Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Grand Prix > WGP, gr. M: Zwycięskie Amerykanki i Bułgarki

WGP, gr. M: Zwycięskie Amerykanki i Bułgarki

fot. archiwum

Japonki, mimo usilnych prób, nie zdołały znaleźć recepty na doskonale dysponowane Amerykanki, ulegając im w czterech partiach. W drugim meczu do wyłonienia zwycięzcy potrzebny był tie-break, w którym górą były podopieczne Marcello Abbondanzy.

Japonki fatalnie rozpoczęły mecz przeciwko Amerykankom i za sprawą ogromnych kłopotów w przyjęciu czy w polu serwisowym, które bezlitośnie wykorzystywały przyjezdne, przegrywały już 3:8. Masayoshi Manabe próbował ratować sytuację i przywołał do siebie swoje podopieczne, co przyniosło oczekiwany rezultat, bowiem po powrocie na boisko sprawy w swoje ręce wzięły Yukiko Ebata i Saori Kimura (6:9). Dały one impuls do walki swoim koleżankom i już po chwili ich strata wynosiła zaledwie jedno oczko (10:11), wobec czego to Karch Kiraly poprosił o przerwę. Podziałała ona motywująco na Amerykanki, które odbudowały swoją przewagę (16:13), a po dwóch blokach Nicole Fawcett jeszcze ją powiększyły. Gospodynie nie były w stanie już nic zdziałać, a seta zakończyła Kelly Murphy.

Początek drugiej odsłony również przebiegał po myśli Amerykanek (3:0), zaś japoński trener nie zamierzał czekać na dalszy rozwój wydarzeń i przerwał ich dobrą passę. Na niewiele się to zdało, a Japonki w najmniejszym stopniu nie były w stanie zagrozić rywalkom. Przyjezdne zaś były nie do zatrzymania i już po chwili prowadziły 11:6, wobec czego Masayoshi Manabe wykorzystał drugą przerwę na żądanie. Po powrocie na boisko jednak Kimberly Hill popisała się efektownym blokiem, a przewaga jej zespołu rosła. Dopiero gdy przypomniały o sobie Akari Oumi i Mizuho Ishida, punktując na siatce, miejscowe nieco zniwelowały dystans (16:20). Amerykanki jednak nie zamierzały wypuszczać prowadzenia z rąk i po bloku Hill miały pierwszą piłkę setową, którą natychmiast wykorzystała Fawcett, zatrzymując na siatce Kimurę.

Trzecia partia, w przeciwieństwie do poprzednich, rozpoczęła się od wyrównanej walki (6:6). Pierwsze prowadzenie objęły Amerykanki, w czym duża zasługa Kimberly Hall i Alishy Glass. Gospodynie jednak nie dawały za wygraną i po asach Saori Kimury doprowadziły do remisu (10:10). Z bardzo dobrej strony pokazała się też Miyu Nagaoka, popisując się efektownymi atakami (16:14). Po powrocie na boisko jednakże to Amerykanki zaczęły dominować i trener Manabe poprosił o czas. Świetnie spisywała się zwłaszcza Christa Harmotto, punktując blokiem, ale na jej dobre zagrania natychmiast odpowiedziała Nagaoka, wobec czego to jej team był na czele (20:19). Japonki były już nie do zatrzymania i dzięki błędom rywalek przedłużyły swe nadzieje na wygraną.



Podenerwowane takim obrotem spraw siatkarki z Ameryki Północnej czwartego seta rozpoczęły od mocnego uderzenia (8:2). Japonki zaś były całkowicie bezradne, zupełnie nie potrafiły zneutralizować fantastycznej gry swych przeciwniczek, a w ich szeregach punktowała jedynie Miyu Nagaoka (7:14). To zdecydowanie było zbyt mało na nawiązanie równorzędnej walki z Amerykankami, które pewnie kroczyły po wygraną, a kropkę nad „i” postawiła Kristin Hildebrand.

Japonia – USA 1:3
(17:25, 19:25, 25:21, 18:25)

Składy zespołów:
Japonia: Kimura (13), Miyashita (1), Shinnabe (4), Ebata (5), Otake (2), Kawashima (4), Zayasu (libero) oraz Nagaoka (12), Hashimoto, Ishida (7) i Oumi (4)
USA: Glass (4), Gibbemeyer (9), Hildebrand (21), Harmotto (11), Murphy (16), Hill (11), Miyashiro (libero) oraz Lichtman, Fawcett (5), Hood i Hagglund (1)


Czeszki spotkanie przeciwko Bułgarkom rozpoczęły od mocnego uderzenia: po atakach ze skrzydeł w wykonaniu Kossanyiovej i Havlickovej objęły kilkupunktowe prowadzenie. Po drugiej stronie siatki jedynie Straszimira Filipowa starała się wziąć ciężar gry na swoje barki, lecz było to zbyt mało, by nawiązać walkę z wysoko dysponowanymi rywalkami. Podopieczne Carlo Parisiego zaś nie wypuszczały przewagi z rąk, stale ją powiększając. Dopiero w końcówce partii siatkarki z Bałkanów wzięły się za odrabianie strat, co częściowo im się udało (15:19), i o czas poprosił trener Parisi. Niewiele on pomógł, bowiem dwoma asami popisała się Marija Karakaszewa i gdy wydawało się, że będziemy świadkami nerwowej końcówki, przypomniały o sobie niezawodne Kossanyiova i Havlickova, a seta bezpośrednio zza linii dziewiątego metra zakończyła Ivana Plchotova.

Bułgarki mimo to nie zamierzały odpuszczać i po kilku udanych blokach w wykonaniu Hristiny Rusewej prowadziły 9:6. Czeszki niemal natychmiast odpowiedziały im tym samym: na siatce nie do przejścia były Ivana Plchotova i Pavla Vincourova, a dodatkowo z dobrej strony w polu serwisowym zaprezentowała się Pastulova. O czas zmuszony był poprosić Marcello Abbondanza, a po powrocie na boisko jego siatkarki powiększyły przewagę do sześciu oczek. Duża w tym zasługa efektownych ataków Filipowej, Wasiljewej czy Rusewej. Czeszki nie były w stanie już wiele zdziałać, a partię zakończył błąd Havlickovej.

Początek trzeciej odsłony co prawda należał do podopiecznych Carlo Parisiego (2:0), lecz z akcji na akcję spisywały się one coraz słabiej, a w ich poczynania wkradły się niewymuszone błędy własne. Bułgarki wykorzystały to bez skrupułów, wychodząc na prowadzenie, które po chwili wynosiło już sześć oczek (10:4). Gra obu ekip falowała i kilka akcji później w szeregi siatkarek Marcello Abbondanzy wkradło się rozluźnienie, wobec czego Czeszki powoli zaczęły niwelować straty (8:11). Trener Bułgarek starał się zmobilizować swe podopieczne, ale ich gra wyraźnie się posypała, zaś ich rywalki wyszły na prowadzenie (17:16). Wówczas to gra siatkarek z Europy Środkowej się posypała, a przypomniała o sobie Wasiljewa, prowadząc swój team do zwycięstwa.

Czeszki jednak nie dawały za wygraną i czwartą partię rozpoczęły od mocnego uderzenia (8:4). Trener Abbondanza starał się ratować sytuację, przywołując swe podopieczne do siebie, ale na niewiele się to zdało i już po chwili ich strata do rywalek wynosiła sześć oczek. Bułgarki wyraźnie nie potrafiły odnaleźć swojego rytmu gry i nawiązać walki z Czeszkami (11:16). Dodatkowo fantastycznie spisywała się Aneta Havlickova, bezlitośnie punktując przeciwniczki. Siatkarki z Bałkanów przebudziły się dopiero w końcówce partii (21:24), lecz było już zbyt późno, by myśleć o zwycięstwie, tym bardziej że Czeszki doskonale spisywały się w polu serwisowym (25:22).

Niezrażone takim obrotem spraw Bułgarki tie-breaka rozpoczęły z wysokiego C (3:0). Carlo Parisi poprosił co prawda o przerwę, ale na niewiele się ona zdała, bowiem po powrocie na boisko bałkańskie zawodniczki powiększyły prowadzenie. Świetnie spisywała się głównie Filipowa, która na siatce była nie do zatrzymania. Czeszki zaś popełniały coraz więcej błędów, oddając rywalkom darmowe punkty. Dopiero gdy przypomniała o sobie Havlickova, przewaga Bułgarek stopniała do dwóch oczek (10:8), lecz na jej dobre zagrania odpowiedziały Filipowa i Pastulowa, zapewniając swojej drużynie wygraną.

Czechy – Bułgaria 2:3
(25:20, 18:25, 17:25, 25:22, 8:15)

Składy zespołów:
Czechy: Kossanyiova (20), Havlickova (22), Monzoni (3), Vanzurova (10), Plchotova (4), Vincourova (5), Jasova (libero) oraz Hodanova, Pastulova (9), Kubinova i Dostalova (1)
Bułgaria: Kitipova (2), Rabadżiewa (18), Zarkowa, Wasiljewa (18), Filipowa S. (16), Nikołowa E. (15), Filipowa M. (libero) oraz Nenowa, Nikołowa D. (1), Rusewa (7), Karakaszewa (2) i Koljewa

Zobacz również:
Tabela oraz wyniki 8. kolejki WGP

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Grand Prix

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-08-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved