Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > MŚJ: Włosi czarnym koniem, kolejny faworyt bez medalu

MŚJ: Włosi czarnym koniem, kolejny faworyt bez medalu

fot. archiwum

Największą rewelacją mistrzostw świata juniorów okazują się być Włosi, którzy najpierw z walki o medale wyeliminowali Serbów, a dziś ograli Argentyńczyków. W półfinale znaleźli się także Francuzi, Brazylijczycy oraz Rosjanie.

ćwierćfinały

Zaskakująco mało emocji było w pierwszym meczu ćwierćfinałowym, w którym Brazylia mierzyła się z Iranem. Wydawało się, że te dwie drużyny stoczą ze sobą bardzo zacięty bój, tymczasem w każdym z trzech setów inicjatywę na boisku posiadali siatkarze z Ameryki Południowej. Mimo że Irańczycy wcześniej nie zaznali goryczy porażki, to dziś nie mieli pomysłu jak przeciwstawić się dobrze dysponowanym rywalom, przez co pozostanie im jedynie walka o miejsca 5-8. – Brazylijczycy zagrali dzisiaj bardzo dobrze, a my zrobiliśmy zbyt wiele błędów. Straciliśmy koncentrację, przez co nie zagraliśmy na naszym standardowym poziomie i nie zaprezentowaliśmy pełni swoich możliwości – skomentował opiekun Iranu, Farhad Nafarzadeh. Mimo że zawodnicy z Kraju Kawy popełnili kilka błędów więcej od przeciwników, to jednak kluczem do ich triumfu była dobra postawa w ataku i bloku. W tych elementach znacznie zdominowali wydarzenia na siatce. W przegranej ekipie na słowa uznania zasłużył Javad Hosseinabadi, który zapisał na swoim koncie 14 oczek. Z kolei w brazylijskich szeregach bohaterem został Alan Souza. Wywalczył on 28 punktów dla swojej drużyny.

Brazylia – Iran 3:0
(25:21, 25:20, 25:22)



Na czarnego konia turnieju wyrastają Włosi, którzy ostatnio odprawili z kwitkiem Serbów, a dziś z walki o medale wyeliminowali innego z faworytów – Argentyńczyków. Co prawda po trzech setach bliżej sukcesu byli gracze z Ameryki Południowej, ale w dwóch następnych odsłonach dominacja reprezentantów Italii nie podlegała dyskusji. – Staraliśmy się pokazać jak najlepszą grę, ale nie mogliśmy sobie poradzić z blokiem Włochów. Oni dobrze prezentowali się w bloku, przyjęciu i zagrywce. Nam teraz pozostała walka o piąte miejsce – powiedział selekcjoner zawodników z Ameryki Południowej, Fabian Muraco. Po raz kolejny siatkarze z Półwyspu Apenińskiego popełnili więcej błędów od rywali, ale ryzyko przyniosło im wymierne efekty w postaci przewagi nad przeciwnikami na siatce, przede wszystkim w elementach takich jak blok i atak. Udało im się zatrzymać podstawowego bombardiera rywali – Pablo Koukartseva, a sam Gonzalo Quiroga nie był w stanie poprowadzić Argentyńczyków do triumfu, tym bardziej że zdobył tylko 14 punktów. Włochów do półfinału poprowadził Gabriele Nelli, który zapisał na swoim koncie 23 oczka.

Argentyna – Włochy 2:3
(20:25, 25:23, 25:20, 15:25, 11:15)

Sensacji nie sprawili za to Hindusi, którzy dziś musieli przeciwstawić się Rosjanom. Zawodnicy z Indii jedynie w premierowej odsłonie byli w stanie dotrzymać kroku rozpędzonej Sbornej, ale i tak w końcówce zabrakło im argumentów, aby przeciwstawić się silniejszemu rywalowi. W pozostałych dwóch partiach na boisku dominowała europejska drużyna i pewnie awansowała do półfinału. – Myśleliśmy, że rywale są znacznie silniejsi. Obawialiśmy się, że będzie to o wiele trudniejsze spotkanie. Hindusi mieli dobrą kondycję i ataki, ale nasza taktyka zneutralizowała ich najsilniejsze strony. Mimo wszystko nie był to nasz najlepszy mecz – podsumował szkoleniowiec Rosjan. Europejczycy przewagę osiągnęli we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła. Wystarczy wspomnieć, że przeciwnicy zapisali na swoim koncie zaledwie jeden udany blok. Wśród Hindusów wyróżnił się zdobywca 9 oczek, Anup D’Costa, z kolei mistrzów świata do sukcesu poprowadził Wiktor Poletajew, który wywalczył 19 punktów dla swojego zespołu.

Rosja – Indie 3:0
(25:21, 25:15, 25:16)

Skończyła się zwycięska passa gospodarzy. Ich pogromcą okazali się Francuzi, przez co zamknęli im drogę do półfinału. Turcy nie odstawali od rywali, szczególnie w trzeciej odsłonie mieli możliwość przedłużenia spotkania, jednak w decydujących momentach więcej zimnej krwi zachowali trójkolorowi, dzięki czemu zamknęli mecz w trzech odsłonach. – Baliśmy się grać przeciwko gospodarzom. Wiedzieliśmy, że będą oni walczyć do końca, ale potem okazało się, że nam udało się pokazać dobrą grę – powiedział trener trójkolorowych, Stephane Faure. W ataku minimalnie lepsi okazali się siatkarze znad Bosforu, jednak przewaga osiągnięta w bloku oraz w zagrywce wystarczyła Francuzom do odniesienia zasłużonego triumfu. Po stronie gospodarzy jedynie Gokhan Gokgoz pokazał się z dobrej strony, ale jego 14 oczek to zdecydowanie zbyt mało, aby myśleć o końcowym sukcesie. Z kolei w zwycięskiej ekipie na słowa uznania zasłużył Thibault Rossard, który zapisał na swoim koncie 15 punktów.

Turcja – Francja 0:3
(21:25, 22:25, 25:27)

 

źródło: fivb.org, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata, rozgrywki młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2013-08-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved