Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Marek Kardoš: Mamy przygotowane trzy warianty

Marek Kardoš: Mamy przygotowane trzy warianty

fot. archiwum

- Jeżeli potwierdzi się najlepsza opcja, to zrobimy zespół, który mógłby rywalizować o miejsce czołowej szóstce - o zmianach kadrowych, temacie Grzegorza Boćka i programach szkolenia młodzieży w Polsce w rozmowie ze Strefą Siatkówki mówił Marek Kardoš.

Po zakończeniu sezonu ligowego 2012/2013 pozostałe zespoły PlusLigi dość szybko rozpoczęły kompletowanie składów na kolejny sezon. Poza pojedynczymi informacjami dot. ewentualnych rozmów z Bonifante czy Bąkiewiczem oraz doniesieniach o pozyskaniu nowych sponsorów, o transferach w AZS-ie nie mówi się za wiele. Jak wygląda aktualnie sytuacja AZS-u Częstochowa?

Marek Kardoš:Ze względu na to, że niektóre sprawy nie są zakończone, mamy przygotowane trzy warianty systemu gry. Jeżeli opcja A – najlepsza, potwierdzi się ze względu na budżet, to w tym roku zrobimy zespół, z którym za rok będziemy mogli myśleć o dużo lepszych wynikach niż w minionym sezonie, a na pewno taki, który mógłby rywalizować o miejsce czołowej szóstce PlusLigi. Pozostałe warianty są także zależne od warunków finansowych, więc poczekamy i zobaczymy jakie będziemy mieć możliwości. Na razie nie mogę jeszcze nic potwierdzić, bo rozmowy trwają. Na rynku transferowym zostało niewielu wolnych dobrych polskich zawodników, więc stworzenie mocnego zespołu na tym etapie może być trudne, AZS może zapłacić dużo, ale za dobrego zawodnika. Dlatego też być może będziemy zmuszeni odczekać jeden rok, aby pozyskać takich zawodników, z którymi moglibyśmy pomyśleć o grze w europejskich pucharach czy walce o medale.

Kto z zeszłorocznego składu pozostanie w drużynie? Jest już wstępny zarys zespołu?



– Prawdopodobnie będą to Miłosz Hebda, Dawid Murek, Marcin Janusz, Kacper Piechocki, Kuba Bik, Bartosz Bednorz, o kolejnych zawodnikach na razie nie mogę powiedzieć.

Dość głośna była sprawa transferu Grzegorza Boćka do zespołu wicemistrza Polski. Sporo wskazywało, że po debiutanckim sezonie młody atakujący zostanie w Częstochowie. Decyzja zawodnika była dla ciebie zaskoczeniem?

To jest jego decyzja i widocznie uważa, że tak będzie dla niego lepiej. Na pewno w ZAKSIE będzie miał więcej gry, jednak nie jestem pewien czy nie jest to dla niego jeszcze za wcześnie. Zobaczymy, w którą stronę wszystko się rozstrzygnie, w całej tej sytuacji sam zawodnik zachowuję się trochę dziwnie. Po czasie, jaki spędziłem z nim na treningach, przykre jest, że tak się stało. Zawsze byłem uczony podejścia honorowego. A prawda jest taka, że w Bełchatowie go nie chciano, u nas dostał szansę i zrobił największy postęp. Jednak po tym wszystkim zamiast przyjść i porozmawiać z przedstawicielami klubu na ten temat, co jest normalne, jeżeli ktoś ma umowę, o ile zawodnik taką ma, zachował się inaczej. Jednak nie mnie to oceniać, sędzia stwierdzi jak było.

Jeżeli potwierdzi się, że Bociek miał ważny kontrakt z AZS-em, zawodnik może być zawieszony?

Jest to dość ciekawa sytuacja, podobnie było kiedyś z Michałem Kubiakiem. Nie wiem jak to wygląda w Polsce, ale szkoda by było, gdyby tak utalentowany zawodnik był zawieszony. Jeżeli ma umowę, był albo jest związany kontraktem, duży błąd popełniła ZAKSA, bo z tego co wiem, była informowana o stanie sytuacji. Tak szczegółowo cały temat już mnie nie interesuje, koncentruję się przede wszystkim na tym, czy dany zawodnik będzie, czy nie w moim zespole. Nie wiem czego mogę oczekiwać, ale musieliśmy się przygotować i mamy alternatywę za niego.

W przerwie od rozgrywek ligowych trenujesz dzieci i młodzież biorące udział w częstochowskim Volleyball Camp. Pierwszy turnus już za nami. Czy na tym etapie można już wstępnie ocenić sam projekt?

Projekt sam w sobie jest bardzo dobry, już po pierwszym turnusie mogę powiedzieć, że pojawiło się kilka ciekawych dzieciaków w wieku 11-14 lat. O ile na Słowacji możemy zrobić jeden camp, gdzie jest ok. 60 dzieci, tutaj jest o tyle lepiej, że na każdy z trzech turnusów jest sporo dzieci i to w tym wieku, kiedy te specjalne ruchy się kształtują. Widać po nich, że są przygotowani motorycznie. To była bardzo dobra grupa, mam nadzieję, że kolejne turnusy będą podobne. Co ciekawe, poza osobami, które miały wcześniej kontakt z siatkówką, były też dzieci i młodzież które chciały nauczyć się grać. I tutaj podziękowania należą się rodzicom, że wysłali dzieci i dali im tę szansę.

Turnus trwa 11 dni. Czy w tak krótkim czasie, poza samą zabawą siatkówką, można u tych młodych ludzi wytrenować pewne nawyki, umiejętności?

Mają treningi dwa razy dziennie po 2 godziny, przez większość tego czasu grają. Ćwiczą też sporo odbić, jest to trening analityczny i syntetyczno-analityczny. Dodatkowo dzieci są podzielone na trzy grupy, gdzie grupa A jest zaawansowana, w grupie B jeszcze się uczą, choć już sporo potrafią i grupa C najmłodsza wiekowo, z którą trenowałem ja. W tej najmłodszej grupie dzieci uczą się specyficznych ruchów, odbijania i prowadzenia piłki. Pod koniec turnusu było naprawdę widać, że zrobili taki postęp, że nie mają problemu grać na trzy odbicia.

Z tym że nauka kończy się wraz z zakończeniem udziału w campach…

Tutaj sporo zależy od nauczycieli w szkołach i rodziców. Wystarczy, żeby dzieci teraz bawiły się z piłką, a od 13-15 roku życia zaczęły koncentrować się bardziej na siatkówce.

Obozy siatkarskie są w Polsce coraz bardziej popularne. Jednak organizowane w Częstochowie campy są chyba bardziej rozbudowane?

Tego typu projekty pojawiały się już wcześniej, ale w takim wymiarze były turnieje na Słowacji czy w Czechach, skąd też wzięliśmy ten pomysł. Tutaj wszystko jest bardziej ukierunkowane na samą siatkówkę i to siatkówka jest na pierwszym miejscu, a reszta jest zabawą. Mam za sobą chyba z 10 takich campów i to jest wyjątkowa pracą, uwielbiam pracę z dziećmi. Kiedy dajemy coś dziecku, dziecko jest podwójnie wdzięczne i to było widać. Te dzieci chciały uczyć się coraz więcej, to jest zupełnie inna generacja niż pokolenie, które ma teraz 17-18 lat.

Można już powiedzieć czy cieszący się takim zainteresowaniem projekt będzie kontynuowany w kolejnych latach?

Osobiście chciałbym to prowadzić cyklicznie co roku. Piłkarskie campy istnieją praktycznie przez cały rok i w tej dyscyplinie jest sporo wyszkolonej młodzieży. A młodzież jest gwarantem sukcesów. Im więcej takich osób będzie, tym bardziej będzie z kogo wybierać w przyszłości. Wytworzy się zdrowa konkurencja, mobilizująca tych ludzi do dalszego rozwoju i ciężkiej pracy.

* rozmawiała Edyta Bańka (Strefy Siatkówka)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga, rozgrywki młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-07-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved