Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Paweł Pyziak: Strefa medalowa jest w zasięgu

Paweł Pyziak: Strefa medalowa jest w zasięgu

fot. Joanna Skólimowska

- Liczę, że forma sportowa zaskoczy na czas - o zbliżających się mistrzostwach Europy, braku Zbigniewa Bartmana w reprezentacji oraz pracy i poziomie wyszkolenia polskich scoutów w rozmowie ze Strefą Siatkówki mówił szef statystyków w PlusLidze.

Twoja praca, jako szefa statystyków w PlusLidze, może być nie do końca zauważana. Czym dokładniej się zajmujesz, za co odpowiadasz i w jakim stopniu może mieć to wpływ już na samą pracę statystyków?

Paweł Pyziak:Moimi obowiązkami jest dbanie o statystyczną bazę danych, nadzorowanie pracy statystyków, gromadzenie wszystkich danych dotyczących meczów, tak aby pojawiały się na stronach PlusLigi, ORLEN Ligi i Młodej Ligi zaraz po zakończeniu spotkania, a także pilnowanie, aby oficjalne strony internetowe były aktualne w zakresie terminarzy, składów drużyn, informacji na temat klubów, no i oczywiście rankingów i statystyk. Między innymi do głównych moich zadań należy przygotowanie bazy danych, z której scouci korzystają w trakcie sezonu, tak aby mogli spokojnie pracować w trakcie meczów. Oczywiście w sytuacjach gdy pojawiają się problemy, np. z programem do tworzenia statystyk lub z przesłaniem filmu (ponieważ mamy wymóg, aby nagrywać wszystkie mecze, a następnie udostępniać je innym scoutom za pomocą specjalnego serwera) muszę szybko reagować i je rozwiązywać. Także jestem osobą, która ma nadzorować pracę wszystkich scoutów w PlusLidze, ORLEN Lidze i Młodej Lidze w taki sposób, aby wszystkim pracowało się sprawnie.

Czy w ogóle, i jeśli tak, to jak, na przestrzeni ostatnich lat, w naszej lidze zmieniały się systemy i praca scoutów?



Mniej więcej od sześciu lat współpracujemy z włoską firmą Data Project, która dostarcza nam serwery oraz technologię, programy statystyczne Data Volley, Data Video oraz program Click&Scout na którym od zeszłego roku pracuje się w Młodej Lidze. Współpraca układa nam się bardzo dobrze, w zeszłym roku przedłużyliśmy kontrakt o kolejne pięć lat, więc myślę, że władze ligi też są zadowolone. Scouci pracujący na tym programie także nie mają powodów do narzekania, bo gdyby było inaczej, myślę, że takie głosy by do mnie docierały. Jest to najpopularniejszy na świecie program do tworzenia statystyk i prowadzenia analizy gry, innego równie dobrego oprogramowania jeszcze nie wymyślono. Cały świat pracuje na Data Volley. Wcześniej korzystaliśmy z programu polskiego, Q-Volley 3000, który był trochę mniej zaawansowany, nie posiadał tak wielu szczegółowych modeli analiz. Razem z przyjściem Raula Lozano do reprezentacji Polski, który zażądał, aby kadra narodowa pracowała na włoskim programie, stopniowo z reprezentacji przeniosło się to na rozgrywki ligowe. W lidze wykupiono odpowiednie licencje, dogadano warunki umowy i szósty rok pracujemy na tym programie i jesteśmy z niego zadowoleni.

Dla trenerów najwyższej klasy rozgrywkowej organizowane są kursokonferencje i szkolenia. Czy podobne spotkania, na wzór tych trenerskich, dotyczą także polskich statystyków?

– Nie mamy ich dość regularnie. W tym roku chcemy zorganizować szkolenie, ponieważ ostatnie było dawno temu. Co roku statystycy się zmieniają, aczkolwiek jest to raczej grupa zamknięta. Jeden, może dwóch statystyków rocznie dołącza do tej grupy, reszta statystyków rotuje między zespołami, także nowych osób zbyt dużo nie ma. A ponieważ od ostatniego szkolenia minęło chyba pięć lat, a program i techniki zapisu statystyk czy video rozwinęły się, chcemy zrobić to szkolenie celem przypomnienia i zunifikowania wszystkiego. Tak żeby każdy statystyk dane zagranie zapisywał w ten sam sposób i aby nie było rozbieżności czy dane przyjęcie zagrywki było perfekcyjne, dobre czy negatywne. Tych rozbieżności na chwilę obecną mamy bardzo mało, ale zawsze jest prawdopodobieństwo, że dany scout będzie miał inny pogląd na jakieś zagranie. Najważniejsze jest to, aby statystycy zapisywali poszczególne akcje tak samo. Po pierwsze, żeby kibice oglądający te statystyki mieli pewność, że są one współmierne, natomiast drugi aspekt dotyczy tego, że statystyk zapisując mecz jako gospodarz danego spotkania, dzieli się zapisem meczu z pozostałymi scoutami. Oni wzajemnie muszą na tyle ułatwiać sobie pracę, aby nikt nie musiał tego poprawiać i marnować swojego wolnego czasu, którego nie mają zbyt dużo.

Organizowanie tego typ szkoleń z częstotliwością co kilka lat nie jest jednak zbyt rzadkie?

– Jest, dlatego zorganizujemy to w tym roku. Oczywiście przez cały rok na bieżąco mamy ze sobą kontakt, jeśli dochodzą nas słuchy o jakichś zmianach, kontaktujemy się drogą mailową, także przepływ informacji jest bardzo dobry. Każdy ze scoutów widzi się co tydzień z innym, mamy do siebie namiary kontaktowe, w sytuacjach spornych dzwonimy do siebie i zaraz wszystko wyjaśniamy. To nie jest tak, że widzimy się raz na pięć lat i nic więcej nie robimy. Wszystko jest na bieżąco aktualizowane. Jednak dobrze jest spotkać się w swoim gronie, aby tych nowych scoutów poznać osobiście, zawsze lepiej tak niż na godzinę przed meczem, gdzie zawsze tego czasu jest za mało, aby spokojnie porozmawiać.

A jak praca statystyków w polskiej ekstraklasie prezentuje się na tle uznawanych za najlepsze na świecie włoskiej Serie A czy rosyjskiej Superligi?

– Chyba ta praca jest identyczna, nie mam kontaktu ze scoutami z Włoch czy Rosji. Jednak w naszej lidze mamy coraz więcej trenerów zagranicznych zarówno w lidze żeńskiej, jak i męskiej, przychodzących z doświadczeniem z ligi włoskiej, rosyjskiej lub innych. I pracując z naszymi scoutami, także dużo się uczą. To nie jest tak, że u nas statystycy są niedouczeni czy gorsi od kolegów z innych, „lepszych” lig. Wielu z nich jeździ z reprezentacją po całym świecie, gdzie dowiadują się nowych rzeczy, pokazując też innym statystykom co my robimy i na jakich zasadach. Ich poziom jest bardzo zbliżony, a chyba śmiało mogę powiedzieć, że kilku naszych scoutów spokojnie można zaliczyć do światowej czołówki. Niektórzy z naszych scoutów pracowali lub pracują za granicą, np. Kamil Sołoducha w reprezentacji Finlandii lub Adam Malik, który w przeszłości pracował w Emiratach Arabskich. Musimy być dobrzy w tym co robimy, wielu statystyków jest polecana szkoleniowcom przez innych trenerów, co też potwierdza jak dobrze wykonują swoją pracę. Nigdy nie słyszałem jakichś skarg od trenerów na któregokolwiek scouta, także jestem z ich pracy bardzo zadowolony.

Nowy sezon ligowy to kolejne zmiany, w tym dołączenie do ekstraklasy BBTS-u Bielsko-Biała i Czarnych Radom. Jak oceniłbyś decyzję o rozszerzeniu PlusLigi?

– Jest to ciekawe, takie było też założenie przy zamykaniu ligi. Liga stworzyła pewne zasady, na których możemy przyjąć dodatkowe drużyny. Dwie drużyny spełniły te warunki, więc dlaczego mielibyśmy ich nie przyjąć? Rozszerzenie ligi jest uatrakcyjnieniem zarówno dla kibiców, jak i innych drużyn. Osobiście mnie to cieszy, głosy z ligi są podobne. Oby tylko zespoły dołączające za bardzo nie odstawały poziomem sportowym od innych drużyn. Nowe drużyny chcące dołączyć do PlusLigi muszą zagwarantować budżet finansowy na pewnym poziomie, a także musi być pewność wysokiego poziomu sportowego drużyny, BBTS oraz Czarni spełnili te warunki, dlatego wszystko powinno dobrze funkcjonować w nadchodzącym sezonie.

Do startu rozgrywek ligowych pozostał niespełna miesiąc, jednak wcześniej polską reprezentację czekają mistrzostwa Europy. Miałeś okazję widzieć ostatnie spotkania biało-czerwonych, zarówno na IX Memoriale Huberta Jerzego Wagnera Wagnera, jak i wcześniejsze sparingi z Serbią…

– Tak, jednak aż tak bardzo nie porównywałbym tej gry w Serbii, tam była raczej gra testowa. Na memoriale było już mocniejsze sprawdzenie przed mistrzostwami Europy i wybór tego optymalnego składu. W Serbii były duże rotacje, widać, że zawodnicy byli po obozie w Spale, gdzie te obciążenia na pewno były większe, aczkolwiek nie tak duże jak przed Ligą Światową. Po pierwszym meczu widzieliśmy, że zmiana na ataku przyniosła dobre rezultaty, bo Grzegorz Bociek zagrał dobre zawody. Jest to ciekawa zmiana i zobaczymy jak dalej to będzie wyglądać. Myślę, że Serbia dała trenerowi dużo nowych przemyśleń, tam były spore rotacje w składzie. I pomimo trzech porażek na pewno jakieś zagrania były ćwiczone i szlifowane. Drugi mecz z Niemcami pokazał, że Kuba Jarosz jest w dobrej formie i o pozycję atakujących możemy być spokojni. Mamy dwóch równych graczy, którzy nie tylko potrafią świetnie atakować, ale ich zagrywka również przynosi nam wiele punktów.

Nieobecność w składzie Zbigniewa Bartmana można rozpatrywać w kategoriach niespodzianki?

– Tak, aczkolwiek z drugiej strony Zbyszek obecny sezon w lidze grał w kratkę. Oczywiście miał też swoje momenty bardzo dobrej gry, pamiętamy w fazie play-off z Bełchatowem jak wszedł na zmianę za Schöpsa i w pojedynkę wygrał końcówkę meczu i to Resovia awansowała później do półfinału. Także nie można powiedzieć, że sezon był w jego wykonaniu nieudany, bo mistrzostwo Polski oczywiście przemawia na plus. Jednak wyniki reprezentacyjne w Lidze Światowej, czy same mecze w Serbii, gdzie jego skuteczność w ataku była na poziomie 30% to jak na atakującego reprezentacji chyba trochę za mało. Trener to zauważył, postawił na Boćka i Jarosza, a po meczach memoriałowych widać, że ta para się sprawdza. Bociek zaprezentował się dobrze na uniwersjadzie, więc musiał dostać tę szansę. Zmiana faktycznie nastąpiła szybko. Prawdę mówiąc, nie sądziłem, że to będzie w tym sezonie. Tym bardziej, że nie da się ukryć, że trener Anastasi bardzo stawiał na Zbyszka, on go zmienił z przyjmującego na atakującego. Na pewno więc pokładał w nim duże nadzieje, ale jeżeli atakujący nie ma dobrego procentu w ataku i ta gra mu nie wychodzi najlepiej, to trener nie miał argumentów za pozostawieniem Bartmana w składzie. Nie nazwałbym tej zmiany ryzykiem, może raczej eksperymentem. I oby się opłaciło.

Jednak czy impreza takiej rangi jak mistrzostwa Europy to odpowiedni czas na takie eksperymenty?

– A Liga Światowa czy mistrzostwa świata byłyby odpowiednie? Kiedyś trzeba spróbować i wystawić tego chłopaka na poważne granie. Może to był ten czas, mistrzostwa Europy to pokażą. Wiemy, że nie będzie łatwo, bo ta drużyna cały czas skleja się ze sobą. Lepiej, że będzie to na mistrzostwach Europy niż na mistrzostwach świata.

Jak więc oceniasz szanse reprezentacji Polski w mistrzostwach Starego Kontynentu?

– Nasz kapitan mówi: wejdźmy do czwórki i zobaczymy co będzie. Z drugiej strony mistrzostwa Europy w koszykówkę nam się nie udały, w przypadku siatkarek był to najgorszy występ od 25 lat, więc liczę, że forma sportowa zaskoczy na czas i siatkarze osiągną dobry wynik. Nie udało się w Lidze Światowej, będą więc mieć podwójną motywację. Myślę że strefa medalowa jest jak najbardziej w ich zasięgu i mogą sprawić wszystkim dużą niespodziankę.

* rozmawiała Edyta Bańka (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-09-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved