Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Uwaga idzie młodzież

PlusLiga: Uwaga idzie młodzież

fot. archiwum

Zespół, który przez lata jak żaden inny podnosił się na nowo, budując skład poprzez łączenie młodości z doświadczeniem.... Mimo kolejnych potknięć i upadków poziom nieobliczalności akademików nie uległ zmianie - AZS nie chce być ligowym statystą.

AZS Częstochowa na przestrzeni lat dał się poznać jako zespół wymykający się jakimkolwiek regułom i zasadom logiki. Jak to możliwe, że co roku budowany niemal od podstaw zespół, którego najlepsi zawodnicy wzmacniali szeregi rywali, podnosił się i po raz kolejny zaskakiwał? Przypadek? Nie, taka była siła akademików spod Jasnej Góry, klubu, który od lat stawiał na młodych polskich zawodników, podczas gdy rywale zbroili się, pozyskując gwiazdy siatkarskich parkietów. O tym, że w tym pozornym szaleństwie jest metoda, świadczyły kolejne wyniki częstochowian… do czasu. Wraz z rozwojem rozgrywek ekstraklasy zmieniły się realia i to, co sześć lat wcześniej dawało szanse na medal, aktualnie pozwala co najwyżej na zajęcie miejsca w dolnej części tabeli. Taki los spotkał zespół z Częstochowy.

Z rożnych powodów rok temu pod Jasną Górą zbudowano najmłodszy, nad wyraz niedoświadczony zespół PlusLigi, co musiało mieć swoje odzwierciedlenie w końcowym wyniku. Skazywani na porażkę częstochowianie nie podbili rozgrywek, ale zamykając usta krytykom, wygrali w decydujących meczach sezonu, kończąc rozgrywki nie na ostatnim, ale na 9. miejscu ligowej tabeli. Poza wynikiem powtórzyła się historia z ubiegłych lat, tj. rozbiór kadry AZS-u. I tak szeregi częstochowian opuścił młody Serb – Srećko Lisinac, który niedługo później zdobył brązowy medal i indywidualne wyróżnienie na siatkarskich mistrzostwach Europy. Z klubem z Częstochowy pożegnał się także nowy atakujący reprezentacji Polski – Grzegorz Bociek. No właśnie, czy aby na pewno pożegnał? Never ending story z atakującym reprezentacji Polski w roli głównej wciąż trwa, a przynależność klubowa zawodnika pozostaje znakiem zapytania. Nie czekając na ostateczną decyzję dotyczącą tego, gdzie powinien zagrać Grzegorz Bociek, włodarze klubu z Częstochowy przystąpili do budowania składu na kolejny sezon. W kuluarach mówiło się o istotnym sponsorze, mającym być złotym środkiem i lekarstwem na wszelkie bóle akademików. Można by powiedzieć, że miało być jak nigdy, a wyszło jak zawsze. Na zapowiedziach się skończyło, możliwości były okrojone, a czasu na budowę zespołu pozostawało coraz mniej… I tak pod Jasną Górą wrócono do tradycji, zestawiając doświadczenie z siłą młodości. Po raz kolejny AZS Częstochowa ma jedną z najmłodszych drużyn w ekstraklasie (młodszy jest tylko skład Effectora Kielce).

Nowy skład AZS-u Częstochowa to raczej stary-nowy skład. Do klubu wrócili Michał Bąkiewicz i Michał Kamiński. W zespole został uznawany już za ikonę klubu Dawid Murek, a młodego rozgrywającego Marcina Janusza wesprze doświadczony już na plusligowych parkietach – Michał Kozłowski. Pozostali w Częstochowie młodzi zawodnicy będą mieli się od kogo uczyć. Atutem ekipy spod Jasnej Góry będzie poziom stabilności przyjęcia (zabezpieczonego przez duet Bąkiewicz-Murek), którego niejeden zespół mógłby akademikom pozazdrościć. Solą w oku częstochowian może być natomiast siła ataku, co pokazały także seriami rozgrywane mecze sparingowe. Na niewiele może się zdać nawet idealne przyjęcie, kiedy zabraknie kończącego ataku. Podobne obawy towarzyszyły podopiecznym Marka Kardoša przed rokiem, kiedy to ostatecznie wykreował się młody atakujący. Czy podobnie będzie tym razem? Zmiennikiem dla radzącego sobie różnie Kamińskiego ma być Michał Kaczyński, dotychczas występujący w roli przyjmującego, przymierzany do gry w ataku zawodnik także nie jest gwarantem sukcesu na tak strategicznej pozycji. I tutaj wraca temat Grzegorza Boćka, który byłby idealnym uzupełnieniem kadry AZS-u…



W zestawieniu z wyżej klasyfikowanymi rywalami skład częstochowian nie jest szczególnie imponujący. Jednak to nie nazwiska grają, co akademicy potwierdzili chociażby w zeszłym sezonie, pokonując mistrza kraju. – Chcemy walczyć o najwyższe cele – odważnie deklaruje prezes AZS-u Częstochowa, Konrad Pakosz. Paradoksalnie po raz kolejny atutem AZS-u Częstochowa może być właśnie powtarzana jak mantra siła młodości. To właśnie młodzi zawodnicy, walczący ambitnie, mający poczucie otrzymanej szansy, kiedy zagrają bez kompleksów, mogą sprawić niejedną niespodziankę. Rola kopciuszka czy wspomnianego wcześniej statysty jest tą, do której byli i będą przymierzani akademicy. Niewiele jest jednak klubów, które tak często jak AZS Częstochowa wymykałyby się wszelkim zasadom. Być może w Częstochowie nie zbudowano ekipy z potencjałem na walkę o medale, stworzono jednak drużynę o stabilnych filarach, przy tym nieobliczalną, która wychodząc na boisko, nie będzie miała nic do stracenia.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2013-10-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved