Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Jan Štokr: Co mnie zaskoczyło? Nasza gra

Jan Štokr: Co mnie zaskoczyło? Nasza gra

fot. archiwum

- Bułgaria, Rosja, Niemcy - to drużyny prezentujące wysoki poziom. My natomiast nie możemy się jeszcze do nich równać - mówił po przegranej z Niemcami Jan Štokr. Czech, próbując wyjaśnić tak słaby wynik, stwierdził, że być może zawiodło przygotowanie fiz.

Zarówno ty, jak i twoja drużyna nie możecie zaliczyć tych mistrzostw do udanych. Wpływ na to miał fakt, że trafiliście do tzw. grupy śmierci? Mimo wszystko chyba nie takie były wasze oczekiwania…

Jan Štokr:Jeżeli o mnie chodzi, to jestem nominalnym atakującym i gra w przyjęciu jest dla mnie wyzwaniem. To naprawdę bardzo trudne zadanie przestawić się na grę na innej pozycji w reprezentacji po tym, kiedy cały sezon grasz na innej, w ataku. Teraz jednak muszę skupić się na walce o mistrzostwo Rosji. Dla mnie gra na tych mistrzostwach już się zakończyła.

Miałem nadzieję pomóc drużynie w największym stopniu, w jakim mogłem. Naprawdę, nie jest łatwo grać raz jako przyjmujący, a raz jako atakujący. To poniekąd kwestia koncentracji. To taktyczna decyzja trenera, ciężko mi cokolwiek powiedzieć. Być może nie byliśmy najlepiej przygotowani do tego turnieju…



To, że zagrałeś jako przyjmujący, wynikło z faktu, że David Konecný jest kontuzjowany?

Nie, nie. Chodziło przede wszystkim o to, by zwiększyć naszą siłę ataku. Może faktycznie to nie najlepsza decyzja, bo przyjęcie zagrywki nie jest moją najmocniejszą stroną (śmiech).

Zakończyliście turniej na czwartym miejscu w grupie, z jednym wygranym setem. Wasze oczekiwania nie były wyższe, zważywszy na to, że np. Niemcom udało się pokonać Rosjan?

Tak, pojawiło się kilka niespodzianek. Jeśli jednak o nas chodzi, to mieliśmy ogromne problemy z przyjęciem i z zagrywką – czyli z dwoma podstawowymi elementami gry w siatkówkę. Nasze przyjęcie mocno kulało, zbyt często musieliśmy grać wysoką piłką, a trudno skończyć z takiej atak. Zwłaszcza, jeśli gra się przeciwko takim ekipom jak Bułgaria czy Rosja, które natychmiast stawiają wysoki, szczelny blok.

Śledziłeś wyniki innych grup? Jest coś, co cię zaskoczyło?

Tak, najbardziej zaskoczyła nas nasza gra (śmiech). Wierzyłem, naprawdę mocno wierzyłem, że zdołamy zagrać lepiej. Trudno jednak było mieć jakieś wygórowane oczekiwania względem nas. Bułgaria, Rosja, Niemcy – to bardzo trudni przeciwnicy, drużyny prezentujące wysoki poziom. My natomiast nie możemy się jeszcze do nich równać.

To trochę zaskakujące, biorąc pod uwagę, że macie wielu ciekawych zawodników, którzy w klubach radzą sobie świetnie, zdobywając trofea, a w reprezentacji nie potrafią się odnaleźć. Z czego to wynika?

Jeśli już o tym mowa, to w reprezentacji mamy problemy ze zgraniem się, z tym, żeby grać razem. Jakby to było dla nas czymś niemożliwym. Być może w klubie, z innym rozgrywającym, np. tak jak w moim przypadku, z Brazylijczykiem, który gra szybciej, łatwiej byłoby mi się zrozumieć. Ja jednak nie zrezygnuję z kadry, chcę jej pomagać w każdym jednym meczu, dlatego też tutaj jestem.

Jeśli już mowa o klubie, to w przyszłym sezonie zagrasz w Dynamie Krasnodar. Czemu wybrałeś akurat grę w Rosji?

Trudno mi powiedzieć. To będzie dla mnie pierwsze tego typu doświadczenie, pierwszy klub spoza Włoch, w których spędziłem tyle lat. Dla mnie to zupełnie nowa przygoda (śmiech). Kluczowe dla mojej decyzji było to, że będzie mnie tam trenować Argentyńczyk, Javier Weber. Drugim z motywów był brazylijski rozgrywający, Marlon; liczę na to, że uda mi się z nim dogadać równie dobrze, jak to miało miejsce z Raphaelem. Tak naprawdę o reszcie drużyny wiem bardzo niewiele – o wszystkim przekonam się, gdy już tam dotrę.

Nie jesteś jedynym, który w tym roku opuścił Trento. W ślad za tobą poszli choćby Kazijski, Stojczew, Raphael czy Juantorena. Wpływ na to miały problemy finansowe klubu?

Nie, przynajmniej jeśli chodzi o mnie. Dogadałem się z Dynamem jeszcze przed tym, gdy było wiadomo o problemach Itasu, bo już w kwietniu. Jeśli zaś mowa o reszcie, jest to pytanie do nich – mi ciężko cokolwiek w tej kwestii powiedzieć, czy to rzeczywiście była kwestia pieniędzy, czy czegoś innego, choćby organizacji.

* rozmawiała Michalina Tarkowska (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-09-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved