Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Sparingowe zwycięstwo MKS-u Będzin nad AZS-em Częstochowa

Sparingowe zwycięstwo MKS-u Będzin nad AZS-em Częstochowa

fot. archiwum

Siatkarze MKS-u Banimex Będzin i Wkręt-metu AZS Częstochowa spotkali się, aby rozegrać spotkanie kontrolne przed zbliżającym się sezonem. Lepsi okazali zawodnicy pierwszoligowego zespołu z Będzina, którzy pokonali akademików 3:1.

Gdyby zapomnieć o nazwach zespołów, w żadnym z setów nie można było wyczuć, że drużyny pochodzą z różnych klas rozgrywek, tj. PlusLigi i I ligi. Zawodnicy żadnej z ekip nie chcieli odpuszczać i zacięta gra trwała już na początku pierwszego seta. Przy stanie 3:3 będzinianie zaczęli wysuwać się na prowadzenie (8:6). W obronie błysnął Marcin Mierzejewski, a na zagrywce jak z armaty strzelał Grzegorz Wójtowicz. Przy stanie 13:8 trener AZS-u Marek Kardos musiał wziąć czas, żeby choć trochę wybić z uderzenia graczy MKS-u. To była dobra decyzja – akademicy zdobyli dwa punkty z rzędu, doprowadzając do stanu 13:10. Wtedy na boisku zaczął dzielić i rządzić doświadczony Andrzej Stelmach, który obsługiwał młodszych kolegów precyzyjnymi piłkami. Przy stanie 14:10 i kontrze z będzińskiej strony Stelmach rzucił krótką przez plecy, którą niczym gwóźdź wbił Mariusz Gaca w pierwsze kilkanaście centymetrów boiska. Dobrze w tej partii rozkładał się atak w zespole MKS-u – na skrzydłach raz po raz kończyli Jan Król i Grzegorz Wójtowicz, a blok AZS-u na środku wiązali Sebastian Warda i Adrian Hunek. Wisienką na torcie były zagrywki Wójtowicza. Gdy wszedł w pole zagrywki przy stanie 19:14, to zszedł przy 25:14. Nie przeszkodził mu jeszcze jeden czas AZS-u przy 21:14.

Początek drugiego seta już nie był taki jednostronny. Zawodnicy z Częstochowy wyszli na boisko mocno podirytowani rozwojem sytuacji. Już na dzień dobry zdobyli prowadzenie 3:1. Dobrze po stronie AZS-u spisywał się w ataku i zagrywce Michał Kamiński. W tym momencie nawet na trybunach można było usłyszeć Damiana Dacewicza korygującego grę zespołu. Skutecznie – przesunięta krótka z Gacą i jego as serwisowy oraz autowe ataki przeciwników doprowadziły do stanu 6:6. W pewnym momencie, w którym Król wyblokował piłkę, a w roli rozgrywającego dobrze pokazał się Mierzejewski, będzinianie wyszli na prowadzenie 11:9. Od tego momentu grano punkt za punkt, a wszystko miało się rozwiązać w walce na przewagi. W nerwowej końcówce czapę z krótkiej dostał Warda. Chwilę później ten sam zawodnik pewnie skończył przechodzącą piłkę – był remis. W następnej akcji daleko przełożyli ręce w bloku Hunek ze Stelmachem i zdobyli ważny punkt – będzinianie mieli piłkę setową, jednak nie udało się jej skończyć. Zła zagrywka, atak w siatkę z drugiej linii Wójtowicza i na koniec punktowy blok na Janie Królu – w konsekwencji MKS przegrał 27:29.

Set trzeci zaczął się asem serwisowym Wójtowicza. Chwilę później Jan Król odwdzięczył się za poprzednią partię blokiem i dołożył asa serwisowego. MKS wyszedł na prowadzenie 4:3. AZS nie odpuścił i grał punkt za punkt. Ważnym momentem była potężna potrójna czapa, jaką zaliczył po stronie AZS-u Kamiński. Od tego momentu ekipa z Będzina zaczęła budować coraz pewniejszą przewagę. Najpierw zaatakował Gaca z przechodzącej piłki przy stanie 13:11. Po akcji Jana Króla, który mocno zaserwował, zdążył się zebrać i skończył atakiem z drugiej linii, było 15:12. Piłkę setową dał będzinianom Wołosz, krzycząc „quick!” do Stelmacha i atakując z przyspieszonej piłki na pojedynczym bloku. Na koniec trzeciego seta Dacewicz zdecydował się na ciekawą zmianę. Na zagrywkę szedł Jakub Oczko i wykonał bardzo nieprzyjemnego flota, powodując sygnalizowane zagranie do skrzydła AZS-u, gdzie z blokiem czekał już Gaca z Wołoszem. Set trzeci zakończył się wynikiem 25:18.

Set czwarty – jak się miało okazać ostatni – wcale do łatwych nie należał. Nikt nie wyszedł na prowadzenie na początku. Grano punkt za punkt z delikatnym wskazaniem na AZS. Trochę za szybka akcja z Wójtowiczem i zblokowana krótka Wardy dały wynik 8:6 dla akademików. Do tego punktowy serw Jakuba Weselika i było 11:7. Wtedy będzinianie wzięli się za odrabianie strat – mocny serw Gacy pozwolił skutecznie ustawić blok. Chwilę później znowu potrójna ściana po stronie Banimexu okazała się nie do przejścia – w roli głównej Sebastian Warda. Po punktowej zagrywce Stelmacha MKS doprowadził do stanu 14:14. Akademicy jeszcze podarowali rywalom autowy atak i będzinianie doprowadzili do wyniku 24:21. Wtedy czapę zaliczył, wprowadzony chwilę wcześniej, Michał Żuk. Potem Jan Król i zrobiło się 24:23. W tym momencie mecz skutecznie zakończył atakiem z krótkiej piłki Sebastian Warda.

Banimex Będzin – AZS Częstochowa 3:1
(25:14, 27:29, 25:18, 25:23)

Składy zespołów:
Banimex: Stelmach, Król, Wójtowicz, Wołosz, Warda, Gaca, Mierzejewski (libero) oraz Żuk, Oczko i Hunek
AZS: Kozłowski, Murek, Vesely, Kamiński, Bąkiewicz, Marcyniak, Piechocki (libero) oraz Janusz, Bednorz i Hebda



źródło: mks-mos.bedzin.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-09-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved