Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Milan Bencz: Naszym atutem jest waleczność

Milan Bencz: Naszym atutem jest waleczność

fot. archiwum

Na drodze grupowego rywala Polaków w fazie play-off stanie zespół stawiany w roli faworyta do tytułu mistrzowskiego. - Chcielibyśmy pokazać się przede wszystkim z jak najlepszej strony - przed meczem z Rosją Strefie Siatkówki mówił Milan Bencz.

Pierwszy etap rywalizacji o mistrzostwo Starego Kontynentu podopieczni trenera Chrtianskiego zakończyli z bilansem dwóch porażek i jednej wygranej. Na koniec fazy grupowej dyspozycję naszych południowych sąsiadów sprawdzali biało-czerwoni. Po porażce Turcji z Francją zarówno Polacy, jak i Słowacy byli już pewni awansu. Stawką rywalizacji było drugie miejsce w klasyfikacji grupy B, a w roli faworyta występowali podopieczni Andrei Anastasiego.Graliśmy bez presji, bez kompleksów. Daliśmy z siebie wszystko, ale to wystarczyło na wygranie tylko jednego seta, w tym spotkaniu Polacy byli zdecydowanie lepsi – mówił w rozmowie ze Strefą Siatkówki po porażce atakujący reprezentacji Słowacji – Milan Bencz. Zawodnik włoskiego Sidigas HS Avellino zwrócił uwagę także na atmosferę, jaką wokół widowiska stworzyli polscy kibice. – Przeciw Polakom gra się trudniej, szczególnie przy pełnej hali i takiej atmosferze, jaka jest tutaj – kontynuował Milan Bencz.

Ostatecznie to Słowacy zajęli trzecie miejsce w grupie, uznając wyższość kolejno Francji i Polski i w pierwszym wtorkowym meczu barażowym staną naprzeciw reprezentacji Rosji. Siatkarze sbornej to nie tylko faworyt spotkania, którego stawką jest awans do ćwierćfinału, ale także zespół najczęściej przymierzany do udziału w finale rozgrywek. Mimo takiego stanu rzeczy podopieczni Štefana Chrtianskiego zapowiadają walkę od pierwszej do ostatniej akcji. – Mecz z Polakami był dla nas bardzo ciężki, straciliśmy sporo energii. Nie mamy nic do stracenia, nie patrzymy na to, co było, koncentrujemy się na każdym kolejnym meczu. Teraz zagramy z Rosją, ale nie poddajemy się i zobaczymy, jak to będzie – zaznaczył Milan Bencz, z pokorą podchodząc jednak do tak utytułowanego rywala.

Przed startem tegorocznych mistrzostw Europy siatkarze reprezentacji Słowacji zgodnie podkreślali, że celem minimum jest dla nich awans z grupy, a ewentualną grę w ćwierćfinałach rozpatrywano by w kategoriach dużego sukcesu. Dwa lata temu droga Słowaków wydawała się być jednak łatwiejsza, wówczas po awansie z pierwszego miejsca w grupie nasi południowi sąsiedzi mieli zagwarantowany udział w ćwierćfinałach. – Chcielibyśmy pokazać się przede wszystkim z jak najlepszej strony. Oczywiście pamiętamy ostatnie mistrzostwa Europy i chcielibyśmy przynajmniej powtórzyć ten wynik. Ale w tym roku będzie to wyjątkowo trudne – mówił atakujący reprezentacji Słowacji. – Chociaż chcielibyśmy sprawić jakąś niespodziankę – dodał Milan Bencz.



Zawodnik, który w meczu o być albo nie być Słowaków w dalszej grze podczas mistrzostw Europy zanotował imponujący rezultat (22 punkty, przy efektywności w ataku na poziomie 69%), zaznaczył jednak, że nie czuje się liderem zespołu. – Nie wymieniłbym żadnego lidera, gramy zespołowo i to także jest plusem – podkreślił Bencz. Co ma więc być najmocniejszym punktem w grze Słowaków w starciu z rosyjską ścianą? – Naszym atutem jest waleczność – przyznał, odnosząc się także do poszczególnych elementów siatkarskiego rzemiosła. – Z elementów typowo siatkarskich, poza blokiem, który np. w tym meczu z Turcją wyglądał bardzo dobrze (17 punktów reprezentacji Słowacji – przyp. red.), myślę, że naszym mocnym punktem może być gra w ataku – zakończył nominalny zmiennik Martina Nemca.

* rozmawiała Edyta Bańka (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-09-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved