Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Luca Vettori: Wolałbym złoto niż nagrodę indywidualną

Luca Vettori: Wolałbym złoto niż nagrodę indywidualną

fot. FIVB

Luca Vettori wiosną został okrzyknięty wschodzącą gwiazdą reprezentacji Włoch, a niedawno otrzymał nagrodę im. Gianfranco Badiali dla najlepszego gracza Serie A1 poniżej 23. roku życia. - W takiej sytuacji nie pozostaje mi nic innego, jak cieszyć się - mówi.

W finale czekało was bardzo trudne zadanie: pokonanie Rosjan. Nie sprostaliście mu, ale też nie oddaliście meczu bez walki.

Luca Vettori:Tak, to prawda, i z tej przyczyny jestem zadowolony. Jednak wiem, że potrafimy grać lepiej, ale tym razem to Rosjanie zademonstrowali swoją wielkość i pokazali, że są od nas silniejsi. Grali od nas lepiej czy to w obronie, czy w bloku, czy w zagrywce. My zaś mieliśmy sporo problemów ze swoją grą, a oni to wykorzystali i zwyczajnie byli lepsi.

Mimo wszystko niemal wszyscy kibice zgromadzeni w hali za was trzymali kciuki i was dopingowali. To musiało być miłe.



Tak, to było bardzo miłe (śmiech). Ci ludzie dali nam wiele pozytywnej energii, spisywali się świetnie i dodawali nam skrzydeł. Doprawdy, z tymi kibicami, na tym stadionie, to wszystko było jeszcze bardziej emocjonujące. Niestety, mimo to mecz nie poszedł po naszej myśli i jest nam przykro z tego powodu, jednak nie będziemy szukać wymówek. Rosjanie byli dla nas zbyt silni.

Dla ciebie były to też pierwsze mistrzostwa Europy w drużynie seniorów. Jak oceniłbyś cały turniej?

– Dla mnie była to nieco dziwna sytuacja, gdyż wcześniej grałem bardzo mało. Udało mi się jednak zagrać dobrze w kilku meczach, dzięki czemu jestem bardzo szczęśliwy. To pozwoliło mi też przywyknąć do rytmu meczowego, wejść w te mistrzostwa. Jestem dumny z tego, jak graliśmy przez te kilka dni i chcę bardzo podziękować wszystkim moim kolegom z drużyny za to jak bardzo mi przez ten czas pomogli.

Dla ciebie indywidualnie to był dobry turniej, co zresztą zostało potwierdzone przyznaniem ci nagrody dla najlepszego atakującego. Zresztą, cztery lata temu na mistrzostwach świata kadetów zdobyłeś podobną nagrodę – dla najlepiej punktującego.

(śmiech) To zwykły zbieg okoliczności. O wiele bardziej jestem zadowolony z tej nagrody, z tego, że po raz kolejny zostałem doceniony. Zwłaszcza, że tym razem cała drużyna zagrała dobrze, zdobyliśmy srebrny medal i miałem udział w tym sukcesie. Na tamtych mistrzostwach zaś moja drużyna zajęła dopiero ósme miejsce. Mam nadzieję, że teraz będzie tylko lepiej. Niemniej jednak wolałbym, żebyśmy wygrali złoto, niż żebym ja zdobył tę nagrodę indywidualną.

Wspomniałeś, że do swoich kolegów z drużyny podchodzisz z dystansem i masz dla nich wielki szacunek. Teraz, po kilku miesiącach, jak się czujesz, odnajdujesz w kadrze?

– Szczerze mówiąc, to niewiele się zmieniło. Wciąż bardzo ich szanuję, ale zacząłem się otwierać, stałem się wobec nich bardziej ufny. Podobnie zresztą oni zachowują się w stosunku do mnie. Szczerze powiedziawszy, to też liczyłem na to, że mi zaufają i cieszę się, że tak się stało.

To chyba było do przewidzenia, bo wszyscy podkreślają, że atmosfera w waszej drużynie jest znakomita.

– Dokładnie tak i to jest nasza wielka siła. Dzięki temu właśnie zdołaliśmy wywalczyć tutaj, w Kopenhadze, srebrny medal mistrzostw Europy. Gramy razem w siatkówkę, ale na tym nie koniec, bo tworzymy zgrany team. Prócz nas jest jeszcze kilka innych silnych zespołów, ale my nie zamierzamy spocząć na laurach i chcemy dalej się rozwijać i stawać lepszymi, wygrywać więcej.

Dostałeś wielką szansę nie tylko od Mauro Berruto, który postawił na ciebie, jako pierwszego atakującego, przestawiając ponownie Zaytseva na przyjęcie, ale też od Luki Montiego, który ze względu na ciebie zdecydował się przesunąć Feiego na środek.

– (uśmiech) W takiej sytuacji nie pozostaje mi nic innego, jak cieszyć się. I rzeczywiście, jestem bardzo zadowolony z tego, że tak mi zaufano. Cóż mogę więcej zrobić, dodać? Bardzo dziękuję też Ivanowi, bo przez ten czas mocno mnie wspierał mi bardzo mi pomógł. Naprawdę, jestem bardzo szczęśliwy.

Niemniej jednak po półfinałowych meczach przeciwko Lube Macerata, kiedy okrzyknięto cię wschodzącą gwiazdą, nie poczułeś większej presji?

Być może to ciśnienie od tej pory jest nieco większe, ale ja na nie nie zważam. Cały czas wychodzę na boisko z tym samym nastawieniem i nic się tutaj nie zmieniło: te głosy nie mają wpływu na moją grę, staram się na nie nie zwracać uwagi, odcinać się od tego i to rzeczywiście bardzo mi pomaga robić to, co do mnie należy.

* rozmawiała Michalina Tarkowska (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-10-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved