Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Najgorszy występ biało-czerwonych od ćwierćwiecza

Najgorszy występ biało-czerwonych od ćwierćwiecza

fot. FIVB

Polskie siatkarki klęską z reprezentacją Włoch zakończyły udział w mistrzostwach Europy 2013. W końcowej klasyfikacji turnieju zajmą 11. pozycję, co jest najgorszym występem drużyny narodowej od 1987 roku, czyli od ponad 25 lat.

Reprezentantki Polski Hallenstadion w Zurychu opuszczały zapłakane i z nisko zwieszonymi głowami. Polskie zawodniczki bardzo przeżyły odpadnięcie z mistrzostw, do tego w fatalnym stylu przeciw reprezentacji Włoch. Nie ma się jednak co dziwić, od początku turnieju drużyna grała nierówno, zrywami i często bardziej sercem niż umiejętnościami. 11. miejsce w mistrzostwach Europy jest najgorszym wynikiem polskiej kadry od turnieju rozegranego w Belgii w 1987 roku. Wówczas Polska również zajęła 11. pozycję, medale zdobyły zaś drużyny z krajów, których już nie ma na mapie Europy (NRD, ZSRR i Czechosłowacja). Większość obecnych reprezentantek Polski w 1987 roku była jeszcze brzdącami, kilka z nich miało się dopiero urodzić.

Od 1987 roku nasza drużyna stopniowo wspinała się w europejskiej hierarchii, gdy w 1995 roku zajęła w Holandii dziewiątą lokatę, nikt nie przypuszczał, że kolejny turniej przyniesie na lata wspaniałą passę przynależności do europejskiej czołówki. Przez osiem kolejnych czempionatów Polska zawsze grała w ćwierćfinale, w tym czasie Andrzej Niemczyk dwa razy doprowadził zespół do mistrzostwa Europy (2003, 2005), Jerzy Matlak (wespół z Piotrem Makowskim) zdobył zaś brąz w 2009 roku przed polską publicznością. W 2007 roku kadra pod wodzą Marco Bonitty była z kolei czwarta, ale od tego czasu powoli wyniki były coraz gorsze. Poza medalem przed własnymi kibicami przyszło jeszcze piąte miejsce zespołu Alojzego Świderka z Serbii z 2011 roku. W tegorocznym czempionacie przebudowujący zespół Piotr Makowski zdołał zająć z drużyną 11. lokatę.

Główne problemy biało-czerwonych leżą w braku stabilności w grze i wielkiej nieprzewidywalności. Tyczy się to zarówno postawy całego zespołu, jak i występów indywidualnych każdej z zawodniczek. Rozgrywające Milena Radecka i Joanna Wołosz grały na zmianę, ale żadna z nich nie zdołała wywalczyć sobie pozycji tej pierwszej. Gdy Wołosz świetnie zagrała z Bułgarią, kolejny mecz z Serbią pokazał, że nie jest gotowa kierować grą zespołu przez całe spotkanie, musiała wejść na plac gry Radecka. Kłopot nasz zespół miał tam, gdzie większość drużyn może liczyć na swoje gwiazdy. W słabej formie turniej przeszła Katarzyna Skowrońska-Dolata, która szczerze wyznała po meczu z Italią, że nie pomogła drużynie i była przemęczona. Jej zmienniczka Joanna Kaczor grała poprawnie, ale nie potrafiła pociągnąć drużyny w trudnych momentach. Trzecia atakująca, Katarzyna Konieczna, grała głównie zadaniowo na zagrywce, zdarzyło się też, że pojawiła się na placu gry, zmieniając przyjmującą. Na środku siatki panował swoisty bałagan. Trener Makowski stawiał na 18-letnią Agnieszkę Kąkolewską i ta dała drużynie więcej dobrego niż złego. Popełniała błędy w ważnych momentach, ale grając pierwszy raz w seniorskich mistrzostwach, pokazała, że w przyszłości kadra będzie z niej miała pożytek. Drugą środkową od meczu z Bułgarią została Maja Tokarska, która dała drużynie sporo ożywienia i punktów. Aż szkoda, że mecz z Czeszkami przesiedziała, obserwując grę z boku boiska. Zawiodła Zuzanna Efimienko, która lepiej prezentowała się podczas World Grand Prix, za mało grała z kolei utalentowana Monika Martałek. Dwie ostatnie podczas ME dopadły niestety lekkie kłopoty zdrowotne. W kratkę grały nasze przyjmujące: Kinga Kasprzak, Karolina Różycka i Ewelina Sieczka. Dwie pierwsze tradycyjnie lepiej spisywały się w ofensywnych elementach gry, gorzej wychodziła im praca defensywna. Sieczka jest chyba największą wygraną turnieju w kadrze. Długimi momentami świetnie przyjmowała, potrafiła poderwać zespół w ataku i dać mu cenne punkty serwisem. Wciąż ma jednak – jak i koleżanki – sporo do nadrobienia w asekuracji i obronie. Można było zaś polegać na libero Paulinie Maj, która prezentowała równy poziom. Sama nie była w stanie uratować zespołu, ale w kluczowych momentach z Bułgarią pokazała świetną grę. Nie grała jako jedyna Dorota Medyńska, która pojechała na ME zbierać doświadczenie. Na razie ma je tylko z treningów.



Kłopoty polskiej kadry świetnie opisał sam selekcjoner, który zdaje sobie sprawę, że kołdra jest za krótka i jak nie starałby się nią przykryć, to zawsze któraś część ciała będzie wystawać. – Niestety w tej chwili mamy mało zawodniczek, które atakują czołowe pozycje w swoich klubach. Mało jest takich, które w swych zespołach odgrywają główne role. W meczu z Czechami i w meczu z Włochami byłem zmuszony poszukiwać pierwszej szóstki, która będzie nominalnie grała. Tak jest w zasadzie cały sezon – przyznaje szczerze trener i ciężko się z nim nie zgodzić.

*Cały tekst Krzysztofa Gawła przeczytasz na www.eurosport.onet.pl

 

źródło: eurosport.onet.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2013-09-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved