Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Maja Ognjenović: Byłyśmy bardzo zmęczone

Maja Ognjenović: Byłyśmy bardzo zmęczone

fot. Cezary Makarewicz

Zespół Serbii nie zdołał w tym roku obronić tytułu mistrzyń Europy. Podopieczne Zorana Terzicia nie tylko przegrały półfinał z Rosjankami, ale w meczu o brązowy medal musiały w pięciu partiach uznać wyższość Belgijek i do kraju powrócą bez medalu.

Za nami kolejne spotkanie, ale gdzieś zagubiłyście swoją regularność w grze. Nie prezentowałyście się tak, jak chociażby tydzień czy dwa tygodnie temu, kiedy to bezdyskusyjnie pokonywałyście rywalki. Dlaczego?

Maja Ognjenović: – Być może zabrzmi to dziwnie, ale naprawdę w dzisiejszym spotkaniu byłyśmy bardzo zmęczone. Belgijki również po pięciu setach z Niemkami miały do tego prawo, ale u nas ewidentnie było widać, że nie skaczemy, nie atakujemy z taką siłą jak do tej pory. Wiedziałyśmy dokładnie, że przed nami bardzo ciężkie spotkanie. Nasze rywalki są niesamowicie skuteczne w obronie, walczą o każdą piłkę, a wczoraj prowadziły wyraźnie 2:0 z dobrze dysponowanymi Niemkami. Miałyśmy przeczucie, że o każdy punkt trzeba będzie bić się bardzo długo, bo przeciwko nim punktów nie zdobywa się w pierwszym uderzeniu. Nie ujmując ogromnym umiejętnościom rywalek, miały też w niektórych momentach trochę więcej szczęścia, a to w siatkówce też ważne. To dla mnie trudna sytuacja, bo przyjechałyśmy tu z nastawieniem walki i zdobycia złota, a wyjeżdżamy z niczym. Po trzech miesiącach ciężkiej pracy na kadrze nie osiągamy zamierzonego rezultatu. To boli, ale nadal uważam, że mamy bardzo silny zespół, ale czasami trzeba w życiu po prostu przegrać. Nie można cały czas wygrywać. Ponadto wydaje mi się, że szczyt swojej formy osiągnęłyśmy w czasie Grand Prix i nie udało nam się utrzymać tej formy na mistrzostwach Europy, szczególnie w dwóch ostatnich meczach. To są moje przypuszczenia, bo będziemy to dokładnie analizować. Za dwa lata po raz kolejny podejmiemy walkę, bo skład naszego zespołu raczej się nie zmieni. Nie mamy dziewczyn zaawansowanych wiekowo (śmiech), które myślałyby o zakończeniu kariery reprezentacyjnej.

A może granie w finale Grand Prix było błędem? Zamęczyłyście swoje organizmy zbyt dużą ilością turniejów?



– Nie zgodzę się z tym, bo przecież jak zdobywałyśmy mistrzostwo Europy w Belgradzie, to również grałyśmy wcześniej w turnieju w Japonii. Muszę jednak podkreślić, że terminarz w tym roku nie był optymalny. Czy to jest w porządku, że gramy pięć spotkań w pięć dni w Japonii, potem mamy jeden dzień odpoczynku i przyjeżdżamy prosto z marszu na mistrzostwa Europy? Nie liczę tutaj zmiany stref czasowych i związanej z tym akomodacji. Rozumiem zatem z jednej strony, dlaczego niektóre zespoły odpuszczają sobie Grand Prix i koncentrują się na mistrzostwach Europy. To niesamowity wysiłek fizyczny. Musimy wziąć pod uwagę, że grałyśmy dwoma szóstkami. W Lidze Europejskiej zagrał inny skład niż w Grand Prix, ale mimo wszystko to jest bardzo wyczerpujący kalendarz. Przecież my byłyśmy trzy tygodnie w Azji, bo grałyśmy jeden turniej w Chinach, potem miałyśmy obóz treningowy w Japonii i finał, a jeszcze przed tym zagrałyśmy na Dominikanie.

A jak wyglądają twoje plany obecnie – dostaniesz trochę wolnego czy wracasz po turnieju bezpośrednio do Polic?

– Sama nie wiem, ale muszę się skontaktować z działaczami i zapytać o trochę wolnego. Mam nadzieję, że mi pozwolą na kilka dni oderwać się od siatkówki, odpocząć. Muszę się spakować i potem melduję się w Polsce.

A czego oczekujesz po grze w Polsce? Zbudowałyście w Policach dream team.

– Jestem przede wszystkim bardzo szczęśliwa, że zostaję w Polsce. Bardzo podobało mi się we Wrocławiu. Może w tamtym sezonie nie był to zespół z czołowych lokat, ale piąte miejsce można uznać zdecydowanie jako sukces naszej drużyny. Teraz musimy skoncentrować się na zdobyciu tytułu mistrza Polski, bo nie będziemy grały w pucharach europejskich. Jestem bardzo podekscytowana tym faktem, ale muszę przyznać, że w ogóle o tym nie myślałam w czasie mistrzostw Europy. Pamiętam jednak ten moment, jak podpisywałam kontrakt w Policach i słyszałam, kto tam będzie grał. Werblińska, Glinka-Mogentale i inne zawodniczki to jest przecież najwyższa klasa. Ale w tej chwili muszę mieć kilka dni odpoczynku, aby po raz kolejny być głodna siatkówki. Mamy mało czasu na zgranie, ale poradzimy sobie na pewno.

Za dużo od reprezentacji nie odpoczniesz, bo na przełomie roku czeka was zgrupowanie i walka w kwalifikacjach do mistrzostw świata.

– Muszę przyznać, że nie mogę się temu nadziwić momentami. Wstrzymujesz ligę na 3-4 tygodnie i wyjeżdżasz z kadrą na zgrupowanie i na turniej w środku sezonu. Pewnie będziemy musiały pojawić się wcześniej, bo na turniej trzeba się przygotować i nie można grać z marszu. Niestety muszę przyznać, że w ustalaniu terminarza zawodów najmniej myśli się o siatkarkach, które muszą w tych turniejach grać. Szkoda.

Masz świadomość, jak gra się w Polsce. To najlepsi kibice na świecie, ale jednego dnia jesteś bohaterką, jak zespół wygrywa, a drugiego dnia, kiedy odniesiesz porażkę, krytycy nie szczędzą gorzkich słów.

– Tak, przerobiłam to wszystko wcześniej. Ale jeśli chodzi o ten aspekt, to mamy w Serbii taką samą mentalność. Aż boję się jutro do gazety zajrzeć, co tam o naszej porażce w mistrzostwach Europy napisali. Mam świadomość, że w Polsce kibice wymagają wiele i szybko wydają swoją opinię, ale jestem zaprawiona w boju. Poradzę sobie.

* W Berlinie rozmawiał Rafał Wolf

 

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-09-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved