Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. E: Dobre otwarcie Final Six w wykonaniu Rosjan

LŚ, gr. E: Dobre otwarcie Final Six w wykonaniu Rosjan

fot. FIVB

W pierwszym meczu turnieju finałowego Ligi Światowej Rosjanie sprawili małą niespodziankę, pokonując 3:2 Brazylijczyków. Canarinhos mają czego żałować, bowiem prowadzili już 2:1 w setach, ale rywale potrafili odrobić straty.

Początek spotkania był wyrównany i stał pod znakiem błędów popełnianych zarówno przez jedną, jak i przez drugą drużynę. Szybciej w mecz udało się wdrożyć Rosjanom, którzy od stanu 6:6 zdobyli trzy punkty z rzędu, najpierw blokując Leandro Vissotto, potem dostając punkt w prezencie od rywala, a na koniec dzięki skończonej kontrze w wykonaniu Dmitrija Muserskiego. Podopieczni Bernardo Rezende odrobili częściowo straty, ale przy stanie 8:9 sytuacja się powtórzyła. Kiedy po bloku na Dante siatkarze z Europy odskoczyli na cztery punkty (12:8), o czas poprosił trener brazylijskiej drużyny. Przerwa w grze nie przeszkodziła rywalom w dalszym zdobywaniu punktów. Kiedy po autowym ataku Lucarelliego Sborna prowadziła 19:12, o kolejny czas poprosił Rezende. Jego siatkarzom nie udało się już jednak odrobić strat i przegrali tę partię 17:25.

W drugiej partii Brazylijczycy ograniczyli liczbę swoich błędów, a z kolei Rosjanie nieco stracili ze skuteczności w ataku. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Tym razem to Canarinhos przydarzyła się na początku partii punktowa seria – od stanu 5:6 do 9:6 – i o czas po raz pierwszy w tym meczu musiał poprosić Andriej Woronkow. Jego podopieczni zdołali odrobić część strat – po autowej zagrywce Vissotto, a następnie po asie Jewgienija Siwożeleza tracili już tylko dwa punkty (12:14). Jednak mimo że Rosjanie gonili wynik, nie udało im się w tej partii doprowadzić do remisu. Siatkarze z Ameryki Południowej przez całą tę partię byli o te kilka punktów lepsi i nie pomogły rotacje w składzie robione przez rosyjskiego szkoleniowca. Brazylijczycy wygrali tego seta 25:23, doprowadzając do stanu 1:1 w całym spotkaniu.

W trzeciej partii rozwój wypadków był bardzo podobny do tego z poprzedniej partii. Brazylijczycy odskoczyli na kilka punktów w środkowej części seta, w czym pomogli im Rosjanie. Aleksiej Spiridonow i Nikołaj Pawłow mieli problemy z przebiciem się na drugą stronę siatki, podobnie zresztą jak Siwożelez, który w trzech setach zdobył w sumie zaledwie 4 punkty, z czego tylko połowę atakiem. Na drugiej przerwie technicznej Canarinhos prowadzili 16:12 i chyba w tym momencie Andriej Woronkow uznał, że trzeba dokonać zmian w składzie. Za Siwożeleza wszedł Ilja Żylin , na rozegraniu pojawił się Siergiej Grankin. Siatkarze Sbornej jeszcze doprowadzili do remisu 20:20, ale w końcówce, w dużej mierze dzięki skutecznym atakom Lucasa, Brazylijczykom udało się odskoczyć i wygrać także tę odsłonę meczu.



Jeżeli komuś się wydawało, że Brazylijczycy spokojnie wygrają czwartego seta i zakończą spotkanie, to był w błędzie. Rosjanie po raz kolejny pokazali, że potrafią wyjść z opałów. Zwłaszcza przysłużyły im się poczynione w składzie zmiany – na boisku od początku tej partii grali Grankin i Żylin. W drużynie przeciwnej zaś Wallace pozostał w szóstce, zastępując słabo spisującego się dzisiaj Vissotto. Żylin zaserwował trzy asy z rzędu i z rytmu nie wybiła go nawet wzięta w międzyczasie przez Rezende przerwa. Po jego dobrej serii na zagrywce Rosjanie prowadzili 7:3 i z każdą kolejną akcją powiększali swoje prowadzenie. Po bloku na Felipe Fontelesie goście z Europy prowadzili już 19:10. Trochę ich chyba to wysokie prowadzenie uśpiło, może z rytmu wybiła ich też czerwona kartka, którą dostał Aleksiej Spiridonow, bo pozwolili rywalowi na odrobienie części strat, ale i tak wygrali tę partię wysoko, doprowadzając do tie-breaka.

Piąty set zaczął się od dwupunktowego prowadzenia Brazylijczyków, ale skuteczny atak Pawłowa, a następnie blok na Lucasie dały remis 2:2. Przy zmianie stron to Rosjanie mieli dwa punkty przewagi, ale podopieczni Bernardo Rezende szybko doprowadzili do wyrównania. Przy stanie 9:8 najpierw pomylił się Lucarelli, potem Muserskij zablokował Edera i o czas poprosił trener Canarinhos. Po przerwie kolejny kosztowny błąd popełnił Eder, atakując w aut. W końcówce seta trzy kolejne akcje wygrali Rosjanie, pieczętując losy meczu. Pierwszą piłkę meczową wykorzystał Nikołaj Pawłow, który splasował piłkę o blok, zdobywając ostatni punkt dla swojej drużyny w tym spotkaniu. W całym meczu obie drużyny miały swoje lepsze i gorsze momenty, ale wygrana zasłużenie przypadła Rosjanom, którzy byli skuteczniejsi od rywali w ataku, na zagrywce oraz popełnili zdecydowanie mniej błędów.

Brazylia – Rosja 2:3
(17:25, 25:23, 25:22, 19:25, 11:15)

Składy zespołów:
Brazylia: Bruno (3 pkt.), Eder (8), Visotto (6), Ricardo (13), Lucas (13), Dante (9), Mario (libero) oraz Isac, Wallace (13), William, Fonteles (1) i Mauricio (2)
Rosja: Makarow (1 pkt.), Apalikow (6), Siwożelez (4), Pawłow (27), Spiridonow (12), Muserskij (14), Werbow (libero) oraz Grankin (2), Michajłow i Żylin (8)

Zobacz także:
Wyniki rundy finałowej Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-07-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved