Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Zbigniew Bartman: Z porażkami trzeba się nauczyć żyć

Zbigniew Bartman: Z porażkami trzeba się nauczyć żyć

fot. archiwum

Temat Ligi Światowej 2013 wraca jak bumerang. O słabszym występie siatkarzy Anastasiego być może uda się zapomnieć, gdy nasi reprezentanci przywiozą medale mistrzostw Europy. - Musimy zacisnąć zęby i wrócić na szczyt - uznał Zbigniew Bartman.

Czy fala krytyki, jaka spadła na polski zespół po zajęciu 11. miejsca w tegorocznej Lidze Światowej, jest większa niż ta po igrzyskach w Londynie?

Zbigniew Bartman: – Jeżeli chodzi o mnie, to ja się izoluję od takich rzeczy. Nauczony doświadczeniem już od dłuższego czasu nie śledzę doniesień mediów, nie czytam prasy. Wiem, że to nie ma sensu. Chociaż mimo wszystko pewne głosy do człowieka docierają. Gdy komuś powinie się noga, to dużo osób ma z tego pożywkę – zawsze tak było. Teraz te osoby muszą się wyszaleć i wyszumieć. Musimy zacisnąć zęby i udowodnić wszystkim, że potrafimy wrócić na szczyt. Nie zdarzył się taki sportowiec, który wygrał wszystko, co było do zdobycia. Najważniejsze jest, jak szybko wraca się do formy i na top, na którym się było. Z porażkami trzeba się nauczyć żyć.

Niektórzy wspominali, że kiedy przychodzą porażki, to zaczynają się tworzyć grupki w drużynie. Te przegrane coś zmieniły w waszych relacjach?



Nie zaobserwowałem niczego, co by się zmieniło przez ostatnie kilka miesięcy od rozpoczęcia przygotowań. Każdy z nas ma swój charakter i przekonania. Nigdy nie jest tak, aby wszyscy się kochali. Najważniejsze, żeby być grupą, w której każdy jest w stanie ze sobą współpracować, tolerować się i wspierać w osiągnięciu sukcesów. W tej grupie nigdy tego nie brakowało. Nie uważam, żeby atmosfera w drużynie była zła. Wręcz przeciwnie. Może nie jest idealnie, bo jak się przegrywa, to nikt nie jest bardzo szczęśliwy.

Był pan w kadrze także zanim trenerem został Andrea Anastasi, więc może pan porównać sytuacje, kiedy reprezentacja zajmowała odległe miejsca w Lidze Światowej, aby lepiej zaprezentować się w następujących po niej mistrzostwach Europy czy świata. Wtedy inaczej reagowano na porażki tamtej drużyny?

Wraz z kolejnymi sukcesami wymagania wzrastają. Pamiętam, jak graliśmy w 2009 roku w Lidze Światowej bardzo młodą grupą, która dopiero zdobywała doświadczenie. Wtedy nikt nie oczekiwał od nas zwycięstwa w mistrzostwach Europy, a nawet mało kto liczył na awans do finału. Po zdobyciu złota wymagania wzrosły, a kiedy rok później nie znaleźliśmy się w turnieju finałowym Ligi Światowej, to nikt dramatu nie robił, a krytyka rozpoczęła się dopiero po nieudanych mistrzostwach świata. Później było pasmo sukcesów na różnych turniejach.

Pojawiały się nawet głosy o odwołaniu Anastasiego. Wy nie straciliście zaufania do selekcjonera?

Trzeba być człowiekiem małej wiary, żeby po dwóch przegranych turniejach, kiedy wcześniej osiągało się sukcesy, tracić zaufanie do trenera i całego sztabu szkoleniowego. Nikt z nas nie przestał wierzyć, że to, co robimy, jest słuszne.

* – Cała rozmowa Edyty Kowalczyk w serwisie przegladsportowy.pl

źródło: przegladsportowy.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-07-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved