Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Raul Lozano: Polacy mają duże szanse na walkę o medale

Raul Lozano: Polacy mają duże szanse na walkę o medale

fot. archiwum

- Kandydatów do tytułu szukałbym wśród Rosji, Włoch i Polski - o szansach Polaków w zbliżających się ME, wspomnieniach z ubiegłych mistrzostw Starego Kontynentu i swojej przyszłości trenerskiej w rozmowie ze Strefą Siatkówki mówił Raul Lozano.

W swojej karierze miał pan okazję pracować m.in. z polską i niemiecką reprezentacją narodową. Już niedługo obie reprezentacje zagrają w mistrzostwach Europy. To jednak personalnie inne zespoły niż kilka lat temu. Jak porównałby pan aktualne drużyny z tymi, które pan prowadził? W czym Polacy i Niemcy mogą mieć przewagę nad rywalami?

Raul Lozano: Reprezentacje Polski i Niemiec faktycznie znam bardzo dobrze. Z większością z tych zawodników pracowałem jako trener, jednak w tym roku w obu drużynach nastąpiły pewne zmiany. Polacy są skonsolidowaną grupą, o ich sile stanowi przede wszystkim zespołowość. Jednak sam ich występ w dużym stopniu będzie zależał od dyspozycji i równej gry dwóch zawodników: Kurka i Winiarskiego, ta dwójka należy do grona najlepszych siatkarzy na świecie. Niemcy mają natomiast Grozera, który w duecie z Kaliberdą może stanowić o sile zespołu, przede wszystkim istotna jest dyspozycja tych zawodników w ataku i gra w polu serwisowym. Polacy są natomiast dobrze wyszkoleni technicznie, ten zespół zawsze utrzymywał wysoki poziom. Dodatkowo będą mieli atut własnej hali, grając przed publicznością, która jest wyjątkowa. Chciałbym zobaczyć to show, jakie będzie na trybunach.

W tym roku obie drużyny grały w rozgrywkach Ligi Światowej. Czy miał pan okazję oglądać mecze polskiej lub niemieckiej reprezentacji? Jak oceniłby pan ich grę?



Oba zespoły mają wielkie możliwości w ataku i potrafią utrzymywać dobrą grę w elemencie bloku. Po stronie Polaków jest większe doświadczenie w grze na najwyższym poziomie. Podczas Ligi Światowej Polacy grali całkiem dobrze, jednak nie było u nich tej stabilności, uwagę zwracała natomiast bardzo duża liczba popełnianych błędów własnych.

Która drużyna pana zdaniem może więc być faworytem w tegorocznych mistrzostwach Europy?

Nie jestem dobry w przepowiedniach dotyczących faworytów… ale kandydatów do tytułu szukałbym wśród Rosji, Włoch i Polski. Wysokie miejsca mogą zająć także Serbia, Bułgaria, Francja czy Niemcy. Na sprawienie niespodzianki stać również Holendrów, jednak nie na tyle, aby wskoczyli na podium.

Jak oceniłby pan realne szanse polskiej reprezentacji w tym turnieju?

Podobnie jak w ostatnich latach, Polacy mają duże szanse na walkę o medale. Jednak dla każdego zespołu gra pod dużą presją wyniku jest bardzo trudna. Nadmierny nacisk może doprowadzić do sytuacji, w której jako jedyny pozytywny wynik będzie traktowane zdobycie mistrzostwa Europy. Po Lidze Światowej na Polaków spadła fala krytyki za poziom, jaki tam zaprezentowali i właśnie te mistrzostwa mają być okazją do zrehabilitowania się. Dodatkowo mistrzostwa Europy będą dla nich ważnym testem przed zbliżającymi się, przyszłorocznymi mistrzostwami świata.

Dwa lata temu w mistrzostwach Europy w Pradze prowadził pan reprezentację Niemiec. Teraz będzie pan oglądał cały turniej z boku. To dla pana raczej nowe doświadczenie, dające inne spojrzenie na poszczególne zespoły…

Obserwując siatkówkę w pewnym sensie z zewnątrz, rzeczywiście mogę mówić o innej perspektywie, zwracam uwagę na inne problemy… Większość zespołów zdecydowało się na zmiany kadrowe i to już zupełnie inne drużyny niż chociażby rok temu. Może z wyjątkiem takich reprezentacji jak Rosja czy na arenie międzynarodowej Brazylia, większość reprezentacji zdecydowała się na znaczne odmłodzenie składów, wprowadzając do gry młode talenty. I w tym przypadku możemy mówić o zespołach, które potrzebują więcej czasu na pracę nad elementami typowo technicznymi.

Vital Heynen, aktualny trener reprezentacji Niemiec, powiedział, że mistrzostwa Europy nie są w tym roku najważniejszym turniejem dla jego podopiecznych. Pan nie miał takiego komfortu?

Moim zdaniem mistrzostwa Europy muszą być traktowane jako ważne, dużo ważniejsze niż chociażby rozgrywki Ligi Światowej w 2013 roku. Chociaż oczywiście ważniejsze jest wywalczenie kwalifikacji do mistrzostw świata w 2014 roku. Kolejność i waga danych rozgrywek jest oczywiście uzależniona od sytuacji danej reprezentacji. Na pierwszym miejscu są igrzyska olimpijskie, następnie mistrzostwa świata, mistrzostwa kontynentu, a dopiero na czwartym miejscu rozgrywki Ligi Światowej.

Wracając do ostatnich mistrzostw Europy. Jak wspomina pan turniej, który nie był najlepszy dla pana zespołu…?

Pamiętam ten turniej doskonale. Już w fazie grupowej przegraliśmy z Polską i Bułgarią, które były bardzo dobrymi zespołami. Niespodziankę sprawili też Słowacy, którzy jako trzeci zespół wywalczyli awans. Dla nas to nie był optymalny sezon. Poważne urazy podstawowych zawodników sprawiły, że było nie najlepiej, co ostatecznie „przypłaciliśmy” wynikiem.

Ostatnie mistrzostwa faktycznie nie były dla pana szczęśliwe. Presja okazała się zbyt duża dla reprezentacji Niemiec?

Występ na mistrzostwach Europy w Pradze nie był dobry dla reprezentacji Niemiec, jednak powodem słabych rezultatów nie była presja wyniku. Mój zespół nie miał z tym problemów. Nasi kluczowi zawodnicy zmagali się natomiast z różnymi urazami, Schwarz nie mógł grać, a on zapewniał nam stabilizację gry. Kolejni: Grozer i Andrae ze względu na kontuzje przez trzy miesiące nie mogli uczestniczyć w treningach. Także z powodu urazu nie mógł nam pomóc Simon Tischer.

Po zakończeniu pracy z reprezentacją Niemiec mówiono o konfliktach w drużynie. Mimo fali krytyki wówczas nie komentował pan całej sytuacji….

Jestem profesjonalnym trenerem i oczekuję profesjonalizmu także od moich zawodników. Każdy, kto chce grać w reprezentacji, musi być przygotowany, aby dać z siebie wszystko i ciężko trenować. Trenerzy zawsze potrzebują wsparcia federacji. Małe problemy wewnętrzne zdarzają się w każdej grupie. Rozwiązywanie tych problemów także jest częścią pracy trenera. Nie komentowałem całej sytuacji wtedy i nie chciałbym tego robić teraz.

Sprawa między panem a niemiecką federacją jest już zakończona?

Tak. Sprawa przeciwko Niemieckiej Federacji Siatkówki trwała 18 miesięcy. Moi prawnicy poinformowali mnie o korzystnym dla mnie rozstrzygnięciu, wygrałem i Niemcy powinni zapłacić. A ja od tego sezonu znów mogę pracować. Teraz będę rozglądał się za zespołem, który potrzebuje trenera!

Jednak już w maju polskie media podały informację o pana ewentualnej pracy w irańskiej lidze.

W kwietniu byłem w Teheranie. Odbyłem także dwie rozmowy z przedstawicielami irańskich klubów, warunki nie pozwalały jednak na podpisanie umowy. W każdym razie już wtedy mogłem zobaczyć wysoki poziom prezentowany przez zawodników grających w reprezentacji Iranu.

Dla trenera z pana doświadczeniem znalezienie pracy nie będzie chyba trudne?

Mam nadzieję, że uda mi się znaleźć dobry zespół, ponieważ praca trenera jest moją pasją. W ostatnich miesiącach, kiedy nie mogłem jej realizować w pełni, współpracowałem z FIVB, doradzając w przygotowywanych kursach i programach mających pomagać w rozwoju siatkówki.

Wielokrotnie podkreślał pan, że lubi pracę w Polsce… Przy tej presji wyników Polska chyba nie jest najłatwiejszym miejscem do pracy dla trenerów?

Zawsze mówiłem o tym, jak dobrze pracowało mi się w Polsce. Z tych czterech lat mam wiele miłych wspomnień. Tak naprawdę presja, jaka ciąży na sztabie szkoleniowym, w wielu krajach jest podobna. Jednak myślę, że praca trenera w Polsce nie jest trudniejsza niż we Włoszech czy Rosji. Mam ponad 30-letnie doświadczenie szkoleniowe i jestem świadomy, że warunkiem wstępnym przemawiającym za trenerami są dobre wyniki, dlatego też to zawsze był mój priorytet.

* rozmawiała Edyta Bańka (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-09-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved