Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Oskar Kaczmarczyk: Chcemy powalczyć o medal

Oskar Kaczmarczyk: Chcemy powalczyć o medal

fot. Cezary Makarewicz

- Nie odliczamy, każdy kolejny mecz jest dla nas tym najważniejszym - o drodze Polaków do finałów siatkarskich mistrzostw Europy mówi Oskar Kaczmarczyk. - Na razie koncentrujemy się przede wszystkim na Bułgarach - dodaje scout polskiej kadry.

Za wami faza grupowa, którą reprezentacja Polski zakończyła na drugim miejscu w klasyfikacji. Z perspektywy czasu, oceniając grę poszczególnych ekip na tym etapie, potwierdziło się, że to Francja była najbardziej wymagającym rywalem.

Oskar Kaczmarczyk: – Od początku uważam, że Francuzi są zespołem z potencjałem na bycie „czarnym koniem” tej imprezy. Spodziewaliśmy się, że w rywalizacji z nimi będzie ciężko i tak też było. Zagrali bardzo dobrze, my nie mogliśmy się im przeciwstawić. Mieliśmy ogromne problemy w przyjęciu, przez to nasza gra na siatce się nie układała. Francuzi są fantastyczni w obronie, trzeba więc grać z nimi cierpliwie, czego nam w najważniejszych momentach zabrakło.

Z każdym kolejnym meczem gra biało-czerwonych wyglądała lepiej. W meczu ze Słowakami ta dominacja była już szczególnie widoczna. Można powiedzieć, że tak to powinno wyglądać, kiedy spotyka się zespół zajmujący 26. miejsce w rankingu FIVB z czwartą ekipą zestawienia.



– Nigdy nie patrzymy na rankingi, tylko na zespół, który znajduje się po drugiej stronie siatki. Reprezentacja Kongo będzie wyżej niż niejeden zespół europejski, w wyniku takiego, a nie innego ułożenia. Na pewno Słowacja nie grała tego, co dzień wcześniej Francja. Natomiast my też poukładaliśmy sobie tę grę, dobrze zagrywaliśmy. W sobotę zepsuliśmy dużo więcej zagrywek niż w meczu ze Słowakami, w tym spotkaniu wyglądało to u nas już lepiej.

Sety tracone z takimi rywalami jak Turcja czy Słowacja mogą kłaść się cieniem na waszej grze?

– Nie, teraz zaczynają się baraże i zostajemy w grze. To nie jest liga, gdzie może nam zabraknąć punktów czy setów. Gramy dalej, teraz zwycięzca awansuje, a przegrany wraca do domu. To, co było, jest już za nami, nie myślimy o przeszłości.

Waszym najbliższym rywalem na drodze do ćwierćfinałów będą Bułgarzy. Tegoroczny bilans spotkań przemawia jednak na korzyść przeciwników.

– Chcemy im się zrewanżować za ten sezon. Oni nas pogrążyli, więc mamy nadzieję, że tym razem to my się odegramy. Mamy ranę z tego sezonu, to, co było rok temu, nie ma większego znaczenia. Ta Bułgaria była naszym punktem krytycznym w tym sezonie. Natomiast to są gry w barażach i rywal po drugiej stronie siatki nie do końca ma znaczenie. My musimy chcieć wygrać. Nie jest tak, że gdybyśmy grali z Niemcami czy jakimkolwiek innym zespołem, byłoby mniej adrenaliny. Bułgaria leży nam na wątrobie, ale na tym etapie musimy przede wszystkim koncentrować się na swojej grze i zagrać na 100 procent swoich możliwości.

Co może okazać się kluczowe w starciu z Bułgarią? W dotychczasowych meczach sporo problemów rywalom sprawiał Cwetan Sokołow…

– Sokołow, owszem, ciągnie tę drużynę do góry, ale myślę, że musielibyśmy się raczej skupić na Aleksiewie. Jeżeli będzie tylko jedno skrzydło, będzie nam łatwiej. Jeżeli będzie tak, jak było to w Bułgarii, że nie mogliśmy sobie poradzić na obu skrzydłach, bo Aleksiew miał ok. 75% skuteczności w ataku, to przy takim rozłożeniu gry przez Bułgarów na te dwa skrzydła będzie ciężko.

Rozkład baraży i rywalizację z Bułgarią, a nie uznawaną za faworyta do tytułu mistrzowskiego Rosją, należy jednak rozpatrywać w kategoriach plusów?

– Nie jest to żadną tajemnicą. Rosjanie biją wszystkich, przegrali pierwszy mecz z Niemcami, ale wielkie drużyny na początku często grają słabiej. Chociażby Hiszpania w pierwszym meczu piłkarskich mistrzostw świata przegrała ze Szwajcarią, a później biła wszystkich. Także nikt nie chce grać z Rosją, bo są mocni. Dla nas lepiej, że z nimi nie gramy, chociaż chciałbym się z nimi zmierzyć później, w dalszej fazie, ale jeszcze nie teraz. Rosjanie wydają się najmocniejsi, ale zwykle przyciśnięci do muru pękają. Na pewno na tym etapie nie ma już łatwiejszych rywali.

Wasza droga do Kopenhagi jest wciąż daleka…

– Dwa mecze, musimy je wygrać. To jest daleko, jednak cały czas mówimy o ćwierćfinałach czy półfinałach, ale my chcemy powalczyć o medal. Nie odliczamy, każdy kolejny mecz jest dla nas tym najważniejszym. Nie możemy teraz myśleć o tym, na kogo trafimy w półfinale, bo możemy do niego nie awansować. Więc na razie koncentrujemy się przede wszystkim na Bułgarach.

W przypadku rywalizacji w turniejach tej rangi atut gry przed własną publicznością może mieć jeszcze jakiejkolwiek znaczenie?

– Na pewno, w momentach wielkiego uniesienia, kiedy publika krzyknie, to dodaje wiatru w żagle. Generalnie w Gdańsku czy też innych polskich halach zawsze gra się fantastycznie. I chcemy pokazać się z jak najlepszej strony, wygrać dla tych kibiców.

* rozmawiała Edyta Bańka (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-09-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved