Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. C: Horror dla Koreańczyków

LŚ, gr. C: Horror dla Koreańczyków

fot. archiwum

Po ponad 2,5 godzinie walki koreańscy siatkarze udowodnili swą wyższość nad Portugalczykami. Azjaci bez wątpienia mogą uznać wyjazd do Guimarães za udany, bowiem na zakończenie rundy grupowej odnieśli dwa zwycięstwa za pełną pulę punktów.

Portugalczycy spotkanie przeciwko Koreańczykom rozpoczęli po swojej myśli. Doskonale za linią dziewiątego metra spisywał się Alexandre Ferreira, w efekcie czego Azjaci mieli ogromne trudności ze skończeniem ataku (0:2). Koreański rozgrywający dodatkowo nie silił się na finezję, posyłając wszystkie piłki do Kwang-In Jeona, który nie potrafił przebić się przez szczelny portugalski blok (1:5). Koreańczycy próbowali znaleźć wyjście z tej trudnej sytuacji, lecz ich rywale doskonale czytali ich grę i na pierwszym czasie prowadzili 8:3. Z czasem mylić się zaczęli również podopieczni Flavio Gulinelliego, przez co ich przewaga stopniała do trzech oczek (9:6). Ciężar gry na swoje barki starał się wziąć co prawda Jae-Duck Seo, po którego atakach i zagrywkach gracze z Azji ponownie odrobili część strat (10:12), ale chwilę później w szeregach gospodarzy ponownie zaskoczył blok, w czym duża zasługa João Jose (15:11). Koreańczycy jeszcze kilkakrotnie niwelowali dystans, zbliżając się do rywali na dwa oczka, lecz miejscowi na więcej im nie pozwalali i po atakach Valdira Sequeiry ponownie odskakiwali na bezpieczny dystans. Przyjezdni dopiero po zagrywce Seung-Suk Kwaka doprowadzili do remisu po 18, ale kilka chwil później Europejczycy ponownie popracowali blokiem. Koreańczycy jednak wciąż nie odpuszczali, lecz Tiago Violas swoimi zagrywkami znacznie utrudnił im wyprowadzenie akcji, dając swemu teamowi piłkę setową. Goście zdołali się jednak wybronić, dzięki czemu kibice byli świadkami niezwykle zaciętej oraz emocjonującej końcówki, w której prowadzenie zmieniało się niczym w kalejdoskopie. Tę wojnę nerwów lepiej wytrzymali przyjezdni, a dzieła dopełnił Jeon.

Pierwsze akcje drugiej partii, podobnie jak poprzedniej, należały do podopiecznych Flavio Gulinelliego (2:0, 3:1). Bardzo dobrze spisywał się przede wszystkim Valdir Sequeira, który był bezlitosny dla swych rywali. Gdy jednak w polu serwisowym stanął Sun-Soo Han, jego team całkowicie odrobił straty (5:5), po czym rozgorzała walka punkt za punkt, a na pierwszy time-out, z zaliczką jednego oczka, po ataku Marcela Gila, schodzili miejscowi. Od tego momentu żadnej z ekip nie udało się odskoczyć na więcej niż punkt. Dopiero gdy w szeregach Portugalczyków ponownie zaskoczył blok, ci prowadzili 13:10, lecz Koreańczycy, dzięki staraniom Sun-Kyu Lee, zbliżyli się do rywali na 13:14, a po ataku blok-aut Kwang-In Jeona, doprowadzili do remisu po 15. Kibice zgromadzeni w hali w Guimarães ponownie byli świadkami zaciętego boju (17:17, 20:20). Żadna z ekip ani na chwilę nie odpuściła, a po błędzie w ataku Alexandre Ferreiry, to przyjezdni mieli pierwszą piłkę setową, którą natychmiast wykorzystali, blokując Sequeirę.

Trzecią odsłonę, tradycyjnie już, Portugalczycy rozpoczęli po swojej myśli (3:1). Po zagrywkach Andre Lopesa ich przewaga jeszcze wzrosła (5:2), a o czas poprosił trener Koreańczyków. Po powrocie na boisko przyjezdni zaczęli odrabiać straty, lecz ich szanse na remis pogrzebał Sang-Ha Park, psując zagrywkę (4:5). Na pierwszy time-out oba zespoły sprowadził as serwisowy Nuño Pinheiro (8:5). Dodatkowo w poczynania Azjatów wkradły się niewymuszone błędy własne, w efekcie czego ich strata do rywali wciąż rosła (5:10). Portugalczycy zaś grali coraz pewniej i dzięki udanemu zbiciu i blokowi João Jose utrzymywali dystans (14:9). Sygnał do walki swoim kolegom starał się dać Jae-Duck Seo, lecz inicjatywa wciąż leżała po stronie miejscowych. Z czasem jednak mylić się zaczęli i gospodarze, dzięki czemu goście odrobili część strat (15:20), lecz serię tę przerwał Jose. Gracze z Półwyspu Iberyjskiego nie zamierzali wypuszczać tego prowadzenia z rąk i pewnie zmierzali po wygraną, a pojedynce dobre zagrania Azjatów i doskonałe zagrywki Jeona nie były w stanie tego odmienić, zwłaszcza że po kilku akcjach także i on się pomylił, ustalając wynik seta.



Również i tym razem pierwsze akcje padły łupem graczy Flavio Gulinelliego (3:1), lecz przyjezdni, przy zagrywkach Jae-Duck Seo, zaczęli niwelować straty (4:4), a po chwili to oni prowadzili. Wszystko to za sprawą ogromnego poświęcenia w defensywie oraz udanych ataków Kwang-In Jeona. Portugalczycy nie zamierzali jednak odpuścić, a wynik w tej fazie seta zmieniał się niczym w kalejdoskopie i na pierwszym czasie to miejscowi cieszyli się z dwupunktowej zaliczki, która utrzymywała się przez długi czas, a z czasem została powiększona przez João Jose (13:9). Koreańczycy jednak, po błędach rywali i atakach Kwaka oraz Seo  wysunęli się na prowadzenie 16:14. Po drugiej przerwie technicznej miejscowi postanowili postawić wszystko na jedną kartę i zaryzykowali w polu serwisowym, doprowadzając do wyrównania (18:18), a po bloku Nuño Pinheiro ponownie to oni byli na czele. Nikt tutaj nie zamierzał odpuszczać i kibice po raz kolejny byli świadkami zaciętej końcówki (24:24, 26:26), w której ponownie więcej spokoju zachowali Koreańczycy.

Portugalia – Korea 1:3
(32:34, 23:25, 25:21, 26:28)

Składy zespołów:
Portugalia: Gil (10), Ferreira A. (19), Pinheiro (8), Jose (18), Sequeira (20), Lopes (7), Coeho (libero) oraz Casas, Violas i Dos Santos (2)
Korea: Jeon (20), Han, Lee Sun-Kyu (10), Kwak (10), Seo (29), Park Sang-Ha (7), Lee Kang-Joo (libero) oraz Park Chul-Woo (1) i Bu

Zobacz również:
Wyniki 6. kolejki oraz tabela gr. C LŚ

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-07-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved