Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Stefano Recine: Bardzo, bardzo lubię Polaków!

Stefano Recine: Bardzo, bardzo lubię Polaków!

fot. lubevolley.it

- Polscy kibice są najlepsi na świecie - mówił dyrektor sportowy Cucine Lube Banca Marche Macerata, Stefano Recine. Strefie Siatkówki opowiedział też o planach transferowych i celach klubu na kolejny rok, Serie A, o tym, kto wygra Ligę Światową i o Matteo Martino.

W przeszłości był pan zawodnikiem. Czy to pomaga w sprawowaniu funkcji dyrektora sportowego?

Stefano Recine: – Tak, z pewnością! Przez siedemnaście lat grałem w Serie A1 i to bez wątpienia pomaga mi w pełnieniu funkcji dyrektora sportowego. To dlatego, że znam tę rzeczywistość, potrafię się odnaleźć w sytuacji zawodników, spojrzeć na sytuację z ich perspektywy, ich oczami. A w przeszłości grałem między innymi z Anastasim, z Gardinim, z wszystkimi z nich przez wiele lat. To naprawdę bardzo mi teraz pomaga i wierzę, że to jedna z rzeczy mających kluczowe znaczenie.

A nie jest trudno zachować panu spokój, znajdując się „po drugiej stronie”?



– To trudne, gdyż jestem bardzo niecierpliwym człowiekiem (uśmiech). Jednakże po minucie, dwóch wszystko mija i uspokajam się (śmiech).

Czy w tak silnym zespole, jak Lube, nie jest to trudniejsze, a może wręcz przeciwnie?

– Zdecydowanie jest to trudniejsze, ponieważ ciąży na nas presja, by zawsze wszystko wygrywać. A to nigdy nie jest łatwe. W minionym sezonie mieliśmy naprawdę wielkiego pecha – dwóch świetnych zawodników, Savani i Kovar, zostało kontuzjowanych na początku rozgrywek, i choć mieliśmy bardzo silny skład, to po tym, jak oni wypadli z gry, było nam bardzo ciężko. To mimo wszystko nie do końca nas tłumaczy.

Jeśli mowa o zespole, to wiele drużyn zakontraktowało wielu zawodników, Lube tylko trzech. Skład jest zamknięty czy planujecie kolejne wzmocnienia?

– W zasadzie to my utrzymaliśmy bardzo silny skład, podstawowych zawodników z poprzedniego sezonu. Dlatego też planowaliśmy trzy, cztery transfery. Mamy mocny zespół, wobec czego nie potrzebujemy wielu nowych graczy. Straciliśmy Savaniego, ale w jego miejsce pozyskaliśmy Kurka. Naprawdę, ponad to nie musimy zmieniać wiele – odmłodzona zostanie jedynie ławka rezerwowych.

Sądziłam, że nie będziecie chcieli dopuścić do powtórki z ubiegłego sezonu i zbudujecie silną, długą ławkę rezerwowych.

– Rozumiem, ale i tak będziemy mieć dobrego zawodnika na ławce rezerwowych – Kovara lub Parodiego. Nie możemy zakontraktować wielkich gwiazd po to, by siedziały na ławce. W nadchodzącym sezonie będzie wyglądać to tak, że w naszym zespole grać będzie siedmiu, ośmiu bardzo dobrych zawodników, a reszta składu zostanie uzupełniona młodymi, zdolnymi siatkarzami. W ubiegłym sezonie rezerwowymi byli Starović, Kovar, Pajenk, Kooy – to naprawdę świetni gracze i trudno było im pogodzić się z rolą zmienników. Teraz Kooy i Pajenk trafili do polskich klubów, gdzie będą mogli grać, a zasługują na to, bo jak powiedziałem, to wielcy siatkarze. My zaś planujemy jeszcze jeden transfer – potrzebujemy drugiego atakującego, którym będzie zawodnik włoski.

W ostatnich latach Lube jest jedynym klubem, który wykazuje aż takie zainteresowanie Polakami. Jakie jest tego źródło?

– Jakie? Ja bardzo, bardzo lubię Polaków! Zarówno zawodników, jak i ludzi z Polski. Mam o nich jak najlepsze zdanie i zawsze chętnie widzę ich w zespole. Bardzo przykro mi z powodu Arkadiusza Gołasia, który niestety zginął w wypadku, ale jestem całkowicie przekonany, że także on sprawdziłby się u nas i grałby fantastycznie. Cóż mogę powiedzieć – zwyczajnie jestem fanem polskich zawodników i bardzo ich lubię.

Co do Kurka, to jego ostatni sezon za granicą nie był dobry. Nie ryzykujecie, podpisując z nim kontrakt?

– Tak, zdaję sobie sprawę z tego, że miniony sezon w jego wykonaniu nie był dobry, ale nie interesuje mnie to. Tak czy inaczej, wciąż jest to wielki zawodnik. Uważam, że jeśli będzie szczęśliwy, będzie mu dobrze w zespole, to przełoży się to na jego dobrą grę. Wybór rosyjskiej drużyny zwyczajnie nie był dla niego szczęśliwy.

Lube zawsze liczyło się w grze o najwyższe cele – czego można się po was spodziewać w nadchodzącym sezonie?

– Chcemy dotrzeć do finałów wszelkich rozgrywek, czy to krajowych, czy europejskich. To trudne zadanie, zwłaszcza jeśli chodzi o Ligę Mistrzów, bowiem trafiliśmy do trudnej grupy z dwoma rosyjskimi ekipami, Zenitem Kazań i Lokomotiwem Nowosybirsk. Niemniej jednak jesteśmy dobrej myśli.

– Problemem może być jednak to, że mamy nowego rozgrywającego (Michele Baranowicza – przyp. red.), który będzie potrzebować czasu, by zgrać się z zespołem, ale jestem szczęśliwy, że dołączył do naszej drużyny i wierzę, że dobrze na tym wyjdziemy.

W Lube gra wielu zawodników, którzy występują w podstawowym składzie swoich reprezentacji. Można powiedzieć, że to jest główna siła drużyny?

– Zgadza się, mamy czterech, pięciu siatkarzy grających we włoskiej reprezentacji i dwóch Serbów – oni stanowią o sile swoich drużyn narodowych, dlatego także dla nas są ogromnym wzmocnieniem. Dodatkowo mamy fantastycznego francuskiego libero, Henno, który choć nie gra w reprezentacji, to jest świetnym graczem.

Ostatnio dało się usłyszeć, że Serie A nie do końca można nazwać profesjonalną ligą, ponieważ wiele klubów nie płaci siatkarzom. To prawda?

– Nie, tego typu sytuacje nie mają miejsca w Serie A1, a tylko w Serie A2. W Serie A1 kluby są zobowiązane mieć budżet na poziomie przynajmniej 90% budżetu z minionego sezonu, a dodatkowo do Lega Pallavolo wpłacane są składki, uruchamiane w razie potrzeby. To wystarczająco dużo, by kluby były wypłacalne. Nie ma takiej możliwości, by jakikolwiek zespół nie płacił swoim zawodnikom.

Czyli uważa pan, że Serie A wciąż jest jedną z najlepszych lig, atrakcyjną dla siatkarzy?

– Jak najbardziej. Według mnie to liga bardzo wymagająca, jej poziom jest bardzo wysoki, jest bardzo rozwinięta taktycznie. Zawodnicy uwielbiają ją, nie tylko za to, że jest atrakcyjna pod kątem sportowym, ale chodzi też o warunki życia w samych Włoszech.

– Jeśli chodzi zaś o to, czy jest to najlepsza liga… Uważam, że rozpatrując to w kategoriach kibiców, to najlepsza jest PlusLiga. Jeżeli zaś mówimy jedynie o aspekcie sportowym, to trudno mi powiedzieć, ale sądzę, że Serie A mieści się w pierwszej trójce. Nie lubię mówić o tym, którą z lig uważam za najlepszą, myślę jednak, że zawodnicy kompletni bardzo chętnie wybierają ligę włoską.

Wspomniał pan o polskich kibicach, ale w ostatnim czasie to włoscy mają o wiele więcej powodów do radości.

– Polscy kibice – nie brazylijscy, nie japońscy, ale właśnie polscy – są najlepsi na świecie. Ale powiem ci coś – jeśli Polska wygra w Bułgarii i awansuje do finałów w Argentynie, to uważam, że również polscy fani będą mieć wiele powodów do zadowolenia, bo według mnie wówczas Polska wygra Ligę Światową. Myślę, że Polacy pokonają Brazylijczyków i Włochów również – takie jest moje zdanie. Włosi, mimo że wygrywają, też mają swoje problemy. Na tę chwilę tak naprawdę nikt nie gra wystarczająco dobrze, ale sądzę, że jeśli Polacy wygrają na bardzo trudnym bułgarskim terenie, to ich entuzjazm, entuzjazm ich kibiców poniesie ich do zwycięstwa w całym turnieju.

Problemy finansowe nie dotknęły Lube w znacznym stopniu. Ale czy myślicie o tym, by zabezpieczyć się na przyszłość? Macie opracowany system szkolenia młodzieży?

– Nie jest tak, że kryzys ekonomiczny w ogóle nas nie dotknął – również musieliśmy nieco obniżyć budżet, wydatki. Dlatego też nasza ławka rezerwowych nie będzie aż tak szeroka i postawimy na młodzież.

– Co do systemu szkolenia młodzieży, to w minionym sezonie nasze drużyny młodzieżowe zdobyły cztery tytuły mistrzowskie w rozgrywkach krajowych. Dla nich to był niesamowicie udany rok. Brakuje nam jednak ostatniego szczebla w szkoleniu młodzieży – mamy utalentowanych zawodników poniżej dziewiętnastego roku życia, ale nie ma starszych, mogących występować w Serie A. Wciąż nad tym pracujemy, a ja mocno wierzę, że to wkrótce przyniesie rezultat.

Nie mogę nie zapytać o Matteo Martino, bowiem jeden z polskich zespołów jest nim zainteresowany. Lube natomiast to jedyny klub, w którym grał on dłużej niż sezon.

– Wiesz czemu się tak stało? To dzięki mnie, bo ja wykazałem się ogromną cierpliwością w stosunku do niego (śmiech)! On jest niemożliwy! To nie jest zły człowiek, ale bardzo dziwny. Wciąż jest jednak zawodnikiem o wielkim potencjale i umiejętnościach – po Bernardim i Papim to największy talent włoskiej siatkówki. Musi tylko zrozumieć, że powinien nad sobą pracować, a wówczas stanie się lepszym.

*Ze Stefano Recine rozmawiała Michalina Tarkowska (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-07-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved