Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski kobiet > Katarzyna Skowrońska-Dolata: Mam nadzieję, że praca zaprocentuje

Katarzyna Skowrońska-Dolata: Mam nadzieję, że praca zaprocentuje

fot. archiwum

- Tylko cierpliwość i ciężka praca może zaprocentować w przyszłości - mówi w rozmowie ze Strefą Siatkówki kapitan reprezentacji Polski siatkarek, Katarzyna Skowrońska-Dolata. Ona i jej koleżanki rozpoczynają dziś zgrupowanie przed mistrzostwami Europy.

World Grand Prix zakończyłyście z bilansem dwóch zwycięstw i siedmiu porażek. Czy pani zdaniem zespół w tym składzie personalnym mógł ugrać coś więcej?

Katarzyna Skowrońska-Dolata: – Wydaje mi się, że zawsze można ugrać coś więcej, przy założeniu, że się przegrało siedem meczów. Jak najbardziej mogłyśmy, ale niestety się nie udało. Najważniejsze, żebyśmy wyciągnęły wnioski po tych porażkach i żebyśmy spokojnie przygotowały się do zbliżających się mistrzostw Europy.

Obserwując wasze poczynania na boisku, można było zauważyć brak stabilności w grze. Bywały momenty, że wyglądało to bardzo dobrze, a także takie, gdzie nie wychodziło niemal nic. Czy pani zdaniem wynikało to z tego, że nie grałyście dużo w tym składzie, czy były jakieś inne przyczyny?



– Mam pełną świadomość tego, że nasza gra nie jest jeszcze stabilna. Momentami, tak jak pani mówi, wygląda to bardzo przyzwoicie i niewiele nam wtedy brakuje do światowej czołówki. Różnica jest taka, że zespoły, które są ze sobą bardziej zgrane, przewyższają nas doświadczeniem i w kluczowych momentach zdobywają ważne punkty, których my w tym turnieju jeszcze nie potrafiłyśmy zdobyć.

Wspomniała pani o doświadczeniu. Czy to, które zdobyłyście podczas meczów z silnymi drużynami: Japonią, Chinami, Serbią, Brazylią, Rosją, USA czy Niemcami, ma szansę zaprocentować już na wrześniowych mistrzostwach Europy?

– Mam taką nadzieję. Aczkolwiek jakby się tak nie stało, to nie będę tego odbierała w kategoriach jakieś katastrofy. Raczej kolejnego turnieju, który przybliży nas do budowania zespołu na następne lata.

Na tym turnieju też łatwo mieć nie będziecie, bo w grupie są Serbki, świetnie grające w World Grand Prix Bułgarki, są też Czeszki. Czy wy jako zespół, nie patrząc na to, co piszą media, a także kibice, postawiliście sobie jakiś cel na te zawody?

– Ufamy trenerowi Makowskiemu, temu, jakie ma założenia na ten okres. Staramy się nie wnikać w to, co piszą inni, tylko słuchać tego, co mówi się u nas wewnątrz. Staramy się pracować na każdym treningu dobrze i w każdym meczu dać z siebie maksa. Niestety nie zawsze wychodzi to tak, jak byśmy chcieli, ale czasami na zbudowanie dobrego zespołu trzeba zaczekać nawet kilka lat. Chciałybyśmy i pewnie kibice też, żeby nasz zespół grał na miarę tego, kiedy osiągał największe sukcesy. Na razie tak nie jest i może tak się zdarzyć, że przez jakiś czas tak nie będzie. Tylko cierpliwość i ciężka praca może zaprocentować w przyszłości, więc się nie poddajemy. Patrząc po tym, jak wyglądały lata wcześniejsze, nie jest to najłatwiejszy okres, jeżeli chodzi o reprezentację. Mam jednak nadzieję, nasza praca zaprocentuje i będziemy cieszyć się ze zwycięstw, a nie tylko przełykać gorycz porażki.

Wspomniała pani o tych wspaniałych chwilach podczas mistrzostw Europy w latach 2003 i 2005. Zaplanowany jest mecz z okazji dziesięciolecia pomiędzy obecną kadrą a „złotkami” prowadzonymi przez Andrzeja Niemczyka. Jak się pani zapatruje na taką inicjatywę?

Powiem szczerze, że jest to piękny pomysł i bardzo fajna rzecz zarówno dla nas zawodniczek, jak i kibiców, którzy będą mogli przyjść na taki mecz. Wiem, że jest to wszystko na razie w okresie przygotowań. Ja w tym czynnie nie uczestniczę, bo dopiero co wróciłyśmy z World Grand Prix i już dziś spotykamy się w Bełchatowie na kolejnym zgrupowaniu. Na razie o tym meczu jeszcze nie myślę, koncentruję się na mistrzostwach Europy. Ten mecz, to jest coś „na potem” i nie jest to na razie dla mnie najważniejsza rzecz, na to przyjdzie czas. Mam tylko nadzieję, że zarówno ja, jak i moje koleżanki, które grają za granicą będą w stanie przyjechać na ten mecz. Będzie to spore utrudnienie, bowiem odbędzie się on nie zaraz po mistrzostwach Europy, tylko kilka dni po nich, a kluby chcą nas mieć u siebie już jak najszybciej po mistrzostwach.

Wrócę jeszcze na chwilę do World Grand Prix. Czy nie uważa pani, że należałoby coś zmienić, jeżeli chodzi o dobór grup, aby bardziej wyrównać szanse zespołów? Bywa tak, że niektóre ekipy częściej grają z tymi teoretycznie słabszymi i wtedy łatwiej im o awans do finału, a inne, np. wy, w tym roku mierzycie się z samą czołówką.

– Powiem szczerze, że nie mam zielonego pojęcia kto o tym decyduje, czy to jest losowanie, czy wybieranie. Ten turniej się już odbył. Jedyna rzecz, którą na pewno zorganizowałabym trochę inaczej, jeżeli chodzi o przeciwniczki, to to, że w tym roku było wyjątkowo ciężko, graliśmy w Brazylii, Polsce i Chinach. Długie podróże i zmiana stref czasowych na pewno nie ułatwiały nam zadania. Nie jest to absolutnie forma tłumaczenia. Może ktoś w przyszłym roku pomyśli, by to tak zorganizować, aby mimo wszystko było trochę lżej. Ten turniej jest ciężki nie tylko dlatego, że gra się w tygodniu trzy mecze, ale też dla tego, że podróże są męczące.

Czy ma pani jakiegoś faworyta w rozpoczynającym się już niebawem turnieju finałowym World Grand Prix?

Nam akurat przyszło grać z większością zespołów, które są w Final Six i z całą świadomością mogę powiedzieć, że te zespoły sobie na ten turniej zasłużyły. Grały bardzo dobrą siatkówkę. Wydaje mi się, że nie ma jednego faworyta, na pewno zespoły są bardzo wyrównane. Będę w miarę możliwości śledziła turniej i sama jestem ciekawa, kto wygra.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-08-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved