Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Wiesław Czaja: Chłopakom marzył się finał

Wiesław Czaja: Chłopakom marzył się finał

fot. CEV

- Ten rocznik jest bardzo utalentowany, ale zawodnicy nie mogą spocząć na laurach. Na razie osiągnęli wynik w kategorii kadetów, ale muszą go poprzeć pracą w kolejnych latach - mówi po zdobyciu brązowego medalu na MŚ Wiesław Czaja.

Biało-czerwoni bardzo udanie zaprezentowali się na czempionacie globu. Podopieczni Wiesława Czai z Meksyku wrócili z brązowymi medalami. To już ich drugi, duży sukces w ciągu kilku ostatnich miesięcy, bowiem wcześniej zostali wicemistrzami Europy. – Dobrze się stało, że mistrzostwa świata zakończyliśmy zwycięskim meczem – skomentował Wiesław Czaja. Pamiętam sytuację z mistrzostw Europy, kiedy w finale przegraliśmy z Rosjanami i zawodnicy się nie cieszyli, a wręcz byli załamani, mimo że zajęli drugie miejsce. Teraz sytuacja była trochę inna, bo turniej zakończyliśmy wygraną. Wydaje mi się, że radość w zespole była większa niż kilka miesięcy wcześniej z drugiej pozycji na Starym Kontynencie – dodał.

Teoretycznie finał był w zasięgu polskich kadetów, ale zdaniem szkoleniowca nie można mówić o niedosycie. – Nie możemy podchodzić do tego sukcesu w ten sposób, że zawsze mogło być dużo lepiej, bo trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że siatkówka światowa stoi na o wiele wyższym poziomie niż europejska – ocenił opiekun biało-czerwonych. – Wiedzieliśmy, że na Starym Kontynencie jesteśmy tuż za Rosjanami, bo na dzień dzisiejszy są oni lepsi od nas. Próbowaliśmy im zaszkodzić na mistrzostwach Europy, ale nam się to nie udało. Natomiast na mistrzostwach świata wiedzieliśmy, że kluczowe role mogą odgrywać zespoły z Ameryki czy Azji. Cieszymy się z tego, że zostaliśmy sklasyfikowani wyżej niż Brazylia, Argentyna czy Kuba – dodał.

Przez fazę grupową nasi reprezentanci przeszli jak burza, w pokonanym polu pozostawiając Meksyk, Tunezję, Belgię i Chiny. Jednak ten ostatni rywal sprawił im sporo kłopotów, bowiem Polacy wykazali nad nim wyższość dopiero po tie-breaku. Później przyszły triumfy nad Turcją i Francją, a w półfinale przeciwnikiem biało-czerwonych ponownie byli rówieśnicy z Chin. Lecz tym razem Polacy zaprezentowali się słabiej i musieli uznać wyższość Azjatów. – Sposobem na Chińczyków miała być dobra, mocna zagrywka, która odrzucałaby przeciwników od siatki i uniemożliwiałaby im rozgrywanie kombinacji, bo jeśli Azjaci dogrywali piłkę do siatki, to robili na niej spory młyn, a ich rywale mieli wówczas kłopoty z blokiem. Niestety, w meczu półfinałowym nie udało nam się zrealizować tego założenia. Pomyliliśmy się w tym elemencie 20 razy, czyli bardzo dużo jak na czterosetowy pojedynek. Chińczycy z łatwością rozgrywali akcje, a to utrudniało nam zarówno blok, jak i obronę. Być może mieliśmy słabszy dzień, a rywale to wykorzystali – zaznaczył trener.



Choć nie było łatwo, na szczęście Polacy pozbierali się po półfinałowej porażce i w pojedynku o brązowy medal ograli Iran. – Chłopakom siedziała w głowie wcześniejsza porażka. Przed spotkaniem o brąz dużo pracowaliśmy nad tym, aby wyrzucili z głowy negatywne myślenie. Oni byli załamani, bo marzył im się finał – podkreślił Czaja. – W pierwszym secie nie było wesoło. Popełniliśmy w nim bodajże jedenaście błędów własnych, ale widać było, że Irańczycy są do ogrania. Z biegiem czasu w chłopakach pojawiła się nadzieja, że przeciwników można pokonać. Wszystko w naszej grze powoli zaczynało się układać. Udane wejście miał Bartek Lemański, a w zespole dobrze zaczęła funkcjonować gra środkiem oraz blok. Z kolei Irańczycy zaczęli wątpić w swoją grę. Im dalej, tym rywalom coraz bardziej opadały ręce, byli bezradni wobec naszej dobrej postawy – dodał.

Po raz pierwszy w historii zdarzyło się, że męska kadra młodzieżowa wywalczyła dwa medale na mistrzowskiej imprezie w ciągu jednego roku. Czy to oznacza, że zawodnicy znajdujący się obecnie w kadrze kadetów mają papiery na wielkie granie? – Ten rocznik jest bardzo utalentowany, ale zawodnicy nie mogą spocząć na laurach, muszą jeszcze dużo pracować. Bez pracy w wieku juniorskim wszystko można stracić, a zwycięstwa mogą zostać zdewaluowane przez zaniedbania. Ale jestem przekonany, że dzięki ciężkiej pracy wielu z tych zawodników będzie wartościowymi graczami. Wszyscy są na bardzo dobrej drodze, ale samo nic się nie zrobi. Na razie osiągnęli wynik w kategorii kadetów, ale muszą go poprzeć pracą w kolejnych latach – skomentował szkoleniowiec.

Na odpoczynek biało-czerwoni nie mają zbyt wiele czasu, bowiem już w weekend zaczną zmagania w Europejskim Festiwalu Olimpijskim Młodzieży. Weźmie w nim udział czołowa siódemka mistrzostw Europy oraz gospodarze turnieju (Holandia). – Zdaję sobie sprawę z tego, że chłopcy są przemęczeni, ale większość naszych rywali będzie w podobnej sytuacji. Myślę, że na tygodniowy wysiłek będzie nas stać, bo chcielibyśmy walczyć o jak najlepszą lokatę – ocenił opiekun polskich kadetów. – Na pewno na tym turnieju pomogą nam gracze, którzy na mistrzostwach świata występowali w mniejszym wymiarze. Siatkarze z podstawowej szóstki powinni być w pełni sprawni na kluczowe spotkania – zakończył Wiesław Czaja.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved