Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > ME: Klęska narodowa – Polacy kończą udział w turnieju

ME: Klęska narodowa – Polacy kończą udział w turnieju

fot. Joanna Skólimowska

Polacy prowadzili już 2:0, jednak po dziesięciominutowej przerwie Bułgarzy poprawili się i doprowadzili do tie-breaka. W piątym secie działo się sporo, biało-czerwoni obronili trzy piłki meczowe, czwartej już nie zdołali i żegnają się ME.

Na barażowe starcie z Bułgarią trener Anastasi w ataku postawił na Grzegorza Boćka. Na rozegraniu pojawił się natomiast Łukasz Żygadło, a Bartosza Kurka w przyjęciu wspomagał Michał Winiarski. Przyjmujący Fakieła Nowy Urengoj w inauguracyjnym secie nie przypominał siatkarza z pierwszych spotkań w Ergo Arenie. Jego pewne ataki z lewego skrzydła, wsparte skutecznymi uderzeniami ze skrzydeł Kurka i Boćka, w dużym stopniu przyczyniły się do pięciopunktowego prowadzenia biało-czerwonych (12:7). Środkowy fragment partii nie był jednak udany dla Polaków. Bułgarzy otrzymali koło ratunkowe w postaci błędów własnych Polaków. Podopieczni Camillo Placiego skrzętnie skorzystali z pomyłek rywali i po drugiej przerwie technicznej nie tylko wyrównali, ale objęli minimalne prowadzenie (18:17). W końcówce seta siatkarzom obu zespołów „drżały ręce”. Na szczęście, z punktu widzenia polskich kibiców, „zimną krew” zachował Winiarski. Jego atak z sytuacyjnej piłki dał Polakom setbola (24:22), którego na punkt zamienił… Cwetan Sokołow, popełniając błąd w ataku.

Atakujący Itasu Diatec Trentino nie przypominał w premierowej partii siatkarza, który z kamienną twarzą wbija siatkarskie „gwoździe” w parkiet przeciwników. Tak naprawdę Bułgarzy opierali swoją grę na skuteczności lewoskrzydłowego Todora Skrimowa i… błędach Polaków. Oceniając grę biało-czerwonych, oprócz pomyłek można było się przyczepić do niskiej ilości punktowych bloków. Podsumowując drugiego seta, można z kolei stwierdzić, iż była to partia dla koneserów siatkówki męskiej, opartej na bezwzględnej i twardej grze w ataku. Oba zespoły „częstowały się” silnymi zbiciami ze skrzydeł. Nadal wysoką skuteczność utrzymywał Winiarski, którego w trudnych momentach wspierali Kurek i Bociek. Żygadło, z akcji na akcję, coraz odważniej „uruchamiał” także środkowych. Wrażenie wywoływały zwłaszcza ataki z krótkiej Marcina Możdżonka. Po drugiej stronie siatki skuteczność odzyskał Cwetan Sokołow. Jednakże w decydującym fragmencie partii górę wziął lepszy rozkład ataku wśród drużyny znad Wisły. Polacy przełamali rywali przy wyniku 20:20, kiedy to za sprawą ataku Boćka w kontrze objęli prowadzenie. Dwie akcje później pojawił się również długo wyczekiwany blok, który – w dużej mierze – przypieczętował zwycięstwo Polaków w secie 25:22.

Dziesięciominutowa przerwa, po raz kolejny, nie okazała się sprzymierzeńcem dla drużyny prowadzącej 2:0. Polacy zatracili skuteczność w ataku. Dotyczyło to zwłaszcza Winiarskiego, który nadal spisywał się bez zarzutu w przyjęciu, ale diametralnie spadła efektywność na siatce wychowanka Chemika Bydgoszcz. Gry biało-czerwonych nie napędzał również Kurek. Pojedyncze udane akcje Boćka nie zatrzymały rozpędzonych Bułgarów. Czwarty zespół igrzysk olimpijskich w Londynie po drugim secie złapał oddech. W trzeciej partii podopieczni trenera Placiego utrzymywali tendencję zwyżkową w ataku. Nadal punktował Skrimow, wspierany przez Sokołowa. Coraz lepiej na lewym skrzydle spisywał się także kapitan rywali, Todor Aleksjew. W środkowym fragmencie seta Bułgarzy osiągnęli sześciopunktowe prowadzenie (16:8). Trener Anastasi postanowił dać „złapać” oddech podstawowym graczom. Winiarskiego zmienił Michał Kubiak, a za Żygadłę wszedł Fabian Drzyzga. Roszady wpłynęły pozytywnie na grę biało-czerwonych. Ataki Kubiaka rozruszały lewe skrzydło po polskiej stronie. Przewaga reprezentacji Bułgarii była jednak zbyt duża, aby całkowicie ją zredukować. Przeciwnicy, z wyjątkiem krótkiego przestoju, pewnie „dowieźli” prowadzenie do końca, wygrywając 25:20.



Sokołow show. Te dwa słowa oddają to, co działo się na boisku w czwartym secie. Andrea Anastasi powrócił do podstawowego składu. Początek partii nie był udany zwłaszcza dla Boćka. Nowy atakujący ZAKSY Kędzierzyn-Koźle wstrzymywał rękę i popełniał błędy w ataku. Wykorzystali to rywale, w szeregach których bezbłędny był Sokołow. Za słabą grę, w tym fragmencie meczu, atakującego „zapłacił”… Żygadło. Po pierwszej przerwie technicznej – przy stanie 8:5 dla rywali – na parkiet wszedł Drzyzga. W środkowym fragmencie partii gra zespołów falowała. Bułgarzy byli już nawet na czteropunktowym prowadzeniu, by po kilku akcjach niemal całkowicie je roztrwonić. W polskim zespole na próżno było szukać punktowego bloku. Wydawało się to o tyle dziwne, iż Georgi Bratojew posyłał większość piłek do Sokołowa, niemal zupełnie rezygnując z gry środkiem. Co prawda biało-czerwoni do podstawowego atakującego Bułgarów skakali co najmniej podwójnym blokiem, ale lider przeciwników umiejętnie wybijał piłki po dłoniach na aut. Przy stanie 23:20 dla Bułgarii, nadzieję w serca polskich kibiców wlał Łukasz Wiśniewski. Trzy trudne zagrywki środkowego w znacznym stopniu przyczyniły się do doprowadzenia przez Polaków do remisu. W walce na przewagi sprawy w swoje ręce wziął jednak Sokołow. Dwa ataki z prawej flanki boiska „bombardiera” Itasu przesądziły o tie-breaku we wtorkowym spotkaniu.

Już przed rozpoczęciem piątej odsłony meczu śmiało można było powiedzieć, iż zawodnicy obu zespołów zgotowali kibicom pojedynek wagi ciężkiej. Stosując terminologię bokserską, w decydującej rundzie ciężki cios, jako pierwsi, wyprowadzili Bułgarzy, wychodząc na prowadzenie 3:0. Polacy wstali jednak z desek. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie ataki lewoskrzydłowych. Efektywne zbicia Winiarskiego i Kurka pozwoliły triumfatorom Ligi Światowej 2012 nie tylko wyrównać, ale wypracować aż trzypunktowe prowadzenie (9:6). Przeciwnicy we wtorek mieli jednak w swoim składzie Sokołowa. Atakujący nie wahał się i niemiłosiernie obijał ręce polskim atakującym (9:9). Ostatni fragment meczu nie był dla kibiców o słabych nerwach. O być albo nie być obu drużyn w turnieju decydowała gra na przewagi. Polacy obronili trzy meczbole, ale sami nie byli w stanie wypracować sobie minimalnego prowadzenia, gdyż nadal grający „na oparach” Sokołow był nie do zatrzymania. Przy czwartej piłce meczowej Bartosz Kurek przekroczył po ataku linię środkową, co oznaczało porażkę biało-czerwonych.

Przegrana 2:3 z Bułgarią sprawia, iż reprezentacja Polski mistrzostwa Europy zakończyła na miejscach 9-12. To trzecia z rzędu impreza, w której kadra pod wodzą Andrei Anastasiego wraca bez medalu. Z kolei bułgarska drużyna jutro zagra o ćwierćfinał z Niemcami. Oba zespoły spotkały się w fazie grupowej. Wówczas po pięciu setach walki lepsi okazali się podopieczni Vitala Heynena.

Polska – Bułgaria 2:3
(25:22, 25:22, 20:25, 24:26, 16:18)

Składy zespołów:
Polska: Nowakowski (9), Możdżonek (11), Bociek (26), Kurek (18), Winiarski (16), Żygadło, Zatorski (libero) oraz Drzyzga (2), Kubiak (4), Ruciak i Wiśniewski
Bułgaria: Nikołow (6), Josifow (3), Sokołow (35), Skrimow (13), Aleksjew (14), Bratojew Georgi (1), Salparow (libero) oraz Miłuszew, Penczew i Todorow (5)

Zobacz również:
Wszystkie wyniki fazy pucharowej mistrzostw Europy mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-09-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved