Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Władimir Nikołow: Wiem, że Włosi kalkulowali

Władimir Nikołow: Wiem, że Włosi kalkulowali

fot. archiwum

- Jestem zdania, że jesteśmy lepsi od Niemców, ale myśleć coś i udowodnić to na boisku to dwie różne rzeczy. W środę obie drużyny zaczną od wyniku 0:0. Trzeba przyznać, że niemiecka ekipa jest bardzo dobrze zorganizowana - mówi Władmir Nikołow.

Jak oceniłby pan cały mecz z zewnątrz, spoza boiska?

Władimir Nikołow: (śmiech) Oceniać taki mecz, jeśli obserwowało się go zza boiska, jest o wiele trudniej. Zazwyczaj, kiedy byłem na parkiecie, kiedy grałem, mogłem coś zrobić, pomóc drużynie. Teraz, kiedy obserwuję mecze, siedząc za boiskiem, nic nie jestem w stanie uczynić. To jest dla mnie naprawdę trudna sytuacja, ale daję radę.

Po tych dwóch przegranych setach bułgarscy zawodnicy podnieśli się, zdecydowanie poprawili swoją grę.



– Trzeba przyznać, że w tych dwóch pierwszych partiach też zagraliśmy nieźle, ale Polacy byli od nas nieco lepsi. Szczerze mówiąc, kiedy wygrywamy, to tak naprawdę nie trzeba zbyt wiele dodawać – jesteśmy po prostu szczęśliwi i chcemy wykonać kolejny krok do przodu i wygrywać kolejne mecze.

Przed meczem stwierdził pan, że w drużynie nie wyróżnia się jedynie Sokołow, macie też innych ciekawych graczy. Ale w tym spotkaniu tak naprawdę to ten zawodnik zrobił różnicę.

– To prawda, to był jego mecz. Zdecydowanie był najlepszy na boisku.

Jeśli natomiast chodzi o polski zespół, to wyróżnił pan Michała Winiarskiego, ale po tym pojedynku na pochwały zasłużył Grzegorz Bociek.

– Ok, Bociek naprawdę wykonał kawał świetnej roboty, ale on jest jeszcze kimś anonimowym, nie tak znanym. Nie byliśmy przygotowani na jego obecność na boisku, między innymi dlatego też zagrał tak dobrze. Jeśli tylko dalej będzie grać w reprezentacji na takim poziomie, to zarówno inni zawodnicy, jak i trenerzy, lepiej go poznają i będą przygotowani taktycznie na jego grę. To dopiero będzie dla niego prawdziwy sprawdzian. Ten mecz po prostu mu wyszedł, zagrał świetnie, ale to zbyt mało, za wcześnie, aby porównywać go do Winiara.

Powiedział pan, że Polacy specjalnie przegrali z Francuzami, by uniknąć Rosjan. Trafili jednak na was, z którymi też w ostatnim czasie nie mają dobrego bilansu…

– To prawda, ale z nami przegrali tylko 2:3, a z Rosjanami najprawdopodobniej nie ugraliby choćby seta. Dlatego też pewnie woleli trafić na nas.

Nie tylko Polacy przegrali z Francuzami – w innych grupach też przytrafiło się kilka niespodzianek, typu przegrana Rosjan, Serbów czy Włochów.

– Być może dla ciebie były to niespodzianki, dla mnie – nie. Słoweńcy co prawda pokonali Serbów, ale ostatecznie zajęli czwarte miejsce w grupie i pojechali już do domu, a Serbowie będą grać w ćwierćfinale. W każdym takim turnieju pierwsze spotkanie jest najtrudniejsze. W meczu otwarcia tego typu niespodzianki są możliwe, ale później to już czyste kalkulacje. Jeśli natomiast mowa o meczu Włochów, to ja widziałem go i wiem, że kalkulowali.

W środę zmierzycie się z Niemcami, będziecie mieć okazję do rewanżu. Teraz Skrimow wrócił do gry, a trener Heynen zauważył, że jesteście lepszym zespołem. Będzie wam łatwiej?

– Właściwie to ja też jestem tego zdania, że jesteśmy lepsi od Niemców, ale myśleć coś a udowodnić to na boisku to dwie różne rzeczy. W środę obie drużyny zaczną od wyniku 0:0. Trzeba przyznać, że niemiecka ekipa jest bardzo dobrze zorganizowana, zrobiła ogromny postęp tego lata, wobec czego spodziewam się bardzo wyrównanego i ciężkiego meczu. Dodatkowo oni mają nad nami przewagę: odpoczywali o jeden dzień dłużej. My natomiast mamy za sobą wyczerpujący bój z Polakami i teraz najważniejsze dla nas jest to, by zregenerować siły fizyczne i psychiczne przed spotkaniem z Niemcami.

Ostatni medal zdobyliście cztery lata temu i od tego czasu wciąż pukacie do światowej czołówki. Czego wam brak, by ponownie stanąć na podium?

– Nie wiem, z czego to wynika. Gramy dobrze, ale nie mamy aż tak dobrych zawodników, jak inne drużyny. Na razie i tak jesteśmy usatysfakcjonowani, bo niemal w każdym meczu, w każdym turnieju jesteśmy blisko czołówki, ale nasze możliwości są ograniczone. Niemniej jednak jesteśmy zadowoleni. Jeśli zaś chcemy zdobyć medal, to potrzebujemy nieco szczęścia i musimy poprawić swoje umiejętności. Jak na razie to czwarte miejsce na dużych imprezach jest satysfakcjonujące, to nasze maksimum. Przed nami jest Rosja, jest Brazylia – obie te ekipy są silniejsze niż reszta. Również Włosi mają bardzo mocny skład i zawsze będą jednym z faworytów, lepszym zespołem niż my.

Jeśli w środę uda wam się pokonać Niemców, to w półfinale traficie właśnie na Włochów.

– Jeśli Włosi pokonają Finów, co nie będzie dla nich łatwym zadaniem.

Jak odnajduje się pan w roli menedżera zespołu? Był pan żywiołowym zawodnikiem – łatwo jest panu zachować spokój?

– (śmiech) Jest dziwnie, ale to bardzo interesująca praca. Do dla mnie nowe wyzwanie i możliwość zrobienia kolejnego kroku w kierunku rozwoju. Teraz muszę być spokojny, zrównoważony, muszę myśleć racjonalnie. Jestem zmuszony do tego, by oglądać mecz na chłodno, podchodzić do tego wszystkiego z dystansem. To dla mnie niecodzienna sytuacja, ale zdołałem już do niej przywyknąć.

Grał pan 15 lat w reprezentacji – jak podsumowałby pan te wszystkie lata.

– Nie osiągnąłem wszystkiego, co chciałem, ale dałem z siebie wszystko, by tego dokonać. Starałem się bardzo i nikt nie zarzuci mi, że było inaczej. Przez te 15 lat naprawdę zrobiłem wszystko, co mogłem dla reprezentacji, i choć nie zdobyłem wszystkiego, co chciałem, to dałem z siebie maksimum, wszystko to, co miałem.

rozmawiała Michalina Tarkowska (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-09-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved