Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Jan Štokr: Siatkówki miałem już powyżej uszu

Jan Štokr: Siatkówki miałem już powyżej uszu

fot. archiwum

Czesi obecnie przygotowują się do zbliżających się mistrzostw Europy. O przygotowaniach, celach na zbliżający się turniej oraz o tym, czego spodziewa się po grze w Rosji, opowiada Jan Štokr, atakujący czeskiej reprezentacji i jej największa gwiazda.

Teraz oczywiście cała drużyna żyje zgrupowaniem w Hradec Králové?

Jan Štokr: – Tak i korzystam z tego. W hali Slava są ku temu doskonałe warunki. Super hala, gdzie można wydzielić więcej boisk, do dyspozycji jest powierzchnia taraflex, która oszczędza stawy bardziej niż klasyczny parkiet. Do tego biegi dookoła rzeki Orlica w przyjemnej okolicy, zakwaterowanie w bardzo dobrym hotelu.

Panu też musi odpowiadać to znajome otoczenie.



– Z Hradec Králové jestem związany od dawna. W lecie, gdy jest na to czas, trochę trenuję w Slavii z chłopakami, gram w lidze siatkówki na mączce ceglanej. A do domu to naprawdę nie mam daleko.

Ale zgrupowanie reprezentacji właśnie w tym mieście to nie jest powszechne zjawisko, też i dla pana to jest nowość.

– Ostatnio byłem tu na zgrupowaniu jak jeszcze grałem w reprezentacji kadetów, także już sporo czasu minęło.

Rozpoczynacie trzeci tydzień zgrupowania. Jak się czujecie?

– Wygląda to dobrze, pierwsze dwa tygodnie były poświęcone raczej budowaniu kondycji, teraz będzie już więcej gry, bo zbliżają się zawody.

Pan do reprezentacji dołączył dopiero teraz, na grupowaniu w Hradec Králové, Europejską Ligę pan sobie odpuścił. Dlaczego?

– Z dwóch powodów. Ostatni sezon był dla mnie niezwykle ciężki, może nawet najcięższy, a siatkówki miałem już powyżej uszu. Walczyliśmy o mistrzostwo we Włoszech, poza tym były klubowe mistrzostwa świata, razem to było więcej niż pięćdziesiąt meczów. Tak więc potrzebowałem odpocząć, aby znowu siatkówka zaczęła mnie bawić, a jeden, dwa tygodnie, to byłoby za mało.

A ten drugi powód?

– Już wcześniej chciałem, aby szansę dostali młodzi, żeby mogli się pokazać.

To im się udało, trzecie miejsce w Lidze Europejskiej to piękny rezultat. Jak się panu z nimi współpracuje?

– Mile mnie zaskoczyli, z czego się cieszę. Jakiś czas temu usłyszałem, że następne pokolenie nie będzie tak dobre, ale należący do niego gracze pokazują, że to nie musi być prawda, że są dobrzy, tylko muszą dostać szansę.

Jak widzi pan szanse reprezentacji Czech na mistrzostwach Europy?

– Już powiedziałem, że na razie jest jeszcze bardzo daleko do turnieju, zaczyna się za miesiąc. Do tego czasu czekają nas długie przygotowania, dużo meczów, zobaczymy.

Ale macie ciężką grupę, to bierze pan pod uwagę?

– Przede wszystkim nie bardzo rozumiem, jak się mogło zdarzyć takie losowanie. Do mistrzostw awansowaliśmy z pierwszego miejsca w kwalifikacjach i potem dostajemy się do koszyka, z którego wylosowali nam trzy drużyny znajdujące się w czołówce europejskiej. Wyjątkowo los nam nie sprzyjał, to oczywiście najcięższa ze wszystkich grup na turnieju.

W tym się zgadzamy. A da się z niej awansować?

– Na pewno się da, ale będzie o to ciężko.

Z grupy wychodzą trzy drużyny. Z którą z nich będzie według pana najłatwiej?

– To jest złudne, ale chyba z Niemcami. Chociaż oczywiście wygrać da się z każdym.

A po mistrzostwach czeka pana wyraźna zmiana w karierze, po dziewięciu latach opuści pan Włochy i pojedzie do Rosji. Czemu właśnie tam?

– Powodów mam więcej, ale w chwili, kiedy w wieku lat trzydziestu czuje się, że czas na zmiany i przychodzi taka oferta, to się nie odmawia.

Przeważają powody finansowe?

– Są ważne. W ostatnich latach siatkówka w Rosji wyraźnie poszła do przodu, co się przejawia doskonałymi warunkami dla graczy. Pierwszą ofertę dostałem już trzy lata temu, kiedy przechodziłem do Trento, ale wtedy nie miałem odwagi. Teraz we Włoszech skończyła mi się umowa, Trento praktycznie się rozpadło, tak więc czemu nie skorzystać z takiej oferty.

Będzie to dla pana w porównaniu z Włochami wielka różnica?

– To się dopiero okaże, w każdym razie dla mnie to będzie pierwszy raz, kiedy do klubu polecę samolotem. Do tej pory zawsze wszędzie jeździłem samochodem.

Myślę przede wszystkim o sportowych aspektach.

– W Rosji jest boom, mają dobre drużyny, które osiągają dobre wyniki w europejskich pucharach, przychodzą tam światowe gwiazdy, także i te, które dotychczas grały we Włoszech.

Z kim pan zagra w Rosji?

– Cieszę się przede wszystkim na współpracę z brazylijskim rozgrywającym, którego już wcześniej spotkałem we Włoszech (Marlon – przyp. red.). Ważnym argumentem dla mnie był także argentyński trener Javier Weber.

Co właściwie pan wie o swoim nowym pracodawcy, drużynie z Krasnodaru?

– Że nie wyszedł im poprzedni sezon i że chcą poprawić wynik. Poza tym jest to wielka niewiadoma.

Od pana jako cudzoziemca będą oczekiwać, że własne im w tym pomoże. Liczy się pan z tym?

– To jest wszędzie, ale tutaj to jeszcze bardziej widać. Rosyjska siatkówka opiera się na swoich zawodnikach, a w klubach mogą grać tylko dwaj cudzoziemcy, to dla mnie będzie najprawdopodobniej o wiele ciężej.

źródło: inf. własna, sport.idnes.cz

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne, Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-08-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved