Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Ireneusz Mazur: Powstała luka pokoleniowa, którą trudno zapełnić

Ireneusz Mazur: Powstała luka pokoleniowa, którą trudno zapełnić

fot. archiwum

- Osiągnięty wynik na pewno nikogo nie zadowala. Natomiast odzwierciedla on realne możliwości obecnego składu - powiedział o występie polskich siatkarek na mistrzostwach Europy Ireneusz Mazur. - Ale jest pewien promyk nadziei - dodał.

Jak oceniłby pan występ Polek na mistrzostwach Europy? Czy porażkę w barażu o ćwierćfinał można określić mianem katastrofy, czy jednak odzwierciedla ona realną siłę obecnej reprezentacji?

Ireneusz Mazur:Myślę, że powinniśmy skoncentrować się na dwóch aspektach. Pierwszą kwestią jest to, jakie były ambicje odnoszące się do występu żeńskiej drużyny na mistrzostwach. Oczywiście kibice i działacze oczekiwania mieli wysokie. Drugą sprawą jest to, na jakie zawodniczki szkoleniowiec mógł liczyć od początku przygotowań. Niestety, tak się złożyło, że po roku olimpijskim wiele siatkarek leczyło kontuzje, regenerowało siły albo potrzebowało odpoczynku, niezależnie od tego, czy mogłyby pomóc reprezentacji, czy też nie. W obecnej kadrze grały między innymi: Skowrońska, Radecka czy Maj, ale oprócz nich w reprezentacji znalazła się grupa siatkarek, które do niedawna w swoich klubach nie były podstawowymi zawodniczkami. W związku z tym drużyna musiała mieć postawione realne cele. Podstawowym zadaniem było wyjście z grupy. Dobrym osiągnięciem zespołu byłoby zajęcie miejsc 5-8. Jednak rzeczywistość okazała się bardzo brutalna, bo już przeciwniczki w grupie okazały się bardzo silne, a nasze siatkarki miały ogromne kłopoty, aby awansować do dalszej fazy turnieju. Dopiero wygrana z Bułgarkami spowodowała, że dziewczyny zdołały awansować do baraży. W nich uległy Włoszkom. Osiągnięty wynik na pewno nikogo nie zadowala. Natomiast odzwierciedla on realne możliwości obecnego składu. Mogliśmy liczyć jedynie na szczęśliwe losowanie, które dawałoby nam większe szanse na lepszy rezultat. Jednak Włoszki w swojej grupie przegrały z późniejszymi brązowymi medalistkami mistrzostw Europy, a przez to znalazły się na naszej drodze. Z nami zagrały bardzo dobrze i nie dały pograć naszym siatkarkom.

Zwrócił pan uwagę na problem związany z tym, że część zawodniczek grających w kadrze nie była się w stanie przebić do podstawowego składu w swoich klubach. Czy po części nie wynika to z nieodpowiedniego szkolenia na etapie siatkówki młodzieżowej? Brakuje nam młodych siatkarek, które mogłyby zapełnić lukę pokoleniową…



Wydaje mi się, że jest to zbyt duże uogólnienie problemu. Coraz częściej w naszych klubach występują zawodniczki z najwyższej półki, więc polskim zawodniczkom, nawet dobrze wyszkolonym i utalentowanym, trudno jest wywalczyć miejsce w podstawowym składzie, wygrywając rywalizację z Niemkami, Serbkami czy zawodniczkami z innych krajów. Natomiast na pewno istnieje problem związany z tym, że nie mamy młodych siatkarek, dających gwarancję dobrej gry w reprezentacji. Okazało się, że powstała pewna luka pokoleniowa, którą trudno zapełnić młodymi, uzdolnionymi siatkarkami o dobrych warunkach fizycznych. O ile na środku mamy zaplecze, bo jest Kąkolewska czy Łukasik, o tyle kłopoty pojawiają się na ataku, przyjęciu czy rozegraniu. Powinno się przewidzieć taką sytuację, że po igrzyskach olimpijskich w kadrze może nastąpić wymiana pokoleniowa, więc potrzebne będą młode zawodniczki na każdej pozycji. Chociaż należy też pamiętać, że nasze kadetki w tym roku zdobyły mistrzostwo Europy, więc jest pewien promyk nadziei. Być może już za dwa, trzy lata będzie można je z powodzeniem przyciągać do seniorskiej reprezentacji. To jest oczywiście uzależnione od tego, czy będą się one kierowały aspektami ekonomicznymi, idąc do klubów, w których będą okupować kwadrat dla rezerwowych, czy też pójdą do słabszych zespołów, a w zamian za to dostaną możliwość stałego grania i zbierania doświadczenia.

A wracając jeszcze do mistrzostw Europy, brązowy medal Belgijek jest dla pana dużym zaskoczeniem?

Medal jest dla mnie zaskoczeniem, chociaż dobra gra Belgijek już nie. One od kilku lat są zespołem grającym w stabilnym składzie. Coraz mocniej pukały do czołówki europejskiej. Większość zawodniczek gra w dobrych, europejskich klubach, dzięki temu wciąż mogą się rozwijać, a widać wyraźnie, że ich celem numer jeden jest gra w reprezentacji.

Złoto trafiło do Rosjanek. Prezentowały one całkiem ciekawą siatkówkę, nie zawodziły także w końcówkach, więc w sumie chyba zasłużenie zostały mistrzyniami Europy?

Widać, że ten zespół dojrzał, dostał większą swobodę gry. Zaprezentował bardziej urozmaiconą i szybszą grę. W dodatku dysponuje takimi zawodniczkami jak Obmoczajewa czy Koszelewa, a są to siatkarki z najwyższej światowej półki. Podczas mistrzostw Rosjanki momentami grały siatkówkę nieosiągalną dla pozostałych europejskich drużyn. Poza tym zyskały one dobrą technikę, a dzięki temu łatwiej jest im realizować elementy taktyczne. Jeśli w najbliższym czasie w rosyjskim zespole nie przytrafi się jakiś kryzys, który często mu się zdarzał po osiągnięciu dobrego wyniku, to ten zespół jest w stanie królować w Europie, a niewykluczone, że także na świecie.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy, reprezentacja Polski kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-09-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved