Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ORLEN Liga > Teun Buijs: Każde trofeum jest wielkim wyzwaniem

Teun Buijs: Każde trofeum jest wielkim wyzwaniem

fot. atomtrefl.pl

- Dla mnie przyszedł czas poszukiwania nowych wyzwań - przyznał nam Teun Buijs trener Atomu Trefla Sopot. W obszernej rozmowie ze Strefą Siatkówki holenderski szkoleniowiec mistrzyń Polski opowiedział o swojej aklimatyzacji, poziomie ligi i planach zespołu.

Przed sezonem dołączył pan do zespołu Atomu Trefla Sopot. Jak czuje się pan w nowej ekipie, jak przebiegła aklimatyzacja?

Teun Buijs:Muszę przyznać, że bardzo dobrze. To bardzo ciekawy zespół. Treningi przebiegają w dobrej atmosferze, współpracujemy ze świetnymi ludźmi. Póki co był to czas nieco spokojniejszy, ale z dnia na dzień wraz ze zbliżaniem się rozgrywek będziemy wchodzić w ligową atmosferę. Zawodniczki powrócą z reprezentacji i będziemy w pełnym składzie. Dziewczyny pracują bardzo ciężko dla zespołu i coraz bardziej widać efekty tej pracy.

A jak czuje się pan w Sopocie, który teraz będzie pana domem?



Mieszkam w świetnej okolicy, niedaleko plaży. Jest to doskonałe miejsce do relaksu. Zaraz obok domu mam piękny park, mogę także swobodnie przechadzać się plażą. Dużo spaceruję po mieście i muszę przyznać, że naprawdę jest tutaj co robić. Jest sporo możliwości rozgrywki i odpoczynku.

Wracając do pana przybycia do Sopotu – jak to się stało, że trafił pan do ekipy Atomu Trefla Sopot? Co zdecydowało o wyborze tej oferty?

Spędziłem dwa lata w Schwerinie. W tym czasie udało nam się wygrać ligę i puchar, z dobrej strony pokazaliśmy się w Lidze Mistrzyń. Dla mnie przyszedł czas poszukiwania nowych wyzwań. W Sopocie jest bardzo dobry i pewny budżet, co pozwala na zakup świetnych zawodniczek. W ten sposób możemy wznieść się na wyżyny siatkówki. W Schwerinie zawodniczki były bardzo młode, choć przekrój wiekowy był dość spory – od 17 do 27 lat. Tutaj w Sopocie mogę budować zespół z zawodniczkami, które mają już europejskie doświadczenie.

Wspomniał pan o sezonie w Schwerinie i wywalczeniu pucharu Niemiec. Ekipa z Sopotu pomimo występów w ścisłym finale nigdy nie zdobyła pucharu Polski. Czy będzie pan chciał skupić się jakoś szczególnie na tym trofeum i sprawić, że nastąpi przełamanie?

Dla mnie każde trofeum jest wielkim wyzwaniem. Nie staram się jakoś wyróżniać Superpucharu czy Pucharu Polski. Zawsze staram się przygotować zespół do każdej walki i nastawiam się na zwycięstwo. Jeśli jesteś trenerem, zawsze dążysz do jak największej liczby wygranych. Dla mnie jako trenera Trefla Sopot w Polsce będzie podobnie.

Do startu ligi pozostają nieco ponad dwa tygodnie. We wszystkich zespołach pełną parą idą przygotowania do inauguracji rozgrywek. Jak przebiegały one w ekipie mistrzyń Polski?

Na samym początku pracowaliśmy bardzo mocno nad wytrzymałością. Poświęciliśmy sporo czasu, żeby być jak najlepiej przygotowanymi do rozgrywek. W dalszej kolejności skupiliśmy się nad systemem gry i poszczególnymi umiejętnościami. Dziewczyny miały wypracowany wspólny język i pewien system gry. Zawsze, kiedy chcesz zmienić taktykę, musisz zacząć od pracy nad wspominanym systemem. Ważne, żeby każda zawodniczka rozumiała i znała ten wspólny język. Nad tym pracowaliśmy w trakcie okresu przygotowawczego. Udało się rozegrać kilka spotkań kontrolnych. Jestem bardzo szczęśliwy, że dziewczyny tak szybko przyswoiły nowe metody, a do tego poziom siatkarek bardzo szybko poszedł w górę. Oczywiście mieliśmy pewne problemy – przygotowywaliśmy się tylko w składzie ośmiu zawodniczek. To wykluczało jakiekolwiek zmiany, ale kadrowiczki stopniowo wracają już do klubu. Wczoraj wróciły Judith Pietersen, Charlotte Leys, dzisiaj natomiast Brizitka Molnar. Teraz będziemy mogli popracować w praktycznie pełnym składzie i wypracować nasz system gry. Poświęcimy czas na rozmowę i ustalenie taktyki zespołu. Krok po kroku będziemy szli naprzód. To jest moja podstawowa zasada „małych kroków”. Każdy wygrany mecz jest krokiem naprzód. Jeśli zrobi się ich odpowiednią liczbę, dojdzie się do celu – mistrzostwa czy też pucharu, nie ma tu różnicy. Po prostu celu.

W zespole zostało sporo zawodniczek z zeszłego sezonu. Czy były one przychylnie nastawione do pana sugestii?

Dziewczyny bardzo szybko przyswajały wiedzę. W zeszłym roku mieliśmy okazję spotkać się z zespołem Atomu Trefla Sopot w Lidze Mistrzyń. Myślę, że zawodniczki już wtedy mogły odczuć, że Schwerin jest bardzo dobrze poukładaną drużyną. Mieliśmy dobre przyjęcie i zagrywkę, a do tego szybki atak. Myślę, że w pewnym stopniu dziewczyny chciały to powtórzyć u siebie. Udało nam się to zaadaptować do naszej ekipy – dziewczyny bardzo szybko to złapały.

Jak ocenia pan siłę Trefla Sopot w porównaniu do innych zespołów ORLEN ligi?

Oczywiście w tym przypadku mogę oprzeć się tylko na nazwiskach i porównywaniu składów, bo nie miałem okazji zobaczyć jeszcze zespołów w akcji. Oczywiście patrząc na zespół z Polic, trzeba przyznać, że na papierze jest to niesamowita ekipa. Do tego zespołu dołączyły dwie reprezentantki Serbii, kadrowiczki Polski, wiele znanych siatkarek, bardzo dobra rozgrywająca. Patrząc na nazwiska, to niesamowicie silny zespół. Od trenera i zespołu zależy to, co uda się z tego zbudować. Taki proces wymaga czasu. Podobnie jest w naszym przypadku. Mamy też sześć nowych zawodniczek i jako trener muszę zbudować „język” drużyny oraz jej system. Wszystko zależy od tego jak szybko uda się stworzyć zespół. Podobnie jest z zespołem z Wrocławia, chociaż jest to chyba już bardziej zaawansowana ekipa. Norweski szkoleniowiec Tore Aleksandersen ma już za sobą jeden sezon spędzony w Polsce, po przyjściu do Wrocławia, w nie najlepszym dla drużyny momencie, kompletnie odmienił jej grę i koniec końców Impel wylądował przecież na 5. miejscu. Tym sposobem zna on lepiej zespół, jego potencjał, jak również całą ligę. Myślę, że to może zaprocentować. W Dąbrowie Górniczej udało się utrzymać trenera, który przez ostatnie dwa lata sprawiał, że ten zespół był naprawdę mocny. Doszło tam jednak do sporych przetasowań. Rozgrywająca Frauke Dirickx trafiła do Wrocławia, a Charlotte Leys do nas. Powstaje tam teraz nowy zespół, więc na pewno będą potrzebować nieco czasu. Jak zatem widać, każdy zespół boryka się z pewnymi przeszkodami, każdy potrzebuje czasu, bo w sumie każdy buduje coś nowego. Ciężko teraz powiedzieć, w którym miejscu znajduje się nasz zespół. Dla nas najważniejsze są pierwsze mecze. Będziemy mieli okazje zmierzyć się z naszymi rywalami i to da nam odpowiedź, na co nas stać.

Będzie to dla pana pierwszy sezon w ORLEN Lidze. Miał pan jednak okazje spotkać się z zespołami z Polski w trakcie chociażby zeszłorocznej edycji Ligi Mistrzyń. Jak może ocenić pan poziom naszej ligi?

Jak widać po zakończonych w ostatni weekend w Berlinie mistrzostwach Europy, polska liga jest bardzo mocna. W półfinałach wystąpiło wiele zawodniczek, które grają w ORLEN Lidze, a to mówi samo za siebie. W naszej ekipie jest Kimberly Hill z reprezentacji USA. Jej zespół wystąpił w tym roku w ścisłym finale World Grand Prix. Uważam, że w tej chwili wiele czołowych siatkarek występuje w polskiej lidze, co wpływa na jej poziom. Ciekawy jestem, jak polskie zespoły poradzą sobie w rozgrywkach europejskich, gdzie przyjdzie zmierzyć się z zespołami z Turcji, Azerbejdżanu. Nie należy zapominać o zespołach rosyjskich, które mają w swoich szeregach świeżo upieczone mistrzynie Europy.

Myśląc o zbliżającym się sezonie, nie może zabraknąć refleksji o celach zespołu. Będziecie walczyć w europejskich pucharach oraz w rozgrywkach krajowych. Jakie stawia pan sobie i zespołowi cele?

Ciężko oczywiście na starcie rozgrywek mówić o konkretnych celach. Dla mnie są one jednak proste. Zawsze gram do ostatniego punktu. Jeśli on jest dla ciebie wygrywasz spotkanie, jeśli wygrywasz mecze, zdobywasz mistrzostwo. To nie jest jednak proste zadanie, bo inne zespoły też o to walczą. To sprawia, że widzimy prawdziwe oblicze rozgrywek. Ludzie chcą widzieć walkę między zespołami. Kibice przychodzą do hal, żeby zobaczyć jak zespoły to robią, jak wyzwalają w sobie energię, agresję, które przekładają się na boisko. To sprawia, że rywalizacja jest niezwykle ciekawa. Będziemy walczyć o zwycięstwo w każdym spotkaniu, ale nie wiem czy uda się to zrealizować. Najważniejsze jest, żeby w okresie, kiedy rozgrywa się decydujące spotkania, być w najwyższej formie i wtedy udowodnić swoją wyższość.

W najbliższy weekend czeka was mocne przetarcie. Wystąpicie w bardzo silnie obsadzonym turnieju w Karpaczu. Będziecie walczyć o wygraną czy może raczej wynik będzie kwestią drugorzędną?

Wystąpią cztery zespoły, które w tym roku będą grać w Lidze Mistrzyń. Cały czas pracujemy jednak nad budową zespołu. Jak wspomniałem, dołączą do nas nowe zawodniczki. Jako trener muszę przede wszystkim przetestować jak najwięcej wariantów i sprawdzić zawodniczki. Muszę wprowadzić nowe siatkarki do zespołu i zgrać je z ósemką, która trenowała w klubie do tej pory. Musimy pracować nad systemem i nad taktyką zespołu. To jest podstawowy cel gry tego typu spotkań. Turniej da nam odpowiedź dotyczącą poziomu naszej gry. Nie zastanawiam się, którą lokatę uda nam się zająć. Przede wszystkim skupiam się nad przyszłością ekipy.

Będzie pan miał już do dyspozycji zawodniczki, które powróciły z mistrzostw Europy. Jest szansa, że już w najbliższy weekend zobaczymy na boisku Charlotte Leys, Judith Pietersen i Brizitkę Molnar?

Gramy trzy spotkania, więc chciałbym, żeby również te zawodniczki przynajmniej jakiś moment spędziły na boisku i mogły zgrać się z zespołem.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ORLEN Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-09-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved