Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ORLEN Liga > Zdrowa dieta receptą na sukces Budow(l)anych Łódź?

Zdrowa dieta receptą na sukces Budow(l)anych Łódź?

fot. archiwum

Łódzki klub od kilku lat okupuje środkową lub dolną część tabeli ORLEN Ligi. Czy uda się to zmienić w tym sezonie? Historia Budowlanych Łódź, choć krótka, obfitowała w liczne zwroty akcji i zawirowania, które niekoniecznie pozytywnie wpłynęły na rezultat.

Ale początek był dobry. W sezonie 2009/2010 po awansie do, wtedy jeszcze, PlusLigi Kobiet siatkarki prowadzone przez Wiesława Popika w swoim debiucie zdobyły Puchar Polski i zajęły 4. miejsce w kraju. Wydawało się, że może być już tylko lepiej. Duża ilość kibiców na meczach o miejsce medalowe, spore zainteresowanie i gra w Lidze Mistrzyń miały pomóc Budowlanym Łódź zbudować siatkarską potęgę na wiele lat. Los jednak chciał inaczej i z niewiadomych nam przyczyn nie pozyskano sponsora, który pozwoliłby na utrzymanie dotychczasowego poziomu sportowego. Niestety drużyna, pomimo dużych aspiracji, nie zdołała zawojować europejskiego pucharu, co więcej, bardzo słabo wypadała w rodzimych rozgrywkach. Atmosfera wokół klubu także nie była najlepsza. Pierwszymi symptomami świadczącymi o tym, że w Budowlanych Łódź źle się dzieje, było tajemnicze zniknięcie amerykanki Kathleen Olsovsky, która wyjeżdżając na święta, nieoczekiwanie rozstała się z klubem na dobre. Także trener Popik padł „ofiarą” złych rezultatów i jego miejsce zajęła Małgorzata Niemczyk, była siatkarka Budowlanych Łódź. Nie był to jednak koniec roszad na tym stanowisku, bo następny w kolejce był Włoch Mauro Masacci. W sezonie 2011/2012 po raz kolejny starano się przywrócić świetność łódzkiej drużynie. Prezes Marcin Chudzik nie mógł jednak spać spokojnie, bo co chwila z obozu Budowlanych Łódź dochodziły niepokojące sygnały. Najpierw rozwiązano kontakt z Karoliną Kosek – dziś Różycką, a później przed decydującymi meczami klub opuściła nowa liderka drużyny – Helene Rousseaux. Kolejny zawód, kolejny szkoleniowiec. Tym razem padło na Macieja Kosmola, dotychczasowego asystenta pierwszego trenera. Historia z zeszłego sezonu jest równie ciekawa. Głośny transfer Courtney Thompson i po raz kolejny niespełnione nadzieje. Siatkarki Budowlanych Łódź trzeci sezon z rzędu przed końcem rozgrywek opuściła zawodniczka – tym razem była to Katarzyna Bryda. O fatalnej formie drużyny najlepiej świadczy przegrana w Pucharze Polski z pierwszoligowym AZS-em UE Kraków, no i 7. miejsce w tabeli. Teraz przychodzi nowy sezon i nowe wyzwanie. Czy uda się uniknąć starych problemów?

Kiedy na początku czerwca podpisywano umowę ze sponsorem tytularnym Budowlanych Łódź, który występować będzie i reklamować markę BeefMaster, wydawało się, że wreszcie coś „ruszyło”. Jakkolwiek śmieszne skojarzenia budzi powiązanie firmy zajmującej się produkcją wołowiny z klubem siatkarskim, to nowy sponsor miał tchnąć w niego nowe życie, a przynajmniej wielu na to liczyło. – Sport to zdrowa żywność, a zdrowa żywność to wołowina marki BeefMaster – niech słowa Macieja Cybulskiego, prezesa firmy Cmedia, wystarczą za podsumowanie tego wydarzenia. Znacznie ciekawsza dla nas była wypowiedź Marcina Chudzika, który opowiadał o planach rozwoju siatkówki żeńskiej w Łodzi. – Chcemy mocno rozwinąć szkolenie młodzieżowe w siatkówce żeńskiej. Mam taki pomysł, aby zawrzeć porozumienia z klubami już szkolącymi i istniejącymi. Żeby w całym regionie było tak, jak w Bydgoszczy czy we Wrocławiu. Chcielibyśmy, żeby juniorki trenowały już tutaj, w Atlas Arenie, z profesjonalnym sztabem. Niestety to szkolenie w Łodzi jest zaniedbane i nie wyławiamy tych talentów. Mam nadzieję, że za 3-4 lata doczekamy się łódzkich dziewczyn na parkietach ORLEN Ligi – mówił prezes BeefMaster Budowlanych Łódź. Trudno uwierzyć w jego słowa i od razu same nasuwają się kolejne pytania – dlaczego dopiero teraz? W jaki sposób? Będziemy pilnie śledzić poczynania łódzkiego klubu w tej materii, bo sam pomysł i idea naprawdę wydają się obiecujące.

Przejdźmy do transferów. Zgodnie z niechlubną „tradycją” zmiany szkoleniowca po nieudanym sezonie zespół poprowadzi nowy trener i będzie nim Adam Grabowski, który w zeszłym sezonie poprowadził Atom Trefl Sopot do mistrzostwa Polski. Warto zauważyć, że w nowym sezonie trzon zespołu stanowić będą zawodniczki, z którymi „nowy” trener mógł pracować w Stali Mielec w latach 2010/2011. Są to Dorota Ściurka, Anita Kwiatkowska, Agata Durajczyk i Sylwia Pycia. Trzeba przyznać, że klub z Łodzi ma bardzo duże szczęście do znajdowania młodych talentów i swoistego rodzaju „rodzynków” na rynku transferowym. Katarzyna Zaroślińska, Helene Rousseaux, Julia Shelukhina, Courtney Thompson to siatkarki, które  kiedyś stanowiły o grze drużyny. Żadnej z nich nie udało się jednak zatrzymać w Łodzi. Czy jest szansa, że w tym sezonie także uda się wykreować zawodniczkę takiej klasy? O podobne zaskoczenie może być trudno, bo większość z zakontraktowanych siatkarek to nazwiska dobrze znane i ograne w polskiej lidze. Największą niewiadomą jest postawa młodej Kanadyjki Tabi Love i władze klubu liczą, że to ona okaże się talentem na miarę wymienionych wcześniej siatkarek. Ciekawą postacią jest także nowa środkowa Budowlanych Łódź, Olga Trach, ale mając w odwodzie Sylwię Pycię i Aleksandrę Sikorską na brak wysokich środkowych Adam Grabowski narzekać nie może. W ostatniej chwili podpisano kontrakt z Noris Cabrerą, której forma w minionym sezonie falowała. Duża część siatkarek ma coś do udowodnienia, bowiem z różnych przyczyn nie mogła przebić się do pierwszego składu w swoich byłych drużynach. Natalia Nuszel, Anita Kwiatkowska, Ewa Cabajewska – one z pewnością będą chciały pokazać się z dobrej strony. Nie można zapomnieć o Martynie Grajber, która małe doświadczenie nadrabiać będzie dużą ambicją i chęcią gry… oczywiście o ile trener da jej szansę, bo w razie niepowodzenia wystawienie tak młodej siatkarki może wiązać się z dużym ryzykiem.



Trudno oceniać zespół po kilku meczach sparingowych przed sezonem. Wiedzą o tym doskonale kibice łódzkiego klubu, który w zeszłym roku w meczach poświęconych zgrywaniu zawodniczek nie miał sobie równych i nie mógł znaleźć godnego rywala, a potem, jak wiemy, nie było już tak „różowo”. Należy się więc do samych rezultatów odnosić z dużym dystansem, choć te i tak pozostawiają więcej pytań niż odpowiedzi. W meczach z Fakiełem Nowyj Urengoj łodzianki grały nierówno, zrywami i dwukrotnie schodziły z boiska pokonane. Później wyjechały na turniej do Belgii, na którym zajęły trzecie miejsce, przegrywając w półfinale z bardzo mocnym zespołem z Chin. Te drużyny z pewnością były poza „zasięgiem” Budowlanych Łódź. Znacznie więcej materiału do analizy w kontekście sezonu przyniósł turniej w Bobolicach, gdzie Budowlane grały z bezpośrednimi ligowymi rywalkami, w dodatku z podobnymi aspiracjami. Tam łodzianki rozegrały trzy tie-breaki. Uległy SK Bank Legionovii Legionowo, a pokonały Pałac Bydgoszcz i PTPS Piła. Czyżby więc miała powtórzyć się historia z poprzedniego sezonu, w którym te cztery drużyny tak zażarcie biły się o cenne punkty w dolnej połówce tabeli?

Jest to bardzo prawdopodobne, choć pamiętajmy, że jedna siatkarka może bardzo dużo zmienić, dlatego wymienionym drużynom tak bardzo brakuje zdecydowanej liderki (choć w pilskim zespole niewykluczony jest powrót Tijany Malesević, która z powodzeniem pełniła taką rolę). Może to wspomniana Tabi Love okaże się lekarstwem na całe zło siatkarek z Łodzi…, bo w przeciwnym wypadku należy się spodziewać kolejnego nerwowego sezonu w wykonaniu tej drużyny. – Nie mamy zespołu egzekutorów, ale wierzę w to, że jest to drużyna bardzo walecznych zawodniczek, które po prostu nie odpuszczą – przekonuje Adam Grabowski. Tylko czy to wystarczy do walki o lepsze miejsce niż w zeszłym sezonie?

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ORLEN Liga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2013-09-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved