Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Radostin Stojczew: Nie chciałem odchodzić z Trento

Radostin Stojczew: Nie chciałem odchodzić z Trento

fot. archiwum

- Nie jest prawdą, że to ja odszedłem, bo takie miałem widzimisię. Zostałem zmuszony sytuacją, która się wytworzyła - mówi o swoim odejściu z Trento Radostin Stojczew. Bułgarski szkoleniowiec od przyszłego sezonu prowadzić będzie Halkbank Ankara.

Radostin Stojczew: – Nie chciałem odchodzić z Trento. To było sześć pięknych lat. Władze klubu zapewniły mi dobre warunki pracy. Potem zabrakło jednak środków. Pomimo wszystkich uczynionych prób, nie udało się ich zapewnić, a mnie kończył się kontrakt – mówi Radostin Stojczew.

Na ile lat podpisał pan kontrakt z klubem z Ankary?

– Jeszcze nie podpisałem, ale według ustnych ustaleń – na rok. Nigdy nie rozważałem kontraktu na dłużej niż jeden rok. Także zawodnicy podpisali tylko na jeden sezon. Powrót? Mógłbym wrócić. Jeśli byłaby możliwość wrócić do Trento, uczyniłbym to z chęcią. Moja rodzina została tam, w tym mieście mam nowy, dopiero co wybudowany dom.



Pana odejście spowodowane było kwestiami finansowymi?

– Nie, pieniądze nigdy nie są fundamentalną kwestią, to jest ostatnia rzecz, o której rozmawiam. Przede wszystkim z Trento nie może być nigdy problemu pieniędzy. Nigdy klubu o nic nie prosiłem, zawsze podpisywałem propozycje uczynione mi przez prezesa klubu, Diego Mosnę.

Dlaczego pan jednak odszedł?

– Nie jest prawdą, że to ja odszedłem, bo takie miałem widzimisię. Zostałem zmuszony sytuacją, która się wytworzyła. Mam nadzieję, że Trento znajdzie środki, bo to jest tylko z korzyścią dla miasta. Ta drużyna jest bardzo ważna dla miasta, spowodowała, że stało się ono zauważane. Jeśli prowincja mu pomoże, trzeba będzie ponownie tchnąć życie w ten projekt. Zostały jednak położone pod to dobre fundamenty w tym klubie.

Żadnego słowa krytyki?

– Nie, chcę jedynie podziękować wielu osobom. To już uczyniłem, pisząc list otwarty. W Trento to nie była tylko praca, zyskałem wielu przyjaciół, zarówno ja, jak i moja rodzina czuliśmy się tutaj bardzo dobrze. Przyjaźń zostaje. Relacje pozostają na zawsze, właściwie to teraz dzwonią do mnie z Trento częściej, niż kiedy tam byłem.

A jeśli na pana drodze w Lidze Mistrzów stanie Trento?

– Byłoby ciekawie zagrać przeciwko swojemu byłemu klubowi, zdecydowanie tak. Zapewne bolałoby mnie serce… ale w sporcie może zdarzyć się wszystko.

A jak pan ocenia nowy skład Trento?

– Nie jest moją kompetencją wypowiadanie się na ten temat.

O Bułgarii również?

– Nie, to co innego. Podobała mi się bułgarska drużyna w Lidze Światowej, osiągnęła taki rezultat, że jak ktoś na początku poprosiłby mnie o jego przewidzenie, to bym na to nie wpadł. To jest czas zmian. Ale wynik osiągnięty w Mar del Plata jest zasługą drużyny. Jestem z nich zadowolony.

Widział pan zapewne, że w Bułgarii kibice nadal protestują przeciwko Lazarovi i poczynaniom federacji?

– Tak, wdziałem ich. Mówią, że to ja im płacę (śmiech). To już ponad rok, kiedy protestują… Ile by mnie to kosztowało? Nie znam tych osób, ale wszyscy oni są młodymi ludźmi z ideałami, zasadami i organizują się za pomocą serwisów społecznościowych, których ja z kolei nie używam.

Nie żałuje pan, że nie jest już trenerem?

– Dla mnie jest ważne, że Bułgaria gra dobrze. To nie jest moim celem. Zrobiłem to, co mogłem, mając mało czasu, wyznaczyłem zakres pracy, zbudowałem fundament, który pozostanie na przyszłość. To jest ważne, a nie Stojczew na ławce trenerskiej. Jestem bardzo zadowolony z rezultatów osiągniętych przez Placiego i drużynę.

*więcej przeczytasz w serwisie volleyball.it

 

źródło: inf. własna, volleyball.it

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne, siatkówka światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-07-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved