Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jakub Bednaruk: Rynek transferowy jest coraz mniejszy

Jakub Bednaruk: Rynek transferowy jest coraz mniejszy

fot. Cezary Makarewicz

Zespół Politechniki, który w minionym sezonie zajął 6. miejsce, praktycznie przestał istnieć. Kluczowi gracze odeszli, a Bednaruk buduje nową drużynę z reprezentantów Rumunii i Słowacji oraz z młodych siatkarzy, którzy dopiero zadebiutują w PlusLidze.

Tak jak rok wcześniej, w pana drużynie doszło do rewolucji. Budowę nowego zespołu zaczyna pan od zera.

Jakub Bednaruk:Finansowo przebijają nas drużyny, z którymi rywalizujemy w lidze o miejsca w środku tabeli, ale nie robię z tego wielkiego problemu. My ściągamy z I-ligowego Będzina Mateusza Sacharewicza czy wcześniej Michała Poterę, czyli siatkarzy, dla których jesteśmy atrakcyjnym klubem. Później są nimi bogatsi, np. Lotos Trefl Gdańsk czy inne zespoły. Bardzo chciałem zatrzymać na kolejny sezon Maćka Zajdera, ale zdawałem sobie sprawę, że tak jak Krzysztof Wierzbowski będzie chciał poszukać nowych wyzwań. Z kolei Fabian Drzyzga od początku nie ukrywał, że nie chce się wiązać z Politechniką na lata. Cieszę się, że trafił teraz do mocnego klubu, Asseco Resovii.

Jako jeden z najbiedniejszych klubów w lidze Politechnika musi sięgać po nowych graczy do I ligi?



– Pieniądze determinują możliwości, a ja jestem dobrze rozeznany w realiach niższej klasy. Czołowe kluby ekstraklasy nie szukają tam zawodników. A jeśli już, to młodego przyjmującego, który będzie czwarty w hierarchii, ale podpisze długoletni kontrakt. U nas taki gracz będzie bliżej boiska, będzie miał większe szanse na grę. Choć z drugiej strony nie chce podpisywać kilkuletniej umowy.

Politechnika współpracuje także z młodzieżowymi klubami z Warszawy. Niedawno kontrakty podpisali rozgrywający Maciej Stępień i przyjmujący Artur Szalpuk.

– Stępień wyszedł z Metra, środkowy Przemek Smoliński, który był już w zespole, grał wcześniej w MOS-ie Wola, a Szalpuka wyciągnęliśmy z MDK-u. A jest przecież jeszcze libero Maciek Olenderek z Metra. Zależało mi na współpracy z miejscowymi klubami – na razie układa się dobrze, choć nasz sztab szkoleniowy nie ma jeszcze pełnego rozeznania we wszystkich grupach wiekowych. To dla nas praca na kolejny sezon, żeby lepiej poznać najlepszych 16- i 17-latków. Nie jesteśmy potęgą, ale chcemy być takim impulsem, deserem dla wyróżniających się graczy warszawskich klubów, którzy mogą otrzymać u nas szansę.

Czołowych graczy – Drzyzgę i Grzegorza Szymańskiego – zastąpią obcokrajowcy. Zatko i Gontariu są tańsi?

Nie chcę rozmawiać na temat wysokości kontraktów. Rynki transferowe są coraz mniejsze, te z innych krajów się kurczą i coraz więcej obcokrajowców chciałoby grać w Polsce. Działa na nich magia PlusLigi, ogromne zainteresowanie kibiców. Zdają sobie sprawę, że jeśli będą się u nas wyróżniać, to później mogą liczyć na naprawdę wysokie kontrakty. Trzeba tylko ich umiejętnie znaleźć. Gontariu dotychczas podpisywał wysokie kontrakty, ale po ostatnim słabym sezonie we Francji i Rumunii ma dużo do udowodnienia i dlatego mogliśmy go sprowadzić. Z kolei Zatko chce się pokazać na naszym rynku. Politechnika jest coraz bardziej rozpoznawalna w Europie – może nie gwarantujemy kokosów, ale można się u nas wybić. Promowanie mniej znanych graczy to – biorąc pod uwagę nasze możliwości – jedyna słuszna droga.

W jakim stopniu wykorzystuje pan kontakty nawiązane podczas kariery?

To nie była kariera, tylko raczej przygoda z siatkówką. Korzystam z opinii trenerów, ludzi, którzy znają się na siatkówce. Kontakty się przydają. Kiedy sprawdzam trzy ostatnie kluby danego gracza, to okazuje się, że we wszystkich grało po trzech moich kolegów i wtedy natychmiast do nich dzwonię. To najlepszy sposób na sprawdzenie kilku czynników, np. czy nasz kandydat nie ukrywa kontuzji. Ważne jest dla mnie także podejście mentalne do wykonywania zawodu. Musimy zminimalizować ewentualne ryzyko.

Jak zmienił się trener Bednaruk od tego sprzed roku, który debiutował w roli pierwszego trenera?

– Może bardziej chłodno podchodzę do niektórych spraw? W poprzednim sezonie stres był duży, choć mój sposób bycia to ukrywał. Nikt nie wiedział, jak będę pracował i prowadził drużynę podczas meczu. Teraz mam więcej prawdziwego luzu. Uwierzyłem, że obrany przeze mnie sposób pracy, choć może nie jest idealny, przynosi niezłe efekty. Choć w dalszym ciągu trzeba nad nim pracować. Komunikacja z zawodnikami była dobra – po sezonie dalej przybijamy sobie piątki. Wspólnie coś wygraliśmy, kilka razy dostaliśmy po głowie, ale mam nadzieję, że każdy z nich mógł sobie powiedzieć, że dzięki współpracy stał się lepszym siatkarzem. W pewnych sytuacjach może zbyt ostro reagowałem, a momentami zbyt łagodnie. Mimo wszystko stałem się lepszym trenerem.

* więcej w serwisie warszawa.sport.pl
* rozmawiał Krzysztof Zaborowski (sport.pl)

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-07-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved