Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Grand Prix > Czy z tej mąki będzie chleb?

Czy z tej mąki będzie chleb?

fot. FIVB

Polki w fazie interkontynentalnej World Grand Prix odniosły zaledwie dwa zwycięstwa. Taki wynik uplasował je daleko poza czołową dziesiątką. Co gorsze - okazały się one najsłabszym przedstawicielem Starego Kontynentu, a to dobrze nie wróży przed ME.

Ale to już było…

W ostatnich latach polskie siatkarki nie były zaliczane do światowej czołówki. Nie osiągały bowiem oszałamiających sukcesów ani w igrzyskach olimpijskich, ani w mistrzostwach świata. Ale praca jaką wykonał Andrzej Niemczyk sprawiła, że nasza żeńska reprezentacja znalazła się w europejskiej czołówce. Dwukrotne wywalczenie mistrzostwa Starego Kontynentu zdawało się wskazywać, iż żeńska siatkówka idzie w dobrą stronę, a sukcesy miały stanowić dodatkowy bodziec dla młodzieży, która garnęła się do uprawiania tego sportu. Jednak sakiewka z medalami szybko się zamknęła, a złota era kobiecej siatkówki dobiegła końca. Wprawdzie jeszcze siłą rozpędu biało-czerwone wyszarpały brązowe medale na mistrzostwach Europy na własnej ziemi, ale późniejsze ich wyniki pikowały w dół. Niestety, podczas dopiero zakończonej fazy interkontynentalnej World Grand Prix Polki dostarczyły argumentów świadczących o tym, że jak na razie nie ma podstaw ku temu, aby trend ten uległ zmianie.

Jeden „Skowronek” wiosny nie czyni



Nikt nie oczekiwał od naszych siatkarek świetnego występu w tej imprezie, ale wygrana nad Kazachstanem i wymęczone zwycięstwo nad Argentyną to chyba jednak trochę zbyt mało, aby aspirować chociażby do roli światowego średniaka. Można było liczyć, że nasze panie nawiążą bardziej wyrównaną walkę z rywalkami, tym bardziej iż w sezonie poolimpijskim część reprezentacji znacząco przebudowała swoje składy. Jednak okazało się, że sama Katarzyna Skowrońska-Dolata, która jeszcze za czasów ery Niemczyka znalazła się w kadrze, nie jest w stanie poprowadzić drużyny do sukcesów. Do historii przejdzie jej 41 punktów zdobytych w pojedynku z Rosjankami, lecz nawet taki wyczyn nie wystarczył do triumfu, bowiem nie miała ona wystarczającego wsparcia od koleżanek. O słabości polskich skrzydłowych świadczy fakt, że drugą najlepiej punktującą zawodniczką w obozie trenera Makowskiego okazała się… środkowa, Zuzanna Efimienko. Pewnie części problemów w ataku można by uniknąć, gdyby biało-czerwone dobrze radziły sobie w przyjęciu, a to była ich pięta achillesowa. Wcześniej mocnym ogniwem biało-czerwonych była zagrywka. Tymczasem poza Skowrońską-Dolatą najlepsza z Polek okazała się Karolina Różycka, która w klasyfikacji zajęła… czterdzieste miejsce. Ambicja, determinacja i wola walki w sporcie są bardzo ważne, ale nawet największe zaangażowanie w mecz nie zagwarantuje zwycięstwa, jeśli walka nie zostanie poparta wysokim i stabilnym poziomem gry, a tego biało-czerwonym ewidentnie zabrakło.

Houston mamy problem!

Ostatnie mecze pokazały jak bardzo kadrze brakuje zawodniczek pokroju Małgorzaty Glinki czy Anny Werblińskiej. Obecnie nie mamy przyjmujących, które chociaż w pewnym stopniu mogłyby zastąpić wyżej wymienione siatkarki. Na razie pozostaje nam z uznaniem spoglądać w kierunku Amerykanek, Chinek czy Bułgarek, w szeregach których pojawiły się bardzo utalentowane zawodniczki młodego pokolenia. Nam pozostaje mieć nadzieję, że za kilka lat, gdy w seniorską siatkówkę wejdzie pokolenie obecnych kadetek, które wywalczyły mistrzostwo Europy, doczekamy się kolejnych gwiazd światowego formatu.

Już za parę dni, za dni parę…

Wielkimi krokami zbliżają się mistrzostwa Europy. Mało kto chciałby być w skórze Piotra Makowskiego, bowiem przecież nie ma co ukrywać, że w dwa miesiące nie da się wyeliminować wszystkich błędów i zbudować silnej drużyny. Być może na docelowej imprezie tego roku poziom żeńskiej reprezentacji lekko drgnie do góry, ale czy to wystarczy chociażby na wyjście z grupy? Jeszcze kilka miesięcy temu nikt pewnie nie zadałby takiego pytania, ale patrząc przez pryzmat WGP, w którym polska ekipa okazała się najsłabsza z grona dziewięciu europejskich przedstawicieli, można wysnuć wniosek, że wcale nie będzie to takie proste. W Schwerinie rywalkami naszych siatkarek będą Bułgarki, Czeszki i Serbki. W World Grand Prix ze świetnej strony pokazały się Bułgarki, którym zabrakło punktu, aby znaleźć się w turnieju finałowym. Wystarczy wspomnieć, że ograły one między innymi Japonki i Brazylijki, a z Amerykankami dwukrotnie przegrały dopiero po tie-breaku. Prym w ich szeregach wiodło trio Dobriana Rabadziewa, Emilia Nikołowa, Elitsa Vasilewa, które na pewno da się mocno we znaki biało-czerwonym podczas rywalizacji w czempionacie Starego Kontynentu. Nawet Czeszki długimi fragmentami prezentowały bardziej poukładaną grę niż Polki, a ich sukcesy nad Argentyną i Portoryko oraz urwanie punktu Japonkom, sprawiły, że uplasowały się przed Polkami. Nie wspominając już o Serbkach, które potwierdziły, iż mają apetyt na obronę mistrzowskiego tytułu. Tak więc wszystko wskazuje na to, że przebrnięcie fazy grupowej europejskiego czempionatu będzie już sporym osiągnięciem przebudowywanej reprezentacji Polski. Choć może podopieczne trenera Makowskiego mile nas zaskoczą?

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Grand Prix, Mistrzostwa Europy, reprezentacja Polski kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-08-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved