Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Grand Prix > WGP, gr. I: Pewna wygrana Czeszek, męczarnie Chinek

WGP, gr. I: Pewna wygrana Czeszek, męczarnie Chinek

fot. archiwum

Czeszki, mimo chwili słabości w drugiej odsłonie, dość pewnie i szybko rozprawiły się z rywalkami z Argentyny, pokonując je w czterech partiach. W drugim meczu, po zaciętym boju, o losach którego decydował tie-break, lepsze okazały się Chinki.

Choć to Argentyna lepiej rozpoczęła set otwarcia, dobrze spisując się w zagrywce, to po pierwszym czasie technicznym zaczęły szaleć Czeszki. Kilka punktów z rzędu sprawiło, że dość szybko odskoczyły na 13:9. Dobra passa europejskiego zespołu zaraz jednak minęła i kontry ekipy z Argentyny zbliżyły oba zespoły do siebie na jeden punkt (14:13), ale wtedy skuteczna Mljenkova sprowadziła swoją drużynę na drugi czas techniczny przy trzech oczkach przewagi. Podopieczne trenera Orduna próbowały walczyć, ale to Czeszki były skuteczniejsze i tylko podwyższały przewagę (19:15). Nie pomógł też czas wzięty przez szkoleniowca Argentynek, by porozmawiać chwilę ze swoim zespołem. Będące na fali reprezentantki Czech w odpowiednim momencie odpalały zagrywkę i blok, a kiedy trzeba było, skutecznie atakowały i wygrały do 20.

Na początku drugiej partii obie drużyny grały równo, ale Argentynki tym razem nie pozwoliły rozpędzić się swoim przeciwniczkom i gdy te próbowały odskoczyć, uruchamiały blok. Nadal jednak ekipa z Ameryki Południowej miała problemy z przyjęciem, co skrzętnie wykorzystywały Czeszki i dzięki Havlickovej odskoczyły na pięć punktów. Gra argentyńskiego zespołu znowu się posypała, w jego szeregi wkradła się nieskuteczność i błędy, a Europejki zaczęły przejmować inicjatywę (8:3). Błędy przydarzały się jednak i im, dał o sobie znać też argentyński blok i chwilę później różnica wynosiła już tylko jeden punkt (7:8). Choć Europejki nadal spisywały się dobrze, skutecznie atakowała Mljenkova, a jej zespół znowu miał trzy oczka więcej, to jednak cały czas z tyłu czaiła się Argentyna i sytuacja zmieniła się jeszcze przed drugim czasem technicznym. Po błędach rywalek i ataku Sosy to Argentynki prowadziły na nim 16:15. Kolejne autowe uderzenie Czeszek podwyższyło przewagę podopiecznych trenera Orduna do dwóch oczek (18:16). Choć Europejki walczyły, to na ich nieskuteczne ataki Argentynki od razu odpowiadały kontrami, a dodatkowo nadal dobrze blokowały i miały pierwszą piłkę setową (24:20). Partię zakończyło sprytne kiwnięcie na stronę czeską.

Po kilku wymianach punkt za punkt w polu zagrywki stanęła Pinedo, zdobywając punkt bezpośrednio z tego elementu, a następnie Argentynki zaatakowały z kontry i odskoczyły na 6:3. Takie prowadzenie utrzymywało się przez dłuższy czas, Czeszki bowiem dobre akcje przeplatały błędami i słabszymi uderzeniami, co od razu wykorzystywały ich rywalki, podwyższając prowadzenie (16:11). Czeszki zdołały je jednak zniwelować: skuteczna kontra zbliżyła je do Argentynek na jedno oczko (16:17). Obie drużyny w tej części seta zdobywały punkty seriami i w ten sposób ekipa z Czech wyrównała po 19, doprowadzając tym samym do zaciętej i wyrównanej końcówki. W niej zagrywka Plchotovej wyprowadziła zespół z Europy na prowadzenie 23:22, a chwilę później piłkę setową dał mu blok Monzoni (24:22). Nie pomógł czas wzięty przez trenera Orduna, Havlickova po powrocie na boisko zakończyła bowiem tego seta.



Czeszki po tej wygranej, w czwartej partii były jakby ospałe. Nie potrafiły przyjąć nawet prostych zagrywek i po pięciu punktach z rzędu zdobytych przez Argentynę trener Parisi poprosił o czas. Po nim nadal jednak w natarciu była ekipa z Ameryki Południowej (7:0). Przestój przydarzył się też i jej i po nieporozumieniu oraz dobrym zagraniu Czeszek było już tylko 10:7, a kolejna podbita piłka i kontra Europejek zniwelowały straty do minimum (11:12). Nikogo więc nie zdziwiło, gdy na tablicy wyników pojawił się remis 14:14. Ekipa z Czech powróciła do swojej dobrej dyspozycji, a skuteczność odzyskała Havlickova, która kontrą wyprowadziła swój zespół na prowadzenie, a chwilę później Czeszki dołożyły do tego kolejny punkt blokiem (18:16). W końcówce rozpędzone Europejki uderzały raz po raz i dokładały do swojego konta kolejne punkty. Nie pomogło przerwanie gry przez trenera Orduna (19:22), dalej bowiem świetna gra czeskich siatkarek nabierała rozpędu. Partia zakończyła się ich pewnym zwycięstwem po bloku Plchotovej (25:20).

Argentyna – Czechy 1:3
(20:25, 25:21, 22:25, 20:25)

Składy zespołów:
Argentyna: Nizetich (10), Fresco (12), Sosa (18), Pinedo (9), Busquets (7), Castiglione (9), Gaido (libero) oraz Aispurua i Rizzo
Czechy: Havlickova (25), Monzoni (5), Vanzurova (13), Plchtova (12), Vincouroa (4), Mljenkova (10), Jasova (libero) oraz Kossanyiova (8), Hodanova i Dostalova


Turczynki od początku spotkania bardzo słabo spisywały się w ataku i po aucie Darnel było już 4:1 dla Chinek. Gdy chwilowy przestój przydarzył się i Azjatkom, zniwelowało to różnicę do jednego punktu. Kolejne akcje to duża nieporadność i chaotyczna gra obu drużyn, którą szybciej przełamały Turczynki i po kontrze Darnel to one prowadziły podczas pierwszego czasu technicznego 8:7. Przewaga tego zespołu rosła coraz bardziej – gra oparła się na skutecznej Darnel i na drugiej przerwie technicznej tureckie siatkarki prowadziły już 16:10. Zarówno Chinki, jak i Turczynki nie mogły zakończyć akcji w pierwszym uderzeniu, co owocowało długimi i zaciętymi wymianami, z licznymi dobrymi obronami i trochę mniej spektakularnymi atakami. W takiej walce lepiej spisywały się siatkarki z Turcji i to one pewnie zmierzały po zwycięstwo w tej partii (21:13). Ich przewaga nie była ani przez chwilę zagrożona i set pierwszy padł ich łupem.

W pierwszych akcjach drugiej partii Chinki spisywały się już lepiej i objęły prowadzenie 3:1. Choć ekipa z Turcji dogoniła rywalki przy stanie po 3, to już na przerwie technicznej Azjatki prowadziły 8:4 po ataku Zhu. Niesamowite akcje miały miejsce tuż po powrocie na parkiet. Dobre akcje w ataku i w bloku obu ekip zakończyły się skutecznym zbiciem reprezentantek Chin i  trener Barbolini po raz kolejny przywołał swoje siatkarki do siebie, bowiem te przegrywały już 4:9. Trener Turczynek nie mógł wpłynąć na swoje podopieczne, raz i drugi przerywając grę – cały czas prym na boisku wiodły rywalki (15:8). Dopiero chwilę później różnica zaczęła topnieć, a o czas tym razem poprosiła trenerka Chinek. Te zaczęły atakować lekko i kontry wykorzystały rywalki, zbliżając się na 11:15. Dobra postawa tureckich zawodniczek nie trwała jednak zbyt długo, w ich poczynania wkradły się błędy i po przerwie technicznej ekipa z Chin prowadziła już 18:11. W dalszej części seta przewaga wzrosła do dziesięciu punktów i set zakończył się szybką wygraną Chinek do 17.

Dobrą passę zespół z Azji utrzymał też w pierwszych akcjach kolejnej odsłony (2:0, 7:2). Turczynki wciąż nie mogły złapać swojego rytmu gry, oddając piłki przeciwniczkom (11:5). Od tego momentu jednak, przy zagrywkach Sonsirmy, Turcja odrobiła kilka punktów straty (8:12) i zaczęła się powoli rozpędzać. Gdy w polu zagrywki zaczęła punktować Darnel (trzy asy), trenerka Chinek poprosiła o czas. Prowadzenie jej zespołu stopniało do jednego punktu (14:13). Azjatkom udało się jednak utrzymać bezpieczne dwa, trzy punkty przewagi (19:17, 22:19). Ekipa trenera Barboliniego nie zdołała już zanotować takiej serii punktów, by zagrozić drużynie przeciwnej i to Chiny objęły prowadzenie w całym meczu.

Mocne zagrywki Toksoy wyprowadziły Turczynki na prowadzenie w czwartym secie 3:0, jednak w kolejnych akcjach zaprzepaściły one wszystko brakiem skuteczności w ataku i Chinki objęły prowadzenie 6:3. Także taką nadwyżkę ekipa z Turcji zniwelowała – wszystko za sprawą szalejącej w ataku i bloku Sonsirmy (12:12). Dobrą passę przerwała od razu trenerka Chin, ale po czasie kilka prób Sonsirmy i Darnel przyniosło Turcji upragniony punkt i prowadzenie 13:12. Azjatki chwilę później odzyskały jedno oczko nadwyżki, po bloku na niezwykle eksploatowanej w tym okresie Sonsirmie. Jednak na przerwie technicznej Turczynki miały już dwa oczka więcej. Po niej Chinki dołożyły im do tej nadwyżki kolejny punkt po odgwizdanym błędzie ustawienia, a Europejki zaczęły odskakiwać coraz bardziej. Przy stanie 20:15 o kolejny czas poprosiła trener Ping, ale nie zmieniło to obrazu gry. Po przerwie nadal punktowały siatkarki z drużyny gości i doprowadziły tym samym do tie-breaka, wygrywając wszystkie kolejne akcje do ostatniej piłki (25:15).

Tie-breaka gospodynie rozpoczęły już od mocnego uderzenia i prowadzenia 3:1, ale zagrywka Darnel szybko wyrównała po 3. Chwila dezorientacji w szeregach zespołu z Turcji sprawiła, że Chinki ponownie odskoczyły na dwa oczka (5:3), ale na dalszy rozwój wydarzeń nie chciał czekać trener Barbolini i przerwał grę, prosząc o czas. Po nim jednak kolejne oczko dopisały do swojego konta miejscowe (6:3). Chinki grały jak nakręcone i choć piłkę kończyły dopiero w drugim, trzecim uderzeniu, to jednak różnica na ich korzyść rosła (8:4). Długie wymiany obu ekip przeplatane były silnymi i szybkimi zbiciami Chinek. Ekipa trenerki Ping zbliżyła się do wygranej w całym meczu po bloku na Darnel (12:7). Grę przerwał jeszcze trener Barbolini, ale jego zespół nie był w stanie odwrócić losów seta i to zespół z Chin sięgnął po wygraną w całym meczu.

Chiny – Turcja 3:2
(19:25, 25:17, 25:20, 15:25, 15:10)

Składy zespołów:
Chiny: Yin (1), Shen (4), Yang (14), Zeng (14), Xu (10), Hui (12), Shan (libero) oraz Zhu (23), Wang i Zhang
Turcja: Avci (4), Tokatlioglu (7), Toksoy (7), Sonsirma (14), Aydemir (2), Darnel (24), Karadayi (libero) oraz Onal, Ozsoy (12), Cansu (2) i Karakoyun

Zobacz również:
Wyniki 6. kolejki oraz tabela World Grand Prix

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Grand Prix

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-08-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved