Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Kinga Kasprzak: Czego mam się bać?

Kinga Kasprzak: Czego mam się bać?

fot. archiwum

Liga chińska zyskuje na wartości. Dobre opinie oraz większe nakłady finansowe powodują, iż coraz więcej graczy decyduje się na wybór tego kierunku. - Żadna oferta nie była aż tak ekscytująca - uznała Kinga Kasprzak, nowa siatkarka Guohua Life Shanghaj.

W 2011 roku Katarzyna Skowrońska-Dolata zdecydowała się na przenosiny z tureckiego giganta, Fenerbahce Stambuł, do egzotycznej i nieznanej ligi chińskiej. Jej nowym zespołem został Evergrande Guangzhou, który na tamten czas był dla większości fanów siatkówki drużyną anonimową. Polska atakująca wraz z Caroliną Costagrande i Kimberly Glass przetarły szlaki w chińskiej ekstraklasie i po dwóch latach na wyjazd do Azji decyduje się coraz więcej ciekawych zawodników i zawodniczek. Przykładem może być następczyni Skowrońskiej w Guangzhou, Juliann Faucette, a także panowie: Wout Wijsmans, Cristian Savani czy David Lee, którzy niedawno wzmocnili chińskie ekipy. Tą drogą poszła również Kinga Kasprzak, która związała się z Guohua Life Szanghaj. – To normalny transfer, jak każdy inny. Doszłam do wniosku, że czas na wyjazd z Polski i z kilku ofert wybrałam Chiny – stwierdziła była już przyjmująca Muszynianki Muszyna.

Po czystce w składzie, jakiej dokonali włodarze Banku BPS Muszynianki Fakro, drużyna musiała zostać zbudowana praktycznie od zera. Na odejście z zespołu zdecydowała się także Kasprzak, która na brak ofert nie mogła narzekać. – Było kilka różnych propozycji, ale żadna nie była aż tak ekscytująca. Były oferty z ligi włoskiej, tureckiej, rosyjskiej i z Atomu Trefla Sopot. Zatrzymać chciał mnie także klub z Muszyny, ale tam nie mogłam zostać. W Muszynie było wiele zawirowań, długo nie było pewne, jaki los czeka drużynę. Proszę mnie zrozumieć, nie mogłam czekać i zostać na lodzie – skomentowała reprezentacyjna przyjmująca.

Dzięki Skowrońskiej-Dolacie liga chińska stała się trochę bardziej przystępna i nie jest już tak abstrakcyjnym kierunkiem do kontynuowania siatkarskiej kariery. Wciąż jest to jednak kraj, z którym volley nie jest kojarzony tak mocno jak choćby z Włochami, Rosją, Polską czy Turcją. Dodatkowo dla niektórych odstraszające jest to, iż Chiny to niemal drugi koniec świata. – Wszyscy mnie pytają, czy nie boję się jechać na obcy kontynent. Ależ skąd! Czego mam się bać? Jedzie ze mną narzeczony, który będzie mnie wspierał – powiedziała Kasprzak. – Zwłaszcza na początku mojej nowej przygody, gdy będę uczyła się nowej kultury, jego obecność będzie bardzo pomocna. Jestem szczęśliwa i bardzo podekscytowana tym transferem. W Chinach nauczę się gry w polu i co za tym idzie – w ataku. Z pożytkiem dla siebie i… nie tylko dla siebie – dodała.



źródło: inf. własna, przegladsportowy.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-07-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved