Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Młoda Liga > Mateusz Majcherek: Nie miałem problemu z odnalezieniem się

Mateusz Majcherek: Nie miałem problemu z odnalezieniem się

fot. archiwum

Mateusz Majcherek, 22-letni wychowanek KS-u METRO Warszawa, doświadczenie zdobywał już na II- i I-ligowych parkietach. Po kilku latach powrócił jednak do stolicy, gdzie w sezonie 2013/2014 pomaga AZS-owi Politechnice Warszawskiej w rozgrywkach Młodej Ligi.

Swoją przygodę z rozgrywkami seniorów rozpocząłeś w drugoligowym zespole KPS-u Siedlce, następnie przez rok grałeś w pierwszoligowym Jokerze Piła. Ostatni sezon przyniósł tobie i twojej drużynie – Avii Świdnik – awans do zaplecza PlusLigi. Zrezygnowałeś jednak z gry w zespole Marcina Jarosza. Dlaczego?

Mateusz Majcherek:Zdecydowałem się odejść ze Świdnika, ponieważ znudziło mi się granie na pozycji libero. Nie widzę siebie w takiej roli, nie spełniam się w niej, dlatego zrezygnowałem. Bezsensowne było dla mnie granie w I czy II lidze na przyjęciu, ponieważ jeżeli chodzi o zawodową siatkówkę, przy moim wzroście i warunkach nic więcej bym już nie osiągnął. Stwierdziłem zatem, że czas najwyższy wrócić do Warszawy.

Czy wybór stolicy związany jest z faktem, że to właśnie stąd pochodzisz i tutaj stawiałeś pierwsze kroki na siatkarskim boisku?



– Dla mnie priorytetem powrotu do Warszawy są studia. W Lublinie skończyłem Zarządzenie na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej, a teraz rozpocząłem zajęcia w trybie dziennym na warszawskim AWF-ie, kierunek fizjoterapia. Gra w Młodej Lidze to dla mnie miły zbieg okoliczności. Dzięki temu, że akurat METRO nawiązało współpracę z AZS-em Politechniką Warszawską w kontekście tych rozgrywek, mam okazję jeszcze pograć. Nie potrafię tak nagle rozstać się z siatkówką. Przez wiele lat to był – i w zasadzie nadal jest – mój styl życia. Teraz mogę połączyć przyjemne z pożytecznym. Co będzie dalej, zobaczymy. Na razie maksymalnie będę starał się pogodzić naukę z treningami, aby nie odstawać poziomem od chłopaków.

Biorąc pod uwagę zaistniałą sytuację, dla ciebie gra w Młodej Lidze może być krokiem wstecz. Nie obawiasz się tego? Czy mimo wszystko traktujesz jeszcze ten sezon jako szansę na wybicie się?

Przejścia z seniorów i dołączenia do zespołu juniorów nie traktuję jako degradacji, ponieważ w pełni świadomie dokonałem tego wyboru. Wiedziałem, na co się decyduję i że poziom Młodej Ligi jest w miarę średni. Znałem kilka zespołów z zeszłego sezonu – jak Spała czy Gdańsk – które dużo wygrywały, ale tak naprawdę poziomy ich spotkań można porównać do finałów drugiej ligi. A co do mojej przyszłości – oczywiście jeżeli dostałbym jeszcze superofertę po tym sezonie, to na pewno bym ją poważnie rozważył. Niemniej patrząc realnie na to, co jest i biorąc pod uwagę fakt, że teraz będę grał na przyjęciu, nie nastawiam się na to specjalnie.

Powrót do warszawskiego METRA to twoja decyzja czy dostałeś propozycję podzielenia się swoim doświadczeniem z młodszymi kolegami od trenera Szczuckiego?

Po zakończeniu przygody z Avią Świdnik dostałem z Wołomina propozycję gry w II lidze. Trenowałem z tamtejszym zespołem, jednak z różnych przyczyn pod koniec wakacji zrezygnowałem. Dodatkowo stwierdziłem, że nie pogodziłbym już na pewno treningów poza Warszawą ze studiami. W międzyczasie zadzwonił do mnie trener Szczucki i powiedział wprost, że chciałby, abym grał w młodej Politechnice. Wtedy już naturalną dla mnie rzeczą było, że „na pełen etat” oddam się grze w METRZE i na tyle, na ile jestem w stanie, pomogę drużynie. Dla mnie każda opcja grania jest super, tym bardziej że mogę grać u trenera Szczuckiego, który zna mnie „od podszewki”. To przecież u niego rozpoczynałem przygodę z siatkówką.

Dołączyłeś jednak do grupy chłopaków, którzy doskonale się znają. Są zgrani i pewni siebie. To w końcu brązowi medaliści młodzieżowych mistrzostw Polski. Łatwo było się zaaklimatyzować?

Chociaż przychodząc do klubu, nie znałem nikogo, nie miałem problemu z odnalezieniem się w zespole. Jestem najstarszy, jednak nie odczuwam aż tak tej różnicy wiekowej. Pierwsze 2-3 treningi były dla mnie przełomowe, później już zaczęliśmy normalnie się dogadywać. Jedyną różnicą, którą dostrzegam, to zupełnie inne podejście niektórych zawodników do trenowania. W juniorach nie ma aż takiego parcia na maksymalny trening, podczas którego dajesz z siebie wszystko. Ja tego właśnie doświadczyłem w innych klubach i do tego jestem przyzwyczajony. Jednak zdaję sobie sprawę, że jeżeli dostaje się już za to jakieś pieniądze, poziom motywacji i zaangażowania wzrasta.

Reprezentując barwy METRA w kategoriach młodzieżowych, zawsze pełniłeś w zespole rolę kapitana. Powróciłeś do klubu i ponownie powierzono ci tę funkcję.

Tą decyzją zostałem akurat zaskoczony (uśmiech). W juniorach kapitanem jest Paweł Halaba – według mnie idealna osoba na odpowiednim miejscu. A o tym, że kapitanem w Młodej Lidze będę właśnie ja, dowiedziałem się na chwilę przed pierwszym naszym meczem. Trener zaufał mi ponownie na tyle, że powierzył mi tę funkcję, a chłopaki jego decyzję zaakceptowali. Mam nadzieję, że grając z reguły w pierwszej szóstce, będzie mi swobodniej sterować tą drużyną. Pawłowi nie jest jeszcze łatwo zwracać swoim rówieśnikom uwagę czy bardziej ich przyciskać. Ja wiem, o co walczymy i staram się bez ogródek mówić chłopakom to, co myślę. Motywuję siebie oraz ich, ponieważ widzę w naszej drużynie naprawdę duży potencjał. Wszyscy walczymy o jak najlepszy wynik w sezonie.

*rozmawiała Paulina Preś (azspw.com)

źródło: azspw.com

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Młoda Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-10-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved