Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacje młodzieżowe > MŚ juniorów: Brazylia i Rosja zagrają o złoto

MŚ juniorów: Brazylia i Rosja zagrają o złoto

fot. Tomasz Tadrała

W meczach półfinałowych mistrzostw świata juniorów Rosjanie ograli Francuzów, a Brazylijczycy wykazali wyższość nad Włochami. O piątą pozycję zagrają Irańczycy z Turkami. Z kolei najniżej sklasyfikowaną europejską drużyną została Estonia.

O miejsca 17 – 20

Na siedemnastym miejscu ostatecznie sklasyfikowani zostali Estończycy, którzy dziś wykazali wyższość nad rówieśnikami z Wenezueli. Gracze z Ameryki Południowej w dwóch pierwszych setach próbowali przeciwstawić się przeciwnikom, ale zabrakło im umiejętności, aby rozstrzygnąć na swoją korzyść choćby jednego seta. – To był dla nas bardzo dobry mecz. Mój zespół był bardzo skoncentrowany i nie dał szansy rywalom zablokować naszych ataków. Jestem zadowolony z siedemnastego miejsca i z doświadczenia jakie zebraliśmy na tym turnieju – podsumował szkoleniowiec zwycięskiego zespołu, Urmas Tali. Wprawdzie Wenezuelczycy popełnili tylko 15 błędów własnych, ale słabsi od przeciwników okazali się zarówno w bloku, jak i w ataku. W estońskich szeregach prym wiódł Robert Taht, który zgromadził na swoim koncie 19 punktów, natomiast w zespole z Ameryki Południowej wyróżnił się zdobywca 10 oczek, Roberth Abreu.

Estonia – Wenezuela 3:0
(25:22, 25:21, 25:15)



Osiemnastą pozycję zajęli Marokańczycy, którzy nie oddali nawet seta Rwandyjczykom. Ten mecz był rewanżem za starcie o brązowy medal w mistrzostwach Afryki, w którym górą byli zawodnicy trenera Bitoka. Dziś nie nawiązali oni praktycznie walki z przeciwnikami. – Przykro nam z powodu dzisiejszej porażki, bo wiemy, że mogliśmy zagrać lepiej. Jednak jesteśmy zadowoleni, że wzięliśmy udział w mistrzostwach świata juniorów. To był dla nas trudny turniej, tym bardziej że nie jesteśmy przyzwyczajeni, by rozgrywać tyle meczów w ciągu 10 dni – skomentował szkoleniowiec Rwandy, Paul Bitok. Marokańczycy we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła uzyskali przewagę nad rywalami, a szczególnie widoczna ona była w ataku, w którym zdobyli o 12 oczek więcej. Pierwsze skrzypce w ich szeregach grali Zouhair El Granoui oraz Khalid El Mekkanoui, którzy łącznie wywalczyli 28 oczek. Z kolei 15 punktów dla pokonanych zdobył Ainable Mutuyimana.

Maroko – Rwanda 3:0
(25:21, 25:18, 25:21)

O miejsca 13 – 16

Aż pięciu setów potrzeba było, aby wyłonić zwycięzcę konfrontacji Tunezyjczyków z Meksykanami. Początkowo bliżej sukcesu byli ci drudzy, bowiem prowadzili 2:1, jednak przedstawicielom Afryki udało się doprowadzić do tie-breaka, a w nim postawili przysłowiową kropkę nad i. – To zwycięstwo było dla nas bardzo ważne. Jednak nie jestem zadowolony z postawy moich zawodników, którzy nie grali dobrze. Szanuję rywali, ale jesteśmy od nich znacznie lepsi i nie powinniśmy wygrać meczu w ostatniej chwili – ocenił szkoleniowiec zwycięskiej ekipy, Mohammed Gara. Meksykanie zdominowali rywalizację w bloku, zdobywając w tym elemencie o 10 oczek więcej od przeciwników. Z kolei kluczem do sukcesu Tunezyjczyków okazała się ich dobra skuteczność w ataku, w którym wywalczyli ponad 70 punktów. Bohaterem w szeregach afrykańskiej ekipy okazał się Montasar Brahem Ben, który zgromadził 21 oczek. Natomiast wśród Meksykanów pierwsze skrzypce grał Roberto Rincon. Zawodnik ten zdobył 27 punktów.

Tunezja – Meksyk 3:2
(23:25, 25:23, 22:25, 25:15, 21:19)

Wiele emocji przyniosło starcie Egipcjan z Chińczykami. W każdym z setów sytuacja zmieniała się o 180 stopni, a ostatecznie triumfatora musiał wyłonić dopiero tie-break. W nim więcej zimnej krwi zachowali zawodnicy z Afryki, dzięki czemu triumfowali 3:2 i zagrają jutro o trzynastą pozycję. – Ten mecz był dla nas ważny z psychologicznego punktu widzenia. Wygraliśmy już drugi raz z Chinami, choć spotkanie to było dla nas bardzo trudne – podsumował opiekun zwycięskiej ekipy, Gaber Abouzeid. Jako ciekawostkę można podać, że Azjaci w całym spotkaniu popełnili zaledwie 15 błędów, co daje średnio 3 pomyłki na set, a i tak nie zdołali zejść z boiska w roli zwycięzcy. Głównym powodem ich porażki była słabsza dyspozycja w ataku. Egipcjanie w tym elemencie zdobyli o 18 punktów więcej. Bohaterem meczu okazał się Islam Abdelkader, który zapisał na swoim koncie 27 oczek. Z kolei w chińskim zespole wyróżnił się zdobywca 19 punktów, Zhimin Leng.

Egipt – Chiny 3:2
(29:31, 25:23, 17:25, 25:13, 19:17)

O miejsca 9 – 12

O sporym pechu mogą mówić Amerykanie, którzy mogli pokusić się o sprawienie niespodzianki i pokonanie Serbów. Jednak w dwóch setach nie wytrzymali ciśnienia w decydujących momentach. W nich dało o sobie znać doświadczenie europejskiej drużyny, która ostatecznie triumfowała 3:1. – Zawsze trudno jest grać z tym samym zespołem po raz drugi, zwłaszcza gdy walczy się o miejsca poza ósemką. Wówczas trudno jest się w pełni zmotywować. USA to dobry zespół, ale my jesteśmy lepsi – podsumował Sinisa Relić. Oba zespoły popełniły taką samą liczbę błędów własnych. Ciekawostką jest fakt, że zawodnicy z USA zdominowali rywalizację w bloku, jednak ich słabsza postawa w ataku była głównym powodem ich porażki. W amerykańskich szeregach dwoił się i troił Benjamin Patch, który zgromadził na swoim koncie 26 oczek, ale nie wystarczyło to do zwycięstwa. Wśród Serbów najskuteczniejszym graczem okazał się Drazen Luburić, który wywalczył 17 punktów.

USA – Serbia 1:3
(24:26, 22:25, 25:19, 24:26)

Bardzo zacięte było spotkanie Kanadyjczyków z Japończykami. Widać było, że spotkały się drużyny na podobnym poziomie, więc nie ma się co dziwić, że każdy kolejny set zmieniał sytuację na boisku. Początkowo bliżej triumfu byli zawodnicy z Ameryki Północnej, którzy objęli prowadzenie 2:1, lecz w kolejnych partiach nie potrafili przypieczętować zwycięstwa. Wykorzystali to ich rywale, którzy najpierw doprowadzili do tie-breaka, a następnie i jego rozstrzygnęli na swoją korzyść. Przewaga siatkarzy z Kraju Klonowego Liścia uwidoczniła się przede wszystkim w bloku, ale po raz kolejny okazało się, iż tym elementem nie da się wygrać meczu. Azjatom do sukcesu wystarczyła dobra postawa w ataku oraz popełnienie o 15 błędów mniej od przeciwników. Japońskim bohaterem okazał się Yuki Isikawa, który zdobył 24 oczka. Wśród zawodników z Ameryki Północnej najlepsze wrażenie pozostawił po sobie Brendan Barnes, który zgromadził 15 punktów.

Kanada – Japonia 2:3
(25:18, 20:25, 17:25, 28:26, 15:17)

O miejsca 5 – 8

Zaskakującej porażki doznali Argentyńczycy, którzy nie sprostali Irańczykom. Najwyraźniej siatkarze z Ameryki Południowej nie pozbierali się jeszcze po wczorajszej porażce, a dziś zabrakło im odpowiedniej determinacji, aby powalczyć z rywalami. Co prawda, szczególnie w drugiej i trzeciej odsłonie, mieli szanse na rozstrzygnięcie ich na swoją korzyść, ale w końcówkach lepiej spisywali się gracze z Iranu, dzięki czemu jutro powalczą o piątą lokatę. – Po każdym secie moi zawodnicy jeszcze bardziej koncentrowali się na grze i wykorzystali szansę na zwycięstwo – skomentował opiekun Iranu, Farhad Nafarzadeh. We wszystkich elementach oba zespoły zaprezentowały się na podobnym poziomie, a kluczową rolę dla końcowego wyniku odegrała spora liczba błędów popełnionych przez Argentyńczyków. W irańskim zespole tradycyjnie już najskuteczniejszym zawodnikiem okazał się Javad Hosseinabadi, który zapisał na swoim koncie 16 oczek. Tyle samo punktów dla pokonanych wywalczył Pablo Koukartsev.

Iran – Argentyna 3:0
(25:21, 25:23, 28:26)

Przeciwnikiem Iranu w walce o piątą pozycję będą gospodarze, którzy dziś uporali się z rówieśnikami z Indii. Hindusi jedynie w drugiej odsłonie postawili Turkom poprzeczkę stosunkowo wysoko, ale w decydujących momentach zabrakło im cierpliwości, przez co ostatecznie polegli 0:3. – To był dla nas ciężki pojedynek po wczorajszej porażce. Jednak moi zawodnicy wiedzieli co mają robić na boisku, dzięki czemu zagramy o piąte miejsce – powiedział Umit Hizal, Oba zespoły popełniły podobną ilość błędów własnych, ale wydarzenia na siatce zdominowali zawodnicy znad Bosforu. Ich przewaga osiągnięta w bloku oraz w ataku pozwoliła im osiągnąć sukces. Tym razem w europejskiej ekipie na słowa uznania zasłużył Metin Toy, który zgromadził 15 oczek. Natomiast po drugiej stronie siatki wyróżnił się Kumar Sohan. Zawodnik ten wywalczył 14 punktów dla swojej drużyny.

Turcja – Indie 3:0
(25:18, 25:23, 25:20)

półfinały

O sporym niedosycie mogą mówić Francuzi, którzy mieli dziś wszystkie karty w ręku, aby ograć faworyzowanych Rosjan. Już pierwszy set, którego przegrali do 25, pokazał, że są w stanie przeciwstawić się Sbornej. Później jednak do głosu doszli nasi wschodni sąsiedzi. Wprawdzie trójkolorowi zerwali się jeszcze do walki w czwartej odsłonie, ale w końcówce zabrakło im zimnej krwi, przez co pozostała im jedynie rywalizacja o brąz. – Wiedzieliśmy, że będzie to bardzo trudny mecz, bo Rosjanie są mocni. Musieliśmy grać dobrze w przyjęciu, ale rywale czasami uniemożliwiali nam dobrą grę. Byli skuteczni w bloku i zagrywce – podsumował Stephane Faure, selekcjoner przegranego zespołu. Ciekawostką jest fakt, że Francuzi dotrzymali kroku rywalom w ataku, a o ich porażce zadecydowała głównie nieco gorsza postawa w bloku oraz w polu serwisowym. W pokonanym zespole prym wiódł Julien Winkelmuller, ale jego 19 oczek okazało się zbyt mało, aby trójkolorowi mogli sprawić niespodziankę. Z kolei wśród Rosjan najskuteczniejszy był Ilyas Kurkaev, który zdobył 18 punktów.

Rosja – Francja 3:1
(27:25, 21:25, 25:18, 27:25)

Skończyła się dobra passa Włochów. Przerwali ją Brazylijczycy, choć początkowo nic na to nie wskazywało, bowiem premierowa odsłona padła łupem reprezentantów Italii. Jednak im dalej w mecz, tym inicjatywę bardziej przejmowali zawodnicy z Ameryki Południowej, a w konsekwencji triumfowali oni 3:1. – Staraliśmy się zaskoczyć rywali w pierwszym i czwartym secie. Ogólnie jesteśmy zadowoleni z naszej gry, bo walczyliśmy do końca meczu. Jednak Brazylijczycy zasłużyli na walkę w finale – powiedział trener Italii, Marco Bonitta. Oba zespoły popełniły podobną liczbę błędów. Kluczem Brazylijczyków do sukcesu okazało się lepsze czytanie gry przeciwnika oraz nieco wyższa skuteczność w ataku. Wprawdzie Europejczyków do walki próbował poderwać Luigi Randazzo, który zapisał na swoim koncie 16 oczek, ale po drugiej stronie siatki o dwa punkty więcej wywalczył Alan Souza.

Brazylia – Włochy 3:1
(22:25, 25:18, 25:19, 25:23)

Zobacz również:
Wyniki mistrzostw świata juniorów

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved