Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. A: Porażka Polaków na zakończenie fazy grupowej

LŚ, gr. A: Porażka Polaków na zakończenie fazy grupowej

fot. archiwum

Reprezentacja Polski sobotnim meczem przeciwko Bułgarom zakończyła swoją przygodę z tegoroczną Ligą Światową. Biało-czerwoni prowadzili w meczu już 2:0, jednak ostatecznie gospodarze doprowadzili do remisu, a następnie triumfowali w tie-breaku.

Grający o honor Polacy rozpoczęli pojedynek z wysokiego "C". Zdecydowane ataki Michała Kubiaka i Zbigniewa Bartmana oraz as serwisowy, którym popisał się Bartosz Kurek, pozwoliły przyjezdnym objąć dwupunktowe prowadzenie na inaugurację seta (6:4). Wkrótce przewaga biało-czerwonych spotęgowała się, bowiem zarówno Kurek, jak i Kubiak nie zwalniali ręki w ataku i w polu zagrywki. Obaj polscy przyjmujący zdobywali oczka, gdy tylko nadarzyła się ku temu okazja. Gwiazdor reprezentacji Bułgarii – Cwetan Sokołow – sennie wszedł w to starcie, a jego tymczasową "nieobecność" goście starali się maksymalnie wykorzystać. Wszystkie te czynniki doprowadziły do tego, iż podopieczni Andrei Anastasiego na drugą przerwę techniczną schodzili z pięcioma punktami zapasu (16:11). Pomimo wkradających się w szeregi gości pomyłek (szczególnie w elemencie zagrywki – na osiem błędów własnych popełnionych w tej partii przez Polaków, siedem pochodziło z pola serwisowego) polscy zawodnicy dominowali nad rywalami aż do końca odsłony. Atak po bloku w aut w wykonaniu Zbigniewa Bartmana zakończył tego seta pewnym zwycięstwem biało-czerwonych.

Druga odsłona przyniosła ze sobą wiele emocji kibicom obu drużyn. Wraz z pierwszymi piłkami tej partii przyszło widzom obserwować twardą walkę punkt za punkt. Sokołow w dalszym ciągu nie pokazywał tego, na co go w rzeczywistości stać, a niewiele pomagali mu także jego bułgarscy koledzy. Sprzyjało to Polakom, którzy, podobnie jak w poprzednim secie, dość szybko wypracowali sobie przewagę (8:6). Sielanka biało-czerwonych nie trwała jednak długo. W końcu Cwetan Sokołow począł coraz śmielej poczynać sobie na siatce, a do niego dołączyli się także Todor Aleksiew oraz Walentin Bratoew. Gdy Sokołow popisał się atakami, kolejno: po rękach Polaków, z piłki sytuacyjnej, z prawego skrzydła po ciasnym skosie oraz po prostej, a Aleksiew wykonał skuteczną kiwkę, z polskiego prowadzenia nic już nie pozostało (13:13). Kiedy pobudzeni Bułgarzy wpadli w swój świetny rytm gry, ich skuteczne zagrania zmuszały przyjezdnych do popełniania błędów. Zaniepokojony takim stanem rzeczy Anastasi poprosił o czas, bowiem jego podopieczni przegrywali już dwoma punktami (15:17). Wkrótce jednak zaskakujące bułgarskich siatkarzy zagranie Łukasza Żygadły z drugiej piłki oraz skuteczny atak Kurka doprowadziły do remisu (18:18). Od tej pory aż do samego końca seta miała miejsce wyrównana wymiana cios za cios, a oczko zdobyte z kontrataku po fenomenalnej obronie Pawła Zatorskiego zamknęło tego seta. Polacy nie dopuścili do gry na przewagi i zwyciężyli także i tę partię (25:23).

Z pewnością po tak dobrze zagranych dwóch setach biało-czerwoni mieli wzmożony apetyt na zwycięstwo w tym spotkaniu za trzy punkty. Polakom wraz z początkiem odsłony zabrakło jednak koncentracji. Zbigniew Bartman popisał się pewnym atakiem, jednak w kolejnej swojej akcji na siatce został już przez Bułgarów zatrzymany. Atomowa zagrywka Sokołowa skutecznie odrzucała gości od siatki, wobec czego gospodarze zbudowali sobie zdecydowaną przewagę (4:1). Goście nie poddawali się. Bartman zrehabilitował się dzięki skutecznemu zagraniu, a przesunięta krótka pary Żygadło – Możdżonek funkcjonowała jak w zegarku. Nie trzeba było zatem długo czekać, by na tablicy wyników wyświetlił się remis (7:7). Po pierwszej przerwie technicznej jednak przyjezdni odnotowali serię błędów własnych, a będący w dobrej dyspozycji Bułgarzy skrzętnie ją wykorzystali. Bartman sukcesywnie umieszczał piłki w aucie, a dla kontrastu Sokołow i Bratoew popisywali się siatkarskimi "gwoździami". Gdy do głosu doszedł także Aleksiew, przyszłość Polaków w tym secie nie jawiła się kolorowo. Anastasi przywołał do siebie swoich graczy, a jego uwagi nie pozostały obojętne dla biało-czerwonych, którzy zaczęli odrabiać straty. Gdy Sokołow został zatrzymany przez potrójny blok i gdy Michał Kubiak popisał się kolejnym asem, a Aleksiew posłał piłkę daleko w aut, goście zbliżyli się do przeciwników na punkt (18:19). Wówczas to Camillo Placi poprosił o czas. Agresywna postawa miejscowych na siatce oraz wkradające się w szeregi zawodników polskiej kadry nieporozumienia sprawiły, że Bułgarzy, nie tracąc swojego prowadzenia choćby na moment, pewnie wygrali tego seta (25:21).



Polacy nie zrazili się przegraną w poprzedniej partii i rozpoczęli kolejną odsłonę z wielką determinacją. Na boisku pozostał Grzegorz Kosok, który w poprzednim secie zmienił Piotra Nowakowskiego. Zawodnik Resovii Rzeszów dzięki blokowi i skutecznemu atakowi z krótkiej dał dwa cenne punkty na konto zawodników Anastasiego. W końcu, niewidoczny jak do tej pory, zaskoczył polski blok, na który nadział się m.in. Sokołow (6:3). Goście wypracowali sobie przewagę, jednak wkrótce sami ją roztrwonili. Zepsuta zagrywka oraz dwa błędne zagrania Kubiaka doprowadziły do remisu (7:7). Dynamicznym zbiciom lidera gospodarzy przeciwstawiał się Kurek, który odpowiadał mu tym samym. Gdy jednak Bułgar umieścił piłkę w aucie, biało-czerwoni znów dominowali (12:10). Po raz kolejny po stronie przyjezdnych zdarzył się jednak zastój. Nieskończenie pierwszych akcji przez Kurka i Kubiaka zemściło się na Polakach, tym bardziej że w tym momencie seta Bułgarzy rzadko popełniali błędy. Druga przerwa techniczna należała więc do miejscowych (16:14). Swojego prowadzenia zawodnicy Camillo Placiego nie oddali już do samego końca. Bartman i Kurek dwoili się i troili, by odmienić obraz tej odsłony, jednak Sokołow, Aleksiew, Bratoew i spółka konsekwentnie na to nie pozwalali. Rozstrzygnięcie pojedynku miało się zatem dokonać w tie-breaku (25:21).

Wraz z pierwszymi akcjami piątego seta miała miejsce wyrównana walka, która jednak dość szybko przemieniła się w dominację Bułgarów. Główną rolę zagrał wówczas Aleksiew, który kończąc sytuacyjną piłkę i umiejętnie obijając polski blok, zaskarbił sobie uznanie zarówno kibiców, jak i kolegów (6:4). Nerwowa atmosfera pojawiła się natomiast wśród gości, którzy popełniali proste błędy. Wkrótce miało to już niebagatelne znaczenie, gdyż przewaga gospodarzy urosła do czterech punktów (10:6). Po zagrywce Michała Ruciaka w siatkę Polacy przegrywali już pięcioma oczkami (9:14) i gdy wydawało się, że już wszystko jest rozstrzygnięte – wówczas w pole serwisowe powędrował Bartosz Kurek i postawił wszystko na jedną kartę, popisując się trzema asami. Dzięki temu biało-czerwoni wyrównali (14:14). Rozgorzała walka punkt za punkt, w której jednak inicjatywa należała do graczy Camillo Placiego, co chwila mieli piłkę meczową. W końcu wykorzystali piątą – krótka Grzegorza Kosoka w siatkę zakończyła mecz.

Bułgaria – Polska 3:2
(20:25, 23:25, 25:21, 25:21, 19:17)

Składy zespołów:
Bułgaria: Bratoew G. (3 pkt.), Josifow (7), Gotsew (1), Sokołow (31), Aleksiew (19), Skrimow (3), Salparow (libero) oraz Bratoew W. (12), Samunew (1), Penczew i Dimitrow
Polska: Żygadło (2 pkt.), Bartman (18), Nowakowski (5), Możdżonek (8), Kubiak (11), Kurek (27), Zatorski (libero) oraz Jarosz, Ruciak i Kosok (2)

Zobacz także:
Wyniki 6. kolejki i tabela gr. A Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-07-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved