, Zajder, Wierzbowski, Rusek (libero) oraz Ratajczak, Mikołajczak, Milczarek, Stępień i Stolc
Sir Safety: Buti, Petrić, Cupković, Barone, Mitić, Vujević, Giovi (libero) oraz Della Lunga, Semenzato i Paolucci


 

Już na początku inauguracyjnej partii było widać, że Politechnika Warszawska jest w stanie walczyć z wicemistrzem jak równy z równym. Do pierwszej przerwy technicznej, na której nieznacznym prowadzeniem mogli pochwalić się podopieczni Jakuba Bednaruka, kibice byli świadkami rywalizacji punkt za punkt. Po wznowieniu gry kolejne oczko powędrowało na konto stołecznych dzięki niezawodnemu blokowi. Kędzierzynianie nie dawali za wygraną. Wciąż gonili przeciwnika, a świetna postawa Marcina Możdżonka sprawiła, że goście osiągnęli prowadzenie, które udało im się utrzymać aż do drugiej pauzy (16:15). Powrót pod siatkę okazał się być szczęśliwy dla podopiecznych Sebastiana Świderskiego. Świetne zagrania Jurija Gladyra i Grzegorza Boćka pozwoliły kędzierzynianom po raz pierwszy w spotkaniu cieszyć się dwupunktową przewagą. Gospodarze szybko odrobili straty, jednak uzyskanie przewagi skutecznie utrudniał im Dick Kooy. Dopiero w końcówce seta inżynierowie zdołali wyrównać wynik, ale po zagraniach Michała Ruciaka i Grzegorza Boćka to przyjezdni mogli cieszyć się z piłki setowej przy wyniku 24:22. Podopieczni Bednaruka zdołali udaremnić pierwszą próbę zakończenia seta. Dopiero blok Gladyra i Boćka dał kędzierzynianom ostatnie oczko.

Zmobilizowani warszawianie powrócili na parkiet, by od początku drugiej odsłony pokazać się od jak najlepszej strony. Dzięki bardzo dobrym zagraniom Adriana Gontariu i Artura Szalpuka gospodarze prowadzili aż czterema oczkami na pierwszej przerwie technicznej. Kędzierzynianie rozpoczęli odrabianie strat. Dobrze radził sobie Ruciak i Kooy, jednak warszawski blok udaremnił im doprowadzenie do remisu. Tuż przed drugą przerwą techniczną asem serwisowym popisał się Łukasz Wiśniewski. Chwilę później siatkarz zepsuł zagrywkę i tym samym podopieczni Świderskiego zeszli z boiska, przegrywając 11:16. Warszawianom udało się utrzymać prowadzenie w dalszej części partii. W końcową fazę seta drużyny weszły z wynikiem 21:17 po ataku Szalpuka. Mimo starań atakującego ZAKSY to inżynierowie doprowadzili do piłki setowej. W szybkim zakończeniu drugiej odsłony przeszkodził gospodarzom Michał Ruciak. Chwilę później Grzegorz Bociek oddał ostatni punkt rywalom, psując zagrywkę.

Początek trzeciej partii był bliźniaczo podobny do poprzedniej. Po atakach Marcina Nowaka i Artura Szalpuka inżynierowie mogli cieszyć się z czterech oczek zapasu na pierwszej przerwie technicznej. Powrót pod siatkę to kolejne oczka na koncie akademików. Dopiero Marcin Możdżonek przełamał złą passę kędzierzyńskiego zespołu. Dobre zagrania Ruciaka i Boćka oraz błąd Nowaka sprawiły, że ZAKSA zaczęła odrabiać straty. Jednak dobra postawa Szalpuka i pomyłki po stronie przeciwnika doprowadziły do tego, że gospodarze na drugiej przerwie technicznej prowadzili 16:12. Wznowienie gry to kolejne oczka na koncie podopiecznych Bednaruka. Punkty dla swojej drużyny zdobywał Paweł Woicki, skutecznie myląc przeciwnika. Pierwsza piłka setowa pojawiła się już przy wyniku 24:19. Partię zakończył Adrian Gontariu.

Czwarta i, jak się później okazało, ostatnia partia rozpoczęła się tym razem od prowadzenia kędzierzyńskiego zespołu. As serwisowy Wiśniewskiego i dobra postawa blokujących sprawiły, że przyjezdni prowadzili 5:3. W drużynie AZS-u zaczęły pojawiać się coraz liczniejsze błędy. Dzięki efektywnym zagraniom Boćka i Możdżonka drużyna z Kędzierzyna-Koźla zeszła na pierwszą przerwę techniczną, prowadząc 8:5. Dopiero po wznowieniu gry inżynierowie rozpoczęli odrabianie strat. Bardzo pomogli im w tym Mateusz Sacharewicz oraz Michał Pawliński. Skuteczne zagrania Szalpuka i Woickiego pozwoliły akademikom prowadzić na drugiej przewie technicznej 16:13. Kędzierzynianie starali się gonić przeciwnika, jednak okazało się to nieosiągalne mimo świetnej postawy Ruciaka i Witczaka. Piłka meczowa pojawiła się przy czteropunktowym prowadzeniu warszawian. Set zakończył się wynikiem 25:20.

AZS Politechnika Warszawska – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:1
(23:25, 25:21, 25:19, 25:20)

Składy zespołów:
AZS: Pawliński, Nowak, Szalpuk, Smoliński, Gontariu, Woicki, Potera (libero) oraz Adamajtis, Zat’ko, Kaczorowski i Sacharewicz
ZAKSA: Zagumny, Gladyr, Kooy, Bociek, Ruciak, Możdżonek, Gacek (libero) oraz Pilarz, Wiśniewski, Ferens i Witczak

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved