Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Rusza I liga mężczyzn – emocje gwarantowane

Rusza I liga mężczyzn – emocje gwarantowane

fot. archiwum

Rozpoczynający się jutro sezon w I lidze mężczyzn zapowiada się bardzo ciekawie. Wśród faworytów wymienia się zespoły z Będzina i Lubina, ale czy potwierdzą one swoją siłę? Która ekipa na koniec będzie musiała przełknąć gorzką pigułkę porażki?

Na inaugurację rozgrywek dojdzie do konfrontacji KPS-u Siedlce z Kęczaninem Kęty. Jej faworytem wydają się być podopieczni trenera Gerymskiego, tym bardziej że aspirują oni do zajęcia miejsca w czołowej szóstce. Ostatnio udowodnili, że są w dobrej formie przed startem ligowych zmagań, wygrywając memoriał w Świdniku. W tym sezonie filarami siedleckiej ekipy powinni być: Radosław Zbierski, Damian Sobczak i Mateusz Jasiński. Zmartwieniem szkoleniowca KPS-u może być kontuzja Piotra Milewskiego, jednak nie powinna ona przeszkodzić mazowieckiej ekipie w skutecznym zainaugurowaniu rozgrywek. Lecz należy pamiętać, że pierwsze mecze zawsze rządzą się własnymi prawami, a siedlczanie z respektem wypowiadają się o Kęczaninie. – Nie boimy się tego rywala, ale go bardzo szanujemy, bo zdajemy sobie sprawę, że czeka nas trudny bój – skomentował Sławomir Gerymski. Drużyna z Kęt na pewno tanio skóry nie sprzeda. Udowodniła to już w poprzednim sezonie, kiedy to dzielnie stawiała opór najlepszym. Wprawdzie w przerwie odeszli z niej zawodnicy stanowiący dwa filary – Maciej Fijałek i Marcin Mierzejewski, ale zasilił ją Jarosław Macionczyk, a na skrzydłach ciężar zdobywania punktów na siebie mają wziąć między innymi: Piotr Janiak, Marcin Kantor i Mateusz Zarankiewicz. Podopieczni Marka Błasiaka zapłacili już frycowe za grę na tym szczeblu rozgrywkowym, więc może nadszedł już czas choćby na zajęcie miejsca w środku stawki?

Cuprum Lubin od dwóch sezonów jest w czubie I ligi. Jednak teraz miedziowi zapowiadają walkę o triumf w tych rozgrywkach. Dlatego też działacze postanowili ściągnąć doświadczonych zawodników, którzy mają pomóc zrealizować ten cel. Mowa oczywiście o Łukaszu Kadziewiczu, Marcinie Krysiu, Pawle Siezieniewskim czy Macieju Gorzkiewiczu. Na pierwszy mecz podopieczni trenera Szabelskiego udadzą się do beniaminka z Krakowa. Mimo że wydają się być faworytem spotkania, to nie można odbierać gospodarzom szans na dobry wynik. Wprawdzie w ich szeregach próżno szukać gwiazd, choć Grzegorz Szumielewicz, Patryk Łaba czy Krzysztof Ferek powinni stanowić o obliczu AGH. Jeśli zawodnicy trenera Kaszy nie przestraszą się rywali ani nie sparaliżuje ich trema związana z debiutem w I lidze, to w Krakowie możemy być świadkami całkiem ciekawego widowiska. Tym bardziej, że przedsezonowe sparingi pokazały, że krakowianie nie zamierzają być przysłowiowymi chłopcami do bicia. Ich podstawowym celem będzie utrzymanie się na tym szczeblu rozgrywkowym, a jakiekolwiek punkty wywalczone w starciu z Cuprum pozwolą im jeszcze bardziej uwierzyć we własne możliwości. – Pierwszy mecz zawsze jest trudny, szczególnie dla beniaminka, który bardzo „dynamicznie” awansował do I ligi. Ale trzeba po prostu wyjść i grać w siatkówkę. Najważniejsze jest to, aby chłopcy walczyli – ocenił Wojciech Kasza.

Pierwszoligowy dream team powstał także w Będzinie. Pod skrzydłami Damiana Dacewicza znaleźli się między innymi: Andrzej Stelmach, Jan Król, Mariusz Gaca, Michał Żuk, Maciej Wołosz czy Marcin Mierzejewski, czyli zawodnicy którzy już z niejednego siatkarskiego pieca chleb jedli i mają za sobą występy w PlusLidze. Ściągnięcie tak doświadczonych graczy ma doprowadzić MKS do sukcesu w I lidze i zmazać plamę z poprzedniego sezonu, w którym zespół znad Czarnej Przemszy zawiódł na całej linii. Obecnie w Będzinie zgromadzony został spory potencjał, tylko na razie otwarte pozostaje pytanie, czy zostanie on wykorzystany. O tym przekonamy się najwcześniej po pierwszej części sezonu zasadniczego. Na inaugurację rozgrywek podopieczni trenera Dacewicza udadzą się do Świdnika, gdzie zagrają z tamtejszym beniaminkiem. W składzie Avii nie doszło do rewolucji kadrowej, choć w jej szeregach pojawili się chociażby: Jakub Peszko, Tomasz Głód czy Kacper Gonciarz. Z pewnością podopieczni trenera Jarosza nie mają mocarstwowych planów, a ich celem będzie spokojne utrzymanie się w lidze, co nie oznacza, że szczególnie przed własną publicznością nie pokuszą się o jakąś niespodziankę. Warto przypomnieć, że w poprzednim sezonie świdniczanie nie zaznali goryczy porażki, a jak spisywać się będą w wyższej klasie rozgrywkowej, to pokaże czas.



Spore zmiany zaszły także w Ślepsku Suwałki, który w tym sezonie ma ochotę włączyć się do walki o miejsce w czołówce. W drużynie zostali między innymi Wojciech Winnik i Kamil Skrzypkowski, a dołączyli do niej doświadczeni Maciej Kałasz i Krzysztof Andrzejewski. W dodatku działaczom udało się ściągnąć dwóch obcokrajowców – Dimitrija Skorija i Benjamina Bella, choć ten drugi dołączy do zespołu dopiero po mistrzostwach Azji. Niemniej jednak już sparingowe mecze pokazały, że trenerowi Poskrobko udało się zbudować ciekawą ekipę. Jego podopieczni na pierwsze spotkanie udadzą się do Nysy, gdzie jeszcze nie udało im się zwyciężyć. Jest szansa, że w końcu przełamią złą passę, tym bardziej że u rywala także zaszły spore zmiany. Nowym rozgrywającym Stali został Patryk Szczurek, a punkty w nyskim teamie zdobywać mają między innymi: Kamil Długosz, Maciej Kęsicki, Dawid Bułkowski i Szymon Piórkowski.Już od pierwszych minut musimy być bardzo skoncentrowani i nie możemy pozwolić na to, aby gospodarze narzucili nam swój rytm gry – powiedział Piotr Poskrobko. Jednak nie będzie o to łatwo, bowiem Stal w swojej specyficznej hali i przy głośnym dopingu kibiców będzie trudna do pokonania, nie tylko przez Ślepsk, ale także przez innych rywali.

Jednym z ciekawszych meczów pierwszej kolejki będzie starcie TKS-u Tychy z Energą Pekpol Ostrołęka. Jeszcze kilka miesięcy temu bezsprzecznym faworytem tej konfrontacji byliby ostrołęczanie, ale w przerwie z klubem pożegnała się podstawowa armata – Jan Król. Wprawdzie zastąpił go Łukasz Owczarz, ale niełatwo będzie mu wypełnić lukę w drużynie po odejściu Króla. O sile Pekpolu powinni stanowić także Maciej Krzywiecki, Artur Jacyszyn czy Jakub Kowalczyk. Jednak w przedsezonowych sparingach drużyna spisywała się różnie, więc pewnie dopiero w trakcie rozgrywek będzie można ocenić jej realne możliwości. W minionym sezonie ostrołęczanom z parkietów rywali nie udało się podnieść zbyt wielu punktów, teraz jednak mają szansę to zmienić, i to już w pierwszym meczu, w którym na wyjeździe podejmą TKS Tychy. Tyszanie nieco kuchennymi drzwiami dostali się do I ligi, a ich celem jest spokojne utrzymanie się w niej. W ekipie prowadzonej przez Grzegorza Słabego zaszło kilka zmian. Dołączyli do niej chociażby Rafał Sobański i Kamil Lewiński. Wydaje się, iż jest to drużyna, która ma podobny potencjał do kilku innych rywali, a jeśli już na początku sezonu urwie punkty Pekpolowi, pokaże konkurentom, że nie zamierza tułać się w ogonie pierwszoligowej stawki.

Swoich ambicji namieszania w czołówce I ligi nie kryje także Camper Wyszków. W składzie zespołu prowadzonego przez Jana Sucha doszło wprawdzie do kilku zmian, ale trzon z poprzedniego sezonu został utrzymany. Dodatkowo udało się ściągnąć doświadczonych – Adriana Stańczaka i Pawła Pietkiewicza, którzy z pewnością wzmocnią Camper. Już przedsezonowe sparingi pokazały, że w wyszkowskiej ekipie drzemie spory potencjał. Jeśli z równie dobrej strony pokaże się ona w lidze, to niewykluczone, że mocno namiesza w czołówce. W pierwszym ligowym meczu wyszkowianie na wyjeździe podejmą Krispol Września. Pierwotnie ich rywalem miał być KS Milicz, ale na skutek wycofania się tego zespołu z rozgrywek dokooptowany został do nich team z Wielkopolski. Wprawdzie pod skrzydłami Marka Jankowiaka znaleźli się chociażby Łukasz Jurkojć, Witold Chwastyniak czy Michał Dębiec, to jednak nie do końca wiadomo, jak ze zdobywaniem punktów radzić będą sobie skrzydłowi – Łukasz Murdzia, Marcin Iglewski czy Wojciech Dziurkowski. Jeśli dobrze, to wrześnianie mogą napsuć trochę krwi faworytowi.

Pewne jest, że rozpoczynający się sezon będzie bardzo ciekawy. W lidze nie ma bowiem zdecydowanego outsidera, a wiele zespołów prezentuje podobny poziom, co może sprzyjać wielu niespodziankom. Nie jest też powiedziane, że dzielić i rządzić będą drużyny z Lubina i Będzina, bo nie sztuką jest zebrać konstelację gwiazd, sztuką jest wytworzyć w drużynie „team spirit”, który będzie jednym z elementów prowadzących do sukcesu. Kto okaże się czarnym koniem, a kto w nadchodzącym sezonie zawiedzie?

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2013-10-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved