Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Marco Meoni: Panikowałem, gdy musiałem wejść na boisko

Marco Meoni: Panikowałem, gdy musiałem wejść na boisko

fot. archiwum

Wieloletni reprezentant Włoch, Marco Meoni, po 23 latach występów w Serie A1 zakończył siatkarską karierę. Popularny "Meo" ostatnie trzy lata spędził w Marmi Lanza Verona, a wcześniej grał choćby w Coprze Piacenza, Itasie Trentino czy w Lube Macerata.

Czego teraz najbardziej będzie ci brakować?

Marco Meoni: – Szatni, zobowiązań, odpowiedzialności za zespół, popularności, mediów. To będzie życie bez presji, do której już przywykłem, uprawiając ten sport. Zawsze bałem się tego, co będzie, gdy zakończę karierę, choć mam wiele rzeczy do zrobienia, wiele pomysłów do zrealizowania, to ta decyzja spowodowała, że zacząłem oglądać się wstecz, spoglądając na te lata jako najlepszy okres mojego życia. To dało mi tak wiele, pozwoliło mi wdrapać się na szczyt i teraz, po zmianie profesji, będzie to trudne do powtórzenia. Mimo wszystko, zostawiając to wszystko, czuję spokój, czuję się spełniony, ponieważ nie spodziewałem się, że moja kariera potoczy się w ten sposób.

Porzućmy melancholię – masz jakieś wspomnienia wywołujące uśmiech?



– To między innymi pierwszy mecz w Serie A, w drużynie z Padwy trenowanej przez Prandiego. Byłem tak rozemocjonowany, że zamiast bronić piłkę wyblokowaną przez kolegów z drużyny, tylko patrzyłem, nie robiąc zupełnie nic. Później jeszcze w Trento – moja córka, Alessandra, wbiegła na boisko, wpadając mi w objęcia, w środku meczu przeciwko Sisleyowi Treviso.

Grałeś w wielu klubach. Który na zawsze pozostanie w twoim sercu?

– Najdłużej grałem w Maceracie, bo siedem lat. Dojrzałem tam, zarówno jako człowiek, jak i jako sportowiec. Tam ożeniłem się, urodził się mój pierwszy syn. Jestem bardzo silnie związany z regionem Marche, ale podobnie z Padwą, gdzie wciąż mam wielu znajomych, rodzinę.

Jakie są najlepsze momenty twojej kariery?

– Wszystkie lata młodości. Panikowałem wtedy za każdym razem, gdy musiałem wejść na boisko i zagrać. To jednak bardzo pomogło mi się rozwinąć.

Czegoś żałujesz?

– Niczego. Nigdy nie patrzono na mnie jak na zawodnika młodego, a przeciwnie – jak na zawodnika doświadczonego, bo już w wieku dwudziestu lat trafiłem do reprezentacji. To nie było łatwe. Na szczęście tworzyliśmy świetną grupę, wszyscy doskonale czuliśmy się w swoim towarzystwie. Każdy brał odpowiedzialność na siebie, na mnie też ona spoczywała, a ja sam nigdy nie czułem się staro. To pozwoliło mi poznać samego siebie, grać do czterdziestego roku życia.

Spróbujesz swoich sił jako menedżer?

– Potrzebuję teraz przynajmniej rocznej przerwy. Nie wykluczam takiej możliwości, ale nie chcę składać deklaracji na przyszłość. Priorytetem jest jednak dla mnie szkolenie młodzieży. Zobaczymy, jak to się potoczy. Mam wiele pomysłów, więc może zaryzykuję.

źródło: gazzetta.it, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne, siatkówka światowa

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2013-07-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved