Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Michal Masný: Tak naprawdę każdy z każdym może wygrać

Michal Masný: Tak naprawdę każdy z każdym może wygrać

fot. Cezary Makarewicz

Słowacy przegrali pierwszy mecz na mistrzostwach Europy. - To są tylko pierwsze mecze, które mogą zadecydować o wszystkim, ale mogą też w ogóle nie mieć znaczenia - zaznacza Michal Masný, zapowiadając walkę o awans do kolejnej rundy rozgrywek.

Czy o waszym meczu z Francją można mówić jak o spotkaniu straconej szansy? Przy grze na styku, o końcowym rezultacie decydowały szczegóły. Sam wynik nie oddaje do końca przebiegu meczu?

Michal Masný: – Na pewno. W pierwszym secie, tak do połowy partii, graliśmy punkt za punkt, nasza gra wyglądała nieźle. Szkoda, że później Francuzi mieli fragment gry, w którym zdobyli w serii 4-5 punktów, a u nas pojawiły się problemy. Druga i trzecia partia wyglądały podobnie do odsłony premierowej, z tym że kontakt punktowy z rywalem utrzymywaliśmy do końca partii, końcówki setów były wyrównane. W drugim secie mieliśmy w górze przechodzącą piłkę która pozwoliłaby na rozstrzygnięcie partii na naszą korzyść, niestety nie skończyliśmy tej akcji. Mieliśmy jeszcze kilka niewykorzystanych szans, trochę nam chyba zabrakło tego zdecydowania i kończącego ataku. Tak samo sytuacja wyglądała w trzecim secie.

Kluczowy mógł być drugi set, zakończony rezultatem 35:33?



– No cóż, grały dwie wyrównane drużyny. Zarówno my, jak i Francuzi dobrze broniliśmy, przyjmowaliśmy na podobnym poziomie procentowym. Także przy tak wyrównanej grze zadecydowały szczegóły, być może zabrakło też trochę szczęścia.

Zabrakło też siły w ataku? Skuteczność Martina Nemca odbiegała od poziomu, na jakim potrafi grać ten zawodnik.

– Trudno powiedzieć, ale nawet nie ma sensu dopatrywać się tego, czy zabrakło tego ataku, czy nie. Mamy taki, a nie inny zespół. Być może dziś Martin czuł się mniej pewnie niż podczas treningu, prawdę mówiąc, nie rozmawiałem z nim jeszcze o tym, więc trudno powiedzieć.

W tym spotkaniu uwagę zawracała przede wszystkim wasza gra w obronie, co może być najmocniejszym punktem w grze reprezentacji Słowacji.

– Każda drużyna w Europie wie jak atakować przy dobrym poziomie przyjęcia. Także jeżeli nasze przyjęcie będzie wyglądało podobnie jak w tym meczu, to o atak w ogóle się nie martwię. Co do obrony, nie miałem odczucia, żebyśmy faktycznie dużo bronili, chociaż nawet statystyki to potwierdzają. Jeżeli faktycznie tak było, to cieszy. Tak na gorąco trudno powiedzieć, czy po tych akcjach zabrakło tej skuteczności w kontratakach, czy to Francja utrzymywała zbliżony poziom gry obronnej, dzięki czemu udało im się skończyć o tych kilka piłek więcej.

Po drugiej stronie siatki dobrze zaprezentował się Antonin Rouzier. Nawiązując do dyspozycji tego zawodnika w ostatnich meczach ligowych, było to jednak jakieś zaskoczenie?

– Mnie osobiście Rouzier niczym nie zaskoczył, po prostu grał swoją grę i nic więcej, nic mniej. Nie patrzyłem jeszcze na statystyki, na jakim poziomie efektywności atakował. Ale myślę, że tak naprawdę Francja jako drużyna zagrała lepiej o parę punktów, szczególnie w tych dwóch setach rozstrzyganych w końcówkach.

Za wami pierwszy, można powiedzieć, że najtrudniejszy mecz?

– Osobiście czułem się bardzo dobrze. Nie wiem jak reszta chłopaków, ale osobiście nie odczuwałem presji wynikającej z tego, że to nasz pierwszy mecz. Może oprócz zagrywki, która rzeczywiście mi nie wychodziła, czułem się na boisku naprawdę dobrze.

Wasi kolejni rywale to Polska i Turcja. Celem minimum dla reprezentacji Słowacji będzie wygranie jednego meczu, aby pozostać w grze i mieć szanse na awans?

– Najlepiej wygrać obydwa mecze. Zobaczymy, najważniejszy będzie chyba sobotni mecz, aby mieć szanse wyjścia z grupy. Następnie musimy też spróbować wygrać ostatnie spotkanie te fazy – z Polską.

Zgodziłbyś się ze stwierdzeniem, że faworytem grupy B są właśnie Polacy?

– Tak, bo gracie u siebie, czyli będziecie mieć za sobą kibiców. Może to być też większa presja dla zawodników, chociaż oni są akurat chyba przyzwyczajeni do tego, że na mecze przychodzą takie tłumy. Zobaczymy, pierwszym sprawdzianem dla nich będzie spotkanie z Turcją (wywiad przeprowadzony przed meczem Polska – Turcja – przyp. red.).

Na Słowacji presja wyniku w jakimś stopniu też jest odczuwalna, szczególnie po rezultacie wywalczonym podczas ostatnich mistrzostw?

– Jakaś presja oczywiście jest, my sami też chcielibyśmy powtórzyć ten wynik, albo nawet zakończyć mistrzostwa z lepszym rezultatem niż ten sprzed dwóch lat. Także oczywiście pewne ciśnienie jest, jednak zawsze wygląda to inaczej niż w przypadku, kiedy dany zespół gra u siebie.

Pierwszy dzień mistrzostw przyniósł także pierwsze niespodzianki, jakimi są zwycięstwa Niemców z Rosją oraz Słoweńców z Serbią…

– No cóż, faktycznie mamy dwie niespodzianki, niestety my nie sprawiliśmy kolejnej. Nam pozostaje walczyć w sobotę i niedzielę. Co do tych zaskakujących wyników, to są to tylko pierwsze mecze, które mogą zadecydować o wszystkim, ale mogą też w ogóle nie mieć znaczenia. Oczywiście Słowenia i Niemcy pokonali trudnych rywali i brawa dla nich, to bardzo dobry początek turnieju. Jednak jeżeli później przegrają, a przykładowo Serbowie będą wygrywać każdy kolejny mecz, sytuacja w grupie może się rozwinąć tak, że nawet to jedno zwycięstwo może im nic nie dać.

Taki rozwój sytuacji pokazuje, że także wy nie będziecie bez szans w niedzielnym meczu, gdzie zdecydowanym faworytem będą jednak Polacy?

– Ta Europa jest tak wyrównana, że tak naprawdę każdy z każdym może wygrać. Te piątkowe mecze także to potwierdziły. Wszyscy stawiają na Rosję jako faworyta numer jeden do tytułu, a Rosjanie przegrywają pierwszy mecz 0:3. To nie jest wpadka, tylko przegrali sportowo. Więc każdy z każdym może wygrać, może nie regularnie, ale jedno spotkanie.

* rozmawiała Edyta Bańka (Strefa Siatkówki)

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-09-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved