Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. A: Biało-czerwoni wymęczyli zwycięstwo z USA

LŚ, gr. A: Biało-czerwoni wymęczyli zwycięstwo z USA

fot. archiwum

W katowickim Spodku kibice mogli obejrzeć wszystkie oblicza biało-czerwonej reprezentacji - od fatalnej gry, na którą nie można patrzeć, po walkę o każdą piłkę do samego końca. Polacy wygrali 3:2 i ciągle mają matematyczne szanse na awans do Final Six.

Oba zespoły bardzo zdeterminowane pojawiły się na katowickim parkiecie. Już od samego początku spotkania walka toczyła się punkt za punkt. Podopieczni Andrei Anastasiego swoje skuteczne akcje przeplatali błędami – pomyłki w serwisie zaliczyli Jakub Jarosz oraz Bartosz Kurek. Inauguracyjny set dobrze rozpoczął nowy atakujący reprezentacji USA – Carson Clark, którego gwiazda jaśniała przez cały czas trwania tego pojedynku. Z pierwszymi piłkami fatalnie radził sobie za to, znany polskim kibicom z występów w rzeszowskiej Asseco Resovii, Paul Lotman. To dzięki jego nieudanym zagraniom i świetnej postawie Jarosza w ataku Polacy mogli schodzić na pierwszą przerwę techniczną z czteropunktowym prowadzeniem (8:4). Nie cieszyli się z niego jednak długo, gdyż prawdziwą zmorą dla biało-czerwonych stała się nieumiejętność wykończenia kontrataków. Imponująca skuteczność Clarka i włączenie się do gry Matthew Andersona poskutkowały przechyleniem szali na amerykańską stronę (11:9). Włoski szkoleniowiec przywołał do siebie swoich siatkarzy i nawoływał o więcej uwagi, co początkowo nie odniosło skutku. Obraz polskiej gry jednak wkrótce się zmienił. Do skutecznego Jarosza dołączyli także Kurek i Michał Winiarski. Przyjezdni wyciągali ręce w kierunku rywali w postaci zepsutych zagrywek. Atak Piotra Nowakowskiego i blok na Lotmanie ustanowiły wynik 22:20 dla miejscowych. Korzystny rozkład punktów polscy siatkarze „dowieźli” do końca, zwyciężając w tej odsłonie.

Wraz z inauguracyjnymi piłkami drugiej partii dwunastotysięczna publiczność zgromadzona w Spodku mogła zmagać się z silnymi emocjami. Skończony atak na poruszonym bloku w wykonaniu Jakuba Jarosza, popsuty serwis Maxwella Holta, as serwisowy Bartosza Kurka i zatrzymanie Matthew Andersona – wszystko to przyniosło polskim graczom możliwość objęcia wysokiego prowadzenia (4:1). Niezrażeni takim obrotem spraw Amerykanie postawili veto i szybko odrobili straty (4:4). Od tej pory miał miejsce wyrównany bój. Na boisku za fatalnie spisującego się Lotmana pojawił się Antonio Ciarelli. Dynamiczny atak z krótkiej Davida Lee oraz skończona kontra wspomnianego Ciarelliego dały podopiecznym trenera Johna Sperawa komfort gry przy dwupunktowej przewadze (14:12). Z dwoma oczkami w zapasie schodzili oni także na drugą przerwę techniczną. Od tej pory nad polską reprezentacją zaczęły zbierać się czarne chmury. Każdy atak w pierwszej akcji był zatrzymywany przez szczelnie budowany amerykański mur. Nieprzyjemne uczucie związane z byciem ofiarą bloku spotkało zarówno Jarosza, jak i Kurka i gospodarze przegrywali już 16:20. Na nic nie zdały się uwagi trenera Anastasiego, gdyż gra biało-czerwonych posypała się całkowicie.

Zmory Polaków z drugiej odsłony przeniosły się także na kolejną. Atak po bloku  Ciarelliego i uplasowanie przez Michała Winiarskiego piłki poza boiskiem dały wynik 4:1 dla przybyszów z Ameryki Północnej. Prawdziwy pogrom w wykonaniu amerykańskich siatkarzy nastąpił jednak wówczas, gdy w pole serwisowe powędrował Clarson Clark. Jego odrzucające od siatki zagrywki uniemożliwiły podopiecznym włoskiego szkoleniowca właściwe rozgrywanie pierwszych akcji. Clark rozbił polskie przyjęcie, popisując się dwoma asami serwisowymi. Przewaga drużyny z USA bezlitośnie się spotęgowała (9:2). Andrea Anastasi, chcąc odmienić oblicze gry swoich zawodników, sięgnął po zmiany – na parkiet został desygnowany Michał Kubiak w miejsce Michała Winiarskiego. Amerykanie nie wzruszyli się jednak pojawieniem się nowego polskiego gracza na boisku i kontynuowali obraną politykę bezkompromisowego natarcia. Atak Matthew Andersona z lewego skrzydła ustanowił wynik 14:4 dla gości. Clark wciąż nie tracił swojej skuteczności, a dwa dynamiczne ataki Davida Lee sprawiły, że amerykańscy gracze osiągnęli aż jedenastopunktowe prowadzenie (22:11). Polacy zostali sprowadzeni do parteru w tym secie, który zakończył się wynikiem 25:13 dla reprezentacji USA.



Kto myślał, że po tak katastrofalnym występie w poprzedniej partii Polacy zwieszą głowy i wręczą Amerykanom zwycięstwo w tym meczu na tacy, ten grubo się mylił. Podrażnieni „głównodowodzący” biało-czerwonych – Jakub Jarosz oraz Bartosz Kurek – swoimi mocnymi zbiciami nie pozostawili rywalom złudzeń i dali znać, że będą walczyć. I rzeczywiście, po burzy wyszła dla Polaków tęcza. Gdy do kolegów dołączył się Piotr Nowakowski i zablokował atak Davida Lee, na tablicy wyników wyświetlił się wynik bardzo korzystny dla gospodarzy (4:1). Zaskoczony amerykański trener wcisnął guzik oznajmiający czas dla jego zespołu. Zawodnicy trenera Anastasiego długo jeszcze dominowali nad gośćmi, ciesząc się wysoką przewagą, ale wkrótce tama pękła. Do głosu doszli uśpieni na krótką chwilę Clark i Anderson. Ten drugi, gdy tylko znalazł się w polu zagrywki, posyłał prawdziwe bomby. Modelowa akcja z pipe’a autorstwa przyjezdnych doprowadziła do remisu (11:11). Od tej pory obie drużyny walczyły ze sobą jak równy z równym. Dzięki dobrym serwisom Kurka i świetnej postawie Winiarskiego na siatce Polacy znów objęli prowadzenie w tym spotkaniu (16:14). Jednak nie na długo. Wkrótce Winiarski został zablokowany, a Clark zdobył punkt bezpośrednio z zagrywki i Amerykanie znowu wyrównali. Po obu stronach pojawiła się szarpana gra i sporo nerwów. Goście nie wytrzymywali presji i często mylili się w serwisie, jednak Polacy nie potrafili tego wykorzystać, przez co miał miejsce bój toczony na przewagi. Mordercza walka akcja za akcję zakończyła się dopiero wraz ze zdobyciem przez polskich graczy trzydziestego punktu.

W rozstrzygającym secie rozochoceni miejscowi pokazali się z dobrej strony. Od premierowych piłek tej odsłony miała miejsce wymiana cios za cios, która z pewnością mogła podobać się koneserom twardej siatkówki. Jakub Jarosz przedarł się przez blok przeciwników, a Antonio Ciarelli pomylił się i zawodnicy Andrei Anastasiego mogli cieszyć się z trzech cennych punktów w zapasie (6:3). Zatrwożeni wizją przegranego spotkania siatkarze z USA postanowili gonić rywali. Jarosz tym razem został zatrzymany w kontrze, a Michał Winiarski nadział się na amerykańską ścianę. Swoją cegiełkę dołożył do tego także niezmiennie skuteczny Clark. Gdy Maxwell Holt wykorzystał przechodzącą piłkę, na tablicy pojawił się remis (9:9). Anastasi zareagował i desygnował do gry Grzegorza Kosoka. Ostra walka obu zespołów trwała bardzo długo, gdyż set ten, tak jak jego poprzednik, znalazł swoje zakończenie dopiero w grze na przewagi. Gdy Winiarski skończył atak po prostej, a Jarosz mocnym zbiciem wykorzystał trzecią piłkę meczową, biało-czerwoni odnieśli swoje trzecie zwycięstwo w tegorocznej edycji World League.

Polska – USA 3:2
(25:22, 19:25, 13:25, 30:28, 18:16)

Składy zespołów:
Polska: Nowakowski (10), Winiarski (16), Kurek (17), Jarosz (21), Żygadło, Możdżonek (5), Zatorski (libero) oraz Ignaczak, Kosok (1) i Kubiak (1)
USA: Anderson (17), Lee (8), Lotman (1), Caldwell (6), Clark (24), Holt (14), Shoji E. (libero) oraz Shoji K. (1), Ciarelli (13) i Smith

Zobacz również:
Wyniki 5. kolejki oraz tabela gr. A Ligi Światowej

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-07-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved