Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka plażowa > Maria Włoch: Wystarczyło ugrać to jedno oczko więcej

Maria Włoch: Wystarczyło ugrać to jedno oczko więcej

fot. archiwum

Z eliminacji do turnieju głównego o mistrzostwo świata do lat 19 odpadł duet Gruszczyńska/Włoch. Polki pod żadnym względem nie mogą zaliczyć zawodów do udanych. - Kiepsko to wyglądało - opowiada smutna Maria Włoch.

Wczoraj przed meczem byłyście optymistycznie nastawione, ale dzisiejszy pojedynek za bardzo wam nie wyszedł…

Maria Włoch:Niestety, kiepsko to wyglądało. Rywalki okazały się mocne, do tego zjadły nas jednak trochę nerwy, bo to nasz pierwszy turniej tej rangi i całość wyglądała tak, a nie inaczej. W pierwszym secie co prawda zaczęłyśmy z Natalką naprawdę dobrze, byłyśmy bardzo skoncentrowane. Prowadziłyśmy 13:8 i wtedy wszystko się zacięło… Rosjanki nas dogoniły, u nas wyszedł brak doświadczenia, bo po takiej serii rywalek nawet nie wzięłyśmy czasu. Gra zaczęła być chaotyczna, dość mocno wiało, co nie pomagało w grze. Przy zbliżonym wyniku w końcówce pojawiły się nerwy i ostatecznie przegrałyśmy dwoma punktami. Drugi set już kompletnie nam nie wyszedł. Zaczęłyśmy od stanu 1:4 i pojawił się chyba strach przed porażką, który nas sparaliżował. Myślę, że w tej drugiej odsłonie nie zaprezentowałyśmy nawet 1/3 naszych umiejętności…

Cały ten wyjazd do Porto jak do tej pory jest jakiś pechowy..

Zgadza się. Wszystko zaczęło się jeszcze w poniedziałek, kiedy to z rana w siedzibie związku powstało małe zamieszanie, przez co ledwo zdążyliśmy na samolot. Cała ekipa wpadła spóźniona na lotnisko, na szczęście trener Sławomir Robert przy tych całych nerwach zachował zimną krew i udało się nieco opóźnić wylot samolotu, tak żeby zdążyli nas odprawić z bagażami. Sam lot również nie należał do najprzyjemniejszych. Mocno "telepało", przez co ciężko było się przez te kilka godzin zrelaksować. Wieczorem wybrałyśmy się z trenerką na boiska, aby potrenować, jednak z hotelu na plażę mamy spory kawałek i po drodze… coś poszło nie tak. Nie trafiłyśmy na boiska, gdzie mogłybyśmy poćwiczyć i zapisać się na kolejne treningi. Ani jedno, ani drugie nam się nie udało…

Czyli przed startem nawet nie miałyście okazji do treningu?

Trenowałyśmy we wtorek, ale dopiero jak doczekałyśmy się wolnego boiska. Jednak nic dobrego z tego nie wyszło, bo piasek był tak gorący, że nadal mamy ślady oparzeń na stopach.

To znaczy, że pogoda w Porto w kratkę…

Racja, we wtorek strasznie grzało, a dziś jest może z 18 stopni i wieje mocny, zimny wiatr. Nie wiem czemu nie mogłyśmy grać w dłuższych strojach, w tych warunkach gra w topach i krótkich majtkach nie jest zbytnio komfortowa.

Musieliśmy na ponad dwie godziny zawiesić rozmowę, bo otrzymałyście informację, że możecie znaleźć się w gronie "Lucky losers", ponieważ w Porto nie pojawiło się kilka par zgłoszonych do turnieju głównego…

Jednak pech nadal nas nie opuszcza… Miałyśmy losowanie z parą ze Szwajcarii o ostatnie wolne miejsce w turnieju głównym. Zarówno my, jak i one przegrałyśmy mecz w eliminacjach, zdobywając tę samą ilość punktów, w sumie to nawet wyniki w setach były dokładnie takie same. Jak łatwo sobie wyobrazić, los był łaskawszy dla Szwajcarek… Kartka z napisem "SUI" będzie teraz chyba śnić mi się po nocach. Wystarczyło ugrać to jedno oczko więcej i jutro dalej byłybyśmy w grze…

Rozmawiał: Michał Błaszczak

źródło: beachvolleyball.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
siatkówka plażowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-07-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved