Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Grand Prix > Margareta Kozuch: Atmosfera jest naszym wielkim atutem

Margareta Kozuch: Atmosfera jest naszym wielkim atutem

fot. archiwum

- Dwa lata temu zdobyłyśmy w mistrzostwach Europy srebrny medal, więc wiemy, że oczekiwania względem nas są bardzo wysokie - nie ukrywa Margareta Kozuch. Głównymi celami dla jej zespołu w tym roku jest awans do finałów Grand Prix oraz jak najlepsza pozycja w ME.

O roli kapitana, aktualnej dyspozycji niemieckich siatkarek oraz o planach transferowych Margarety Kozuch rozmawialiśmy po konferencji prasowej przed mistrzostwami Europy w Berlinie.

Jesteście u progu rywalizacji w Grand Prix, miałyście okazję zagrać z Polkami kilka meczów sparingowych. Do prasy dotarły jedynie suche wyniki spotkań. Jakie nastroje panują teraz u was w zespole i czy możesz powiedzieć coś więcej na temat waszej aktualnej dyspozycji?

Faktycznie, trudno powiedzieć coś więcej o naszej aktualnej dyspozycji, patrząc tylko na wyniki spotkań z Polkami. Grałyśmy dwa mecze, dwiema szóstkami, w sobotę wygrywając 4:0, a w niedzielę ulegając 1:3. Faktem jest, że obecnie jesteśmy również na etapie przygotowania fizycznego i w niedzielny poranek miałyśmy bardzo ciężki trening siłowy. Trudno zatem było oczekiwać, że w drugim spotkaniu będziemy w dobrej formie, byłyśmy zmęczone. Myślę jednak, że Polki były w podobnej sytuacji, bo również przygotowują się do wielkich imprez. Niemniej jednak te spotkania pokazały nam, nad czym musimy jeszcze popracować, nad czym w kolejnych dniach musimy koncentrować się bardziej, aby iść z formą do przodu.



Być może jesteś w stanie uchylić rąbka tajemnicy i powiedzieć, gdzie jeszcze widzicie obszary do poprawy?

Patrząc nawet na ostatnie spotkanie z Polkami, które przegrałyśmy, widzę przede wszystkim jeden element, nad którym musimy zdecydowanie popracować. Musimy popełniać mniej błędów własnych, bo to było widoczne szczególnie w przegranych spotkaniach. Popełniałyśmy ich sporo i mimo że decyzje na boisku były dobre, to ich wykonanie pozostawiało wiele do życzenia i nie było najlepsze. Jeżeli tylko będziemy już w optymalnej formie fizycznej i uda nam się popracować nad tym, abyśmy nasze decyzje na boisku potrafiły realizować z mniejszą ilością błędów własnych, będzie dobrze. Musimy też pracować nad rozsądnym podejmowaniem decyzji, czy lepiej w danej sytuacji ryzykować, czy nie, grać silniej atakiem, a może postawić na współpracę bloku z obroną – wszystko po to, aby uniknąć niewymuszonych błędów.

Patrząc na wasze dotychczasowe rezultaty, na pewno warto podkreślić zwycięstwo w Lidze Europejskiej. O ile z jednej strony taki sukces wzmacnia sferę mentalną, o tyle z drugiej strony pojawia się dodatkowa presja, że kolejne spotkania musicie już wygrać…

Myślę, że taka presja w zawodowej siatkówce jest zawsze, a do tego dochodzi fakt, że będziemy grały przed własną publicznością. Przypomnę, że dwa lata temu na mistrzostwach Europy zdobyłyśmy srebro, więc wiemy, że oczekuje się od nas wiele. Ale z drugiej strony każde mistrzostwa Europy to nowe rozdanie kart i my nie myślimy o finale, półfinale, ale skupiamy się na rywalizacji grupowej, bo najpierw musimy wyjść z niełatwej grupy z Holandią, Turcją i Hiszpanią, aby myśleć o dalszej rywalizacji. Holenderki miałyśmy okazję widzieć w turniejach towarzyskich i to mocny zespół, znamy się od wielu lat, a poza tym nie grały w ich szeregach wszystkie zawodniczki. Turczynki to zespół, który z roku na rok jest coraz groźniejszy. To zawodniczki, które grają w niezwykle silnej tureckiej lidze, w większości w jednym mieście i nieustannie podnoszą swoje umiejętności, grając z najlepszymi siatkarkami i silnymi zespołami. Ponadto fakt, że grają tak blisko siebie, sprawia, że mogą więcej czasu spędzać na wspólnych treningach reprezentacyjnych. Wygrałyśmy Ligę Europejską, to ogromny sukces dla nas, a spotkania w niej rozegrane nie były wcale łatwe i wiemy, że nie było w tej rywalizacji wielu zespołów, które będą brały udział w mistrzostwach Europy. Ale z drugiej strony spotkanie finałowe wygrane z Belgijkami to spotkanie, na które się czeka. Mamy dzięki tym turniejom wiele doświadczenia i być może jest to jeszcze za mało, aby wygrać finał mistrzostw Europy, ale każde doświadczenie pozwala nam iść do przodu. To inne emocje, inna adrenalina, ale sama świadomość i umiejętność grania finałów jest niezwykle cenna. Osobiście traktuję tę wygraną w Lidze Europejskiej jako ogromny sukces. Dla mnie było to pierwsze złoto wygrane z kadrą narodową.

Małgosiu, w obliczu tych ważnych turniejów będziesz również nosiła opaskę kapitana. Jakie znaczenie ma dla ciebie fakt, że koleżanki obdarzyły cię tak wielkim zaufaniem? Kontynuacja zadania po siatkarkach takich jak Angelina Grün i Christiane Fürst to duże wyzwanie…

To prawda, zdecydowanie. Chyba najważniejsze w naszym zespole jest jednak to, że nie ma podziału na kapitana i resztę. Nawzajem się wspieramy, każda z dziewczyn ma swoją rolę w drużynie, pomaga. Wspólnie podejmujemy wiele decyzji, nie muszę podejmować wszystkich indywidualnie. Jeśli któraś z dziewczyn ma słabszy moment, jest zmęczona, są inne, które chętnie przejmą jakieś obowiązki, zadania. Atmosfera jest naszym wielkim atutem. Ufamy sobie nawzajem i to dla mnie ogromna radość, że mogę być częścią tej drużyny.

W siatkarskim świecie bardzo wiele mówi się też o twoich planach transferowych, wymienia się sporo klubów, w których rzekomo masz zagrać. Czy podjęłaś już decyzję co do swojej przynależności klubowej i nie chcesz jej zdradzać, a może czekasz do zakończenia mistrzostw Europy, bo być może trafi się oferta życia?

Nie skupiam się na swoim transferze i przyszłym klubie w tym momencie. Nie chcę zaprzątać sobie tym faktem głowy i podejmować decyzji pochopnie, aby potem kilka chwil później jej żałować. Prawdą jest, że miałam już kilka ofert, gdzie decyzję musiałam podjąć w przeciągu kilku dni, ale nie byłam wtedy na tyle gotowa mentalnie, aby ją podjąć na sto procent. Odrzuciłam zatem te oferty, bo chcę wybrać tę, która jest dla mnie najlepsza. W naszym siatkarskim świecie tak już jest, że decyzję trzeba podejmować szybko, w kilka dni. Kluby mają swoją listę życzeń, zawodniczki, które chcieliby widzieć w kadrze i jeśli decyzji nie podejmie się w kilka dni, to oferta wkrótce jest nieaktualna. Ale powiem szczerze, że ten temat nie zajmuje mnie w ogóle. Skupiam się na reprezentacji w tej chwili, a mam również menedżera, który opiekuje się moimi sprawami sportowymi i informuje mnie na bieżąco o sprawach transferowych. Jestem spokojna, decyzji nie komunikuję, bo jej jeszcze nie podjęłam, a nie chcę jej podejmować tylko i wyłącznie dlatego, bo tak trzeba, czy tego się ode mnie oczekuje. To za ważna decyzja i trzeba jej poświęcić więcej czasu.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Grand Prix, Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-07-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved