Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Kinga Kasprzak: Musimy wylać krew i pot na boisku

Kinga Kasprzak: Musimy wylać krew i pot na boisku

fot. archiwum

W ostatnim meczu w grupie D mistrzostw Europy reprezentacja Polski uległa Serbii 1:3. Mimo porażki podopieczne Piotra Makowskiego awansowały do kolejnej rundy. - Pokazałyśmy, że mimo wszystko potrafimy walczyć - przyznała Kinga Kasprzak.

Przed spotkaniem z Serbią wielu podkreślało, że będzie to niezwykle trudne spotkanie. Zresztą wy także na pewno byłyście świadome klasy rywalek. Patrząc na niedzielny pojedynek, można chyba się zgodzić z tymi opiniami?

Kinga Kasprzak: – Na pewno tak. Serbię znamy już z występów w World Grand Prix. Wiemy sporo o tym zespole, ale jak się okazuje, wciąż jednak za mało, żeby wystarczyło to na wygranie z nimi więcej niż jednego seta. Myślę, że było stać nas na jeszcze więcej i pokazałyśmy, że potrafiłyśmy walczyć. W trzecim secie Serbki chyba myślały, że wygrana należy do nich, my natomiast sprawiłyśmy, że tak się nie stało. Uważam, że jeszcze troszeczkę potrzeba nam koncentracji, może troszeczkę pracy, żeby wygrywać także kolejne sety. Tak naprawdę teraz nie możemy jednak o tym myśleć, bo za chwilę lecimy do Zurychu i tam czekają nas kolejne mecze. Czekają tam na nas bardzo wymagający przeciwnicy i to im trzeba będzie stawić czoła, a Serbię póki co możemy zostawić w spokoju.

Twoim zdaniem można ten pojedynek porównać jakoś z meczem z Bułgarkami? Myślisz, że wasza gra w sobotę była lepsza, czy może był to słabszy rywal?



Wczoraj troszeczkę łatwiej nam się grało z Bułgarkami, bo nasze rywalki nie bardzo mogły przyjąć piłkę. Natomiast Serbki może nie miały rewelacyjnego przyjęcia, ale na pewno dość dużo piłek udało im się skutecznie obronić. Tym sposobem mogły one wyprowadzać ataki z kontry i miałyśmy z tym dość duży problem. My natomiast pokazałyśmy, że mimo wszystko potrafimy walczyć. Serca i chęci na pewno nie można było nam odmówić.

Pojedynkiem z Serbkami zakończyłyście występy na turnieju w Schwerinie. Udało się wykonać pierwszy krok w mistrzostwach Europy. Chciałbym prosić cię o krótkie podsumowanie dotychczasowych występów.

Ja myślę, że ten turniej trzeba już zostawić, bo to już było. Teraz musimy się bardzo mocno skupić na tym, co będzie w Zurychu. Wyszłyśmy z grupy, co być może dla niektórych okazało się dużą niespodzianką, bo może są tacy, którzy na nas nie liczyli. Udało nam się jednak wywalczyć awans, z czego się bardzo cieszymy. Jednak obecnie to już jest troszkę za nami, teraz mamy następne mecze, następnych przeciwników. Nie ulega wątpliwości, że oni także będą od nas wymagać dobrego grania. Musimy im stawić czoła. Nie możemy myśleć o tym, co udało nam się tutaj osiągnąć, tylko musimy wylać krew i pot na boisku, żeby przejść dalej.

Teraz czeka was występ w Zurychu. Celem zapewne będzie wywalczenie przepustki do Berlina?

Bardzo byśmy tego chciały, bo wtedy udowodniłybyśmy sobie i wszystkim, że stać nas na bardzo wiele. Na pewno jednak teraz ani ja, ani moje koleżanki nie będziemy rozwodzić się nad tym, co będzie dalej, bo do Berlina trzeba najpierw wywalczyć awans. Do kolejnych pojedynków nie możemy podchodzić na zasadzie, że postaramy się powalczyć. Tutaj liczy się tylko zwycięstwo i musimy podchodzić do nich z myślą, że będziemy je wygrywać.

Patrząc na rywalizację w grupie D, można śmiało powiedzieć, że na takiej imprezie jak mistrzostwa Europy każdy wynik jest możliwy. Mało kto spodziewał się, że do kolejnej rundy awansują Czeszki, a wyżej notowane Bułgarki czeka powrót do domu.

Oczywiście, że tak. Mnie Czeszki bardzo pozytywnie zdziwiły swoją postawą. W ich zespole jest świetna atakująca, która dostaje bardzo dużo piłek i większość kończy. W trakcie tych mistrzostw udowodniła ona już, że jest w wysokiej formie. Uważam, że Czeszki to bardzo poukładany zespół. Nikt tutaj nie powiedział, że one będą najsłabsze w grupie i należy je „ogolić” trzy do zera. To są też przeciwniczki, które potrafią grać w siatkówkę. Mają bardzo dobre zawodniczki, co udowodniły chociażby w spotkaniu z nami, gdzie musiałyśmy przełknąć gorycz porażki 2:3. Potrafią one wygrać z wieloma rywalkami, wygrały z Bułgarią, co dało im awans do kolejnej rundy.

Po niedzielnym spotkaniu niektóre dziewczyny dość długo rozciągały się i wiele czasu poświęciły na pomeczowy stretching. Czujecie już pierwsze efekty tego intensywnego okresu w swoich nogach?

Zdecydowanie tak. Dziewczyny już czują w nogach to zmęczenie. Myślę, że przede wszystkim te, które ciągnęły na pełnych obrotach turnieje w Brazylii i Płocku. Patrząc na to, co się działo w Brazylii, to naprawdę jestem pełna podziwu dla koleżanek. To są przeciwnicy, którzy wymagają bardzo dobrej postawy i z nimi trzeba grać naprawdę bardzo cierpliwie, a taka cierpliwość okupiona jest dużą ilością czasu, który się spędza na boisku. To wiąże się natomiast ze zdrowiem, dlatego wcale nie dziwię się, że to pomeczowe rozciąganie trwa długo. Staramy się jednak dużo czasu temu poświęcić, bo to jest dla naszego dobra. Jesteśmy tylko ludźmi i też potrzebujemy kiedyś odpocząć. Po takich spotkaniach regeneracja jest niezbędna. Nasi fizjoterapeuci bardzo ciężko z nami pracują, pomagają nam i cały czas są do naszej dyspozycji.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy, reprezentacja Polski kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-09-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved