Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > Mariusz Żebrowski: Oczekuję od tej drużyny awansu

Mariusz Żebrowski: Oczekuję od tej drużyny awansu

fot. archiwum

- Współczuję w tej chwili prezesom klubów, które zajmują czołowe miejsca w I lidze. Mogą zdobyć mistrzostwo I ligi i za rok znów w niej występować, bo ktoś uznał, że ten zespół nie zasługuje na awans... - mówi prezes Gwardii Wrocław Mariusz Żebrowski.

Za nami okienko transferowe i za moment początek ligi. Jak by pan porównał obecny skład Gwardii do tego z poprzedniego sezonu?

Mariusz Żebrowski (prezes Gwardii Wrocław): – Okres transferowy był bardzo obfity w wydarzenia w naszym klubie. Trener Piotr Lebioda już w kwietniu uzyskał od zarządu pozytywną ocenę swojej pracy i mógł zająć się budową autorskiej drużyny na nowy sezon. Na dziś mogę powiedzieć, że udało nam się w stu procentach zrealizować plan trenera i wzmocnić drużynę na pozycjach przez niego wskazanych. Zachowaliśmy przy tym trzon zespołu, gdyż ośmiu zawodników, którzy poprzedni sezon – pod względem sportowym – mieli całkiem udany, przedłużyło kontrakty. Do tego wzmocniliśmy przede wszystkim środek siatki, pozyskując doświadczonego Rafała Jarzębskiego z Nysy. Nie zapomnieliśmy przy tym jednak o pozostałych pozycjach. W konsekwencji nigdy nie mieliśmy tak komfortowej sytuacji, by rozpoczynać ligę piętnastoma zawodnikami. Posiadamy obecnie bardzo młody, ale rozwojowy zespół, który wydaje się być mocniejszy niż ten przed rokiem. Dobrze przepracowany okres przygotowawczy nastraja nas optymistycznie przed rozpoczynającą się ligą.

Czyli Gwardia od premierowego meczu powinna być w wysokiej dyspozycji i nie straci szans na awans w pierwszej rundzie sezonu, tak jak przed rokiem?



Obecna drużyna ma większy potencjał i przede wszystkim doszli do nas gracze na tyle charyzmatyczni, którzy potrafią pociągnąć za sobą kolegów w trudnych momentach, że nie musimy się bać o początek ligi. W zeszłym roku zespół w pierwszej rundzie rozgrywek nas zawiódł, zarówno jeśli chodzi o samą dyspozycję na parkiecie, jak i o osiągane wyniki. Teraz nie dopuszczamy do siebie myśli, iż taka sytuacja mogłaby się powtórzyć.

A zatem żadnych kalkulacji…

Siatkarze Gwardii w każdym meczu muszą dać z siebie wszystko, nie ma mowy o oszczędzaniu się na początku czy czekaniu na lepszą dyspozycję. Jako były sportowiec i trener rozumiem, że nie zawsze będziemy wygrywać i niektóre mecze przegramy, ale porażki muszą wynikać z tego, że przeciwnik był lepszy lub miał więcej szczęścia, a nie z naszego poddania się. W każdym spotkaniu gramy o zwycięstwo, gdyż interesuje nas mistrzostwo II ligi.

Wygląda na to, że zarząd klubu wyciągnął wnioski z nieudanego poprzedniego okresu transferowego?

Przed rokiem naszym błędem było to, że skupiliśmy się tylko na naborach otwartych do drużyny i wydawało nam się, że zgłoszą się do nas zawodnicy o odpowiednim poziomie. Ta formuła się nie sprawdziła i podczas tegorocznych transferów dokonaliśmy dokładnego przeglądu każdego zawodnika. Trener Lebioda dokładnie wskazał pozycje, na których potrzebuje wzmocnień i pod tym kątem szukaliśmy graczy, którzy spełnią nasze kryteria. Budowa drużyny była w pełni świadoma. Jestem przekonany, że trener tak to poukładał, że nowi zawodnicy wkomponują się do zespołu i wszyscy będą tworzyć jedną całość.

To będzie jednak Gwardia bez wieloletniej ikony klubu i „dobrego ducha” drużyny Michała Jaszewskiego. Jak zespół poradzi sobie bez niego?

Michał zawsze był dla nas bardzo wartościowym zawodnikiem i również mi osobiście ciężko jest pogodzić się z tym, że tego siatkarza nie zobaczymy na boisku. Taka jednak była koncepcja trenera Lebiody. Nie da się ukryć, że Michała do zespołu wprowadzał Ireneusz Kłos. Szanuję wybór trenera, który ma prawo podejmować określone decyzje personalne. Michał zawsze będzie częścią Gwardii Wrocław, ale obecny zespół musi sobie poradzić bez jego wsparcia.

Zespół uległ pewnym zmianom, ale cel na nowy sezon pozostaje ten sam – awans do I ligi…

Powiem nawet więcej – jako prezes klubu oczekuję od tej drużyny awansu, każdy inny wynik będzie dużym rozczarowaniem.

Sytuacja, w jakiej obecnie znajduje się klub, również sprzyja snuciu realnych marzeń o I lidze.

Fakt, że kontynuować swoją dobrze rozpoczętą pracę będzie trener Lebioda, że wzmocniliśmy ten zespół, przy okazji zachowując jego trzon i główne ogniwa – wszystko to powinno procentować. Dodatkowo chciałbym podkreślić stabilizację naszego klubu. Posiadamy własny obiekt, mamy skromną bazę i salę, ale jest ona naszą własnością. Zapewniliśmy siatkarzom komfortowe warunki do pracy, również otoczka wokół drużyny nastraja optymistycznie. I wreszcie budżet klubu został podniesiony o 30% na wypłaty dla zawodników w stosunku do zeszłego sezonu. Jesteśmy pod każdym względem gotowi na grę w kolejnym roku na zapleczu PlusLigi.

Problemem dla Gwardii, jak i dla wielu kibiców może być poważna reforma systemu rozgrywek drugoligowych, która powoduje, że właściwie nie znacie zbyt dobrze większości rywali ze swojej grupy. Jak pan ocenia nowy system, który miejscami jest na tyle skomplikowany, że ciężko go zrozumieć?

Moje osobiste zdanie, jako prezesa sekcji siatkarskiej ze skromnym pięcioletnim doświadczeniem, jest klarowne – nie rozumiem tych zmian dotyczących drugiej ligi. Dotychczas mieliśmy cztery grupy, teraz będzie ich sześć z mniejszą ilością drużyn, co zmniejszy atrakcyjność rozgrywek. Dodatkowo system jest rzeczywiście dość skomplikowany i sprawi trudności w odbiorze zasad rozgrywek wielu kibicom i obserwatorom. Zmian jest naprawdę wiele i są one wprowadzane szybko, co powoduje nadmierny chaos i rozdrobnienie drugiej ligi na wiele etapów, a to skutkować może tym, że najlepsze drużyny wcale nie wywalczą awansu.

Nowy system zwiększa przypadkowość rozgrywek?

Zdecydowanie tak, bo jeśli zespoły mają przechodzić wiele szczebli i etapów w trakcie jednego sezonu, to zamiast trzymać równą formę przez cały rok, wystarczy trafić w odpowiedni etap i przy dobrym układzie pokusić się o wyniki i miejsca lepsze, niż byłyby one przy standardowym systemie „mecz i rewanż”. Kolejnym problemem jest brak konsultacji nowych praktyk i zmian z klubami, a przecież to nas bezpośrednio dotyczy. Obecnie na miesiąc przed startem rozgrywek dowiadujemy się z kim będziemy grać i nie daje się nam czasu na odpowiednie reakcje i dobre przygotowanie.

Związki podejmują decyzje w oderwaniu od klubów?

Zbyt mało z nami konsultują, a zmiany wprowadzają bardzo szybko. W nowym systemie rozgrywek najgorszy nawet nie jest sam pomysł, ale czas, w jakim go wprowadzono i postawienie klubów przed faktem dokonanym. Pewne rozmowy i wymiana doświadczeń między praktykami, a związkami na pewno by pomogły.

Znów wracamy zatem do tematu, który porusza znaczna część prezesów, dotyczącego braku odpowiedniej komunikacji na linii kluby – Polski Związek Piłki Siatkowej.

Na pewno jest to problem. Oczywiście Gwardia Wrocław gra w drugiej lidze i z pewnością nie będzie takim samym partnerem do rozmów, jak kluby występujące w ekstraklasie, ale dialog na każdym szczeblu rozgrywek nie jest wystarczający.

Jak pan skomentuje fakt, że Gwardia Wrocław z uwagi na zamknięcie PlusLigi za dwa, trzy lata raczej na pewno nie zagra w ekstraklasie? Możecie mieć najlepszy zespół w drugiej, a potem w pierwszej lidze, a i tak nie znaleźć się w elicie…

Sport został skomercjalizowany. Dziś niestety często pieniądze odgrywają decydujące znaczenie i zdarza się tak, że nawet jak bogaty klub nie wywalczy np. awansu na parkiecie, to może spróbować kupić od kogoś licencję i niejako kuchennymi drzwiami dostać się na wyższy szczebel. Oczywiście o zamknięciu PlusLigi decydowały kwestie organizacyjne i to, żeby kluby o odpowiednim zapleczu finansowym i organizacyjnym mogły w niej występować. Ale ja i tak uważam, że takie całkowite zamknięcie nie jest dobre. Obecnie jedynym kryterium rozstrzygającym o tym, czy najlepszy klub I ligi wywalczy awans do ekstraklasy, jest budżet. Kiedyś mówiło się o trzech aspektach: wysoki poziom sportowy, odpowiednia hala i budżet. Dziś pierwsze i drugie kryterium traci na swoim znaczeniu. Moim zdaniem o tym, na jakim poziomie gra dany zespół powinny jednak w pierwszej kolejności decydować czynniki sportowe.

Poprzez zamknięcie PlusLigi możemy dzisiaj dochodzić do absurdalnych wniosków, że właściwie nic złego nie ma w tym, że Gwardia w zeszłym sezonie nie awansowała do I ligi, bo drużyny w niej występujące będą w tym roku grać o nic. Ciężko bowiem wyobrazić sobie sytuację, że skoro w tym roku dwa zespoły dołączono do najwyższej klasy rozgrywek i będzie ona obecnie liczyć 12 drużyn, to w kolejnym znów zostanie powiększona. No chyba, że przyjmujemy założenie, że za pięć lat PlusLiga miałaby liczyć około 20 drużyn…

Współczuję w tej chwili prezesom klubów, które zajmują czołowe miejsca w I lidze, bo te drużyny rzeczywiście grają o nic. Mogą zdobyć mistrzostwo I ligi i za rok znów w niej występować, bo ktoś uznał, że ten zespół nie zasługuje na awans. Ale już ostatniej ekipie PlusLigi, która przegrała zdecydowaną większość spotkań, miejsce w elicie nadal się należy. Jestem zwolennikiem rotacji, a nie zasady „liga dla najbogatszych”.

Kiedy pana zdaniem Gwardia – biorąc pod uwagę te reformy rozgrywek – może wrócić do PlusLigi?

Ten cel jest realny i nie rozpatrywałbym go w kategoriach czasowych, ale raczej pod kątem tego, że całe nasze lokalne środowisko musi w to uwierzyć i nas wesprzeć. Utrzymujemy kontakt z władzami miasta i czujemy zrozumienie z tej strony. Póki co wsparcie dotyczy głównie grup młodzieżowych, ale to bardzo dobry i obiecujący początek. Wierzę, że kiedyś nadejdzie taki dzień, w którym Gwardia Wrocław wróci na najwyższy szczebel rozgrywek. I ten cel wcale nie jest taki odległy. W przyszłość patrzymy z optymizmem.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-09-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved