Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Mariusz Soja: W stresujących momentach ukaże się oblicze zespołu

Mariusz Soja: W stresujących momentach ukaże się oblicze zespołu

fot. archiwum

- Część dziewczyn miała swoje plany, a części nie widzieliśmy już w składzie na następny sezon - mówi Mariusz Soja. Trener Budowlanych Budlex Toruń w pierwszej części wywiadu opowiada m.in. o transferach i przedsezonowym zgraniu zespołu.

W jednym z wywiadów przyznał pan, iż chciałby pozostawić na kolejne rozgrywki 2/3 składu. Tymczasem w drużynie pojawiło się osiem nowych zawodniczek…

Mariusz Soja:Dokładniej chodziło o fakt, iż chciałem zatrzymać 2/3 tych zawodniczek, z którymi zamierzałem dalej współpracować. W takim przypadku uważam, iż proporcje zostały utrzymane i z tego faktu jestem zadowolony. Część dziewczyn miała swoje plany, a części nie widzieliśmy już w składzie na następny sezon.

Pilnym transferem było ściągnięcie do klubu drugiej atakującej. Czy Sandra Szczygioł okaże się dobrym uzupełnieniem Joanny Sobczak, a może nawet „wygryzie” koleżankę z pierwszego składu?



Sandra (Szczygioł – przyp. red.) podczas treningów udowodniła, iż Asi (Sobczak – przyp. red.) nie będzie łatwo wygrać z nią rywalizacji. Walka sportowa pomiędzy obiema zawodniczkami jest na sto procent. Na ten moment nie wiem, która z tych dziewczyn będzie grała w pierwszej szóstce, ponieważ obie prezentują równy i wysoki poziom. Nie ma różnicy między obiema siatkarkami, dlatego często stosujemy podwójną zmianę, której wcześniej nie wykorzystywaliśmy.

Na pozycji rozgrywającej do Marleny Pleśnierowicz dołączyła Judyta Szulc. Jak wygląda – na ten moment – zgranie zespołu z rozgrywającymi?

Jest to największy kłopot, ale podobną sytuację mają wszystkie kluby z nowymi rozgrywającymi. Zgrania uczymy się z obiema, gdyż większość zespołu to nowa drużyna. Mamy osiem zawodniczek, które dołączyły do nas przed sezonem i one muszą się zgrać zarówno ze sobą, jak i z obiema rozgrywającymi. Między Marleną (Pleśnierowicz – przyp. red.) i Judytą (Szulc – przyp. red.) również będzie ciekawa sportowa rywalizacja. Zgranie zespołu może przyjść dopiero w drugiej rundzie. Jednak dopiero w momentach stresujących ukaże się prawdziwe oblicze zespołu.

Jako pierwsi skompletowaliście skład na nowy sezon. Czy to może dać wam przewagę w kontekście zgrania w pierwszych kolejkach?

Nie. Co prawda mieliśmy skompletowany zespół do końca czerwca, ale wszystkie drużyny zaczęły przygotowania w sierpniu praktycznie w pełnych składach. Pod tym względem siły są wyrównane. W tym elemencie nie możemy upatrywać przewagi. Naszą silną bronią może być fakt, że mamy wyrównany skład oraz młode, chętne do pracy i zdrowe zawodniczki.

Jest pan zadowolony po okresie przygotowawczym z nowych siatkarek, które zasiliły zespół?

Oczywiście. Takich zawodniczek szukałem i z takimi chciałem pracować. Cieszę się, iż są w naszym klubie i oby współpraca układała się nam jak najlepiej.

Jak wygląda sytuacja zdrowotna w zespole?

Dziewczyny mają drobne urazy, które jednak świadczą o tym, że ciężko trenują.

Zapał do pracy na treningach jest na odpowiednim poziomie?

Oczywiście. Siatkarki przyjęły mocną dawkę ćwiczeń. Schodzimy powoli z obciążeń i wierzę, że przeniesie się to nie na siłę, ale na jakość w grze.

W trakcie poprzednich rozgrywek w rundzie zasadniczej zespół poniósł dziewięć porażek. Czy wyciągnął pan wnioski z tamtego załamania formy i wie, co zrobić, aby w nadchodzącym sezonie uniknąć takiej sytuacji?

Staramy się temu przeciwdziałać. Podstawową kwestią był dobór zawodniczek. W poprzednim sezonie nie mieliśmy większego wpływu na budowanie zespołu z racji późnego awansu do I ligi. Czas był ograniczony, a dodatkowo nie było zbyt wielu dobrych zawodniczek na rynku, gdyż miały już podpisane kontrakty. Później przytrafiły nam się problemy zdrowotne, a także braki mentalne związane z kłopotem doboru dziewcząt. Wierzę, iż poświęcone w tym roku cztery miesiące – od marca do czerwca – na budowanie zespołu pozwoliły nam dobrać odpowiednie dziewczyny pod względem zdrowotnym, charakterologicznym i chęci do gry.

Zamierza pan grać żelazną szóstką czy stosować rotacje w zespole?

Nie mam takiej szóstki i mam nadzieję, że jej nie będę posiadał. Spotkania w lidze będą ciężkie i dobrze mieć gotową na spotkanie całą dwunastkę. W danym mikrocyklu będziemy decydować, które zawodniczki wyjdą na boisko, zadecyduje dyspozycja dnia. Mamy wyrównany skład, co cieszy. W żadnym meczu sparingowym nie powtórzyliśmy dwóch spotkań w takim samym zestawieniu.

*rozmawiał Szymon Łożyński (Strefa Siatkówki)

Już jutro ukaże się na łamach naszego portalu druga część wywiadu z Mariuszem Soją. W niej szkoleniowiec toruńskiej drużyny opowie o przedsezonowych sparingach, sponsorach, kibicach. Trener odpowie także na pytanie, czy I lidze pomoże – a może zaszkodzi – brak wyraźnego dominatora.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-10-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved