Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Marian Kardas: Ten sezon bedzie całkowicie inny

Marian Kardas: Ten sezon bedzie całkowicie inny

fot. archiwum

Transfer Bydgoszcz uległ w piątkowym sparingu AZS-owi Olsztyn 1:3. Drużyna może trenować w prawie pełnym składzie. - Czekamy jeszcze na Miłosza Zniszczoła, czekamy też na młodego atakującego Bartka Filipiaka - mówił po meczu Marian Kardas.

Pana zespół przegrał 1:3, ale w dwóch ostatnich setach gra wyglądała już naprawdę dobrze. To wynik zmian czy drużyna po prostu potrzebowała czasu, by złapać swój rytm?

Marian Kardas: – Graliśmy słabo w dwóch pierwszych setach, przede wszystkim w ataku i to była podstawa, że tak nam one uciekły. Oczywiście zmiany, które zrobiłem, pomogły zespołowi. Szkoda tylko, że nie wygraliśmy końcówki w czwartym secie. Jeśli chodzi o założenia i o to, co chciałem zobaczyć, jeśli chodzi o zawodników, to ten sprawdzian to jak najbardziej pożyteczna sprawa.

Wspomina pan o zawodnikach. W pierwszym składzie zaczął ten mecz Jan Nowakowski. Czy to oznacza, że na dzisiaj jest to podstawowy środkowy drużyny, czy to tylko pomysł na to spotkanie?



– Janek Nowakowski dobrze się spisał w ostatnim meczu [w Memoriale Gołasia z AZS-em Częstochowa, bydgoszczanie wygrali 3:0 – przyp. red.], dobrze prezentował się na treningu i dostał szansę gry w wyjściowej szóstce. Ale cały czas jest walka o to miejsce i każdy z naszych środkowych ma jeszcze szansę, żeby grać w szóstce. Przypominam, że gramy cały czas bez Miłosza Zniszczoła, który jest kontuzjowany. Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu zacznie z nami już normalnie trenować.

W okresie przygotowawczym tych kontuzji w drużynie było sporo. Jak to wygląda teraz?

– Wygląda dużo lepiej, bo mogę już korzystać powiedzmy z 13 zawodników. Czekamy jeszcze na Miłosza, czekamy też na młodego atakującego Bartka Filipiaka, który mógłby w każdej chwili pomóc. Ale w jego sytuacji ta przerwa jeszcze trochę potrwa.

A co się dzieje w jego przypadku?

– Miał naderwany mięsień czworogłowy uda.

Kontuzje to jeden problem, ale przejął pan zespół, który w zeszłym sezonie świetnie się spisywał, wygrał fazę zasadniczą i ostatecznie zajął czwarte miejsce w PlusLidze. Nie obawia się pan porównań z tymi osiągnięciami?

– Jest nowa nazwa, nowy trener i nowa drużyna. Z poprzedniego sezonu został na tę chwilę tylko wynik i część chłopaków. Wojtek Jurkiewicz, Marcin Waliński, Marcin Wika, Tomek Bonisławski, Tomek Wieczorek – to są zawodnicy, którzy byli w zeszłym sezonie i przyłożyli się do tego, żeby zająć jak najwyższe miejsce, skończyło się na czwartym. Ale ten sezon będzie całkowicie inny. Bez dwóch zdań nie ma co porównywać. Gdyby to był ten sam zespół, to wtedy można byłoby porównywać.

Jaki pana zdaniem wpływ na drużynę będzie miało powiększenie ligi z 10 do 12 zespołów?

– Będzie więcej meczów. Na pewna każda z drużyn, która przystąpiła do rozgrywek, w jakiś sposób się wzmocniła i będzie chciała pokazać, że zasługuje na to, żeby tu grać. Jaki będzie wynik końcowy – czy nasz, czy innych zespołów – to duża niewiadoma. Na pewno jest czwórka drużyn, które są mocne – tak jak w tamtym sezonie.

Rozmawiała: Agnieszka Kapela (Strefa Siatkówki)

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga, rozgrywki towarzyskie

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-09-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved