Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Ireneusz Mazur: Nie zagramy z żadnym galaktycznym rywalem

Ireneusz Mazur: Nie zagramy z żadnym galaktycznym rywalem

fot. archiwum

- Dopiero dobra gra naszej drużyny może dać nam gwarancję awansu do turnieju finałowego. Gdybyśmy analizowali tylko trzy poprzednie kolejki, to miałbym wątpliwości, czy uda się zrealizować ten cel - mówi były trener polskiej reprezentacji, Ireneusz Mazur.

Tegoroczna edycja Ligi Światowej nie rozpoczęła się dla Polaków zbyt dobrze, bowiem biało-czerwoni odnotowali cztery porażki. Czy początkowe niepowodzenia nie były dla pana niepokojące?

Ireneusz Mazur:Przegrana z Brazylią nigdy nie powoduje większego niepokoju, ponieważ reprezentacja ta już wielokrotnie pokazywała, że jest jednym z najlepszych zespołów na świecie. Ludzie znający się na siatkówce dokładnie wiedzieli, że rozegranie dwóch gier kontrolnych przed Ligą Światową nie da gwarancji dobrego startu w tych rozgrywkach. Można przypuszczać, że strategia trenera Anastasiego zakładała, że mecze z Brazylią były wkomponowane w cykl przygotowawczy. Najprawdopodobniej lepsza dyspozycja Polaków była przewidywana na kolejne spotkania. Jednak okazało się, że Francuzi zagrali dwa bardzo ciekawe pojedynki, a my jeszcze nie weszliśmy na właściwy pułap gry. Ale dla mnie nie było zaskoczeniem, że na początku forma zawodników nie była najwyższa. Nie zawsze przecież da się wszystko przewidzieć. Mam jednak nadzieję, że negatywne aspekty mamy już za sobą. Po porażkach z Francuzami kluczowe mogą okazać się zwycięstwa nad Argentyną, dzięki którym nasza reprezentacja otworzyła sobie drogę do lepszej gry. Ale czy tak faktycznie będzie, pokażą dopiero kolejne pojedynki.

No właśnie, zwycięstwa nad Argentyną są bardzo ważne, bo pozwoliły Polakom zachować szansę awansu do turnieju finałowego, choć i tak, szczególnie w tym piątkowym meczu, szło nam jak po grudzie…



Nie najwyższa wartość przeciwnika pomogła nam w odniesieniu wygranych. Spora ilość błędów własnych Argentyńczyków, które popełniali w kluczowych momentach, pozwoliła nam się otworzyć i nieco szczęśliwie wygrać, szczególnie to pierwsze spotkanie. Słyszeliśmy też różne deklaracje trenera Webera, który mówił, że będzie rotował składem podczas meczów z Polakami. Argentyńczycy grają w turnieju finałowym, dlatego mogą pozwolić sobie na żonglowanie różnymi taktycznymi zagraniami, dzięki czemu ich gra nie była najwyższych lotów. Ale ta sytuacja była dla nas dogodna, dzięki czemu, mimo nie najlepszej dyspozycji, potrafiliśmy rozstrzygnąć na swoją korzyść oba mecze. Najważniejsze jest to, że nasza reprezentacja otworzyła się na dobrą grę. Jaka jest jej rzeczywista siła, zobaczymy dopiero w kolejnych spotkaniach.

Nadal mamy otwartą drogę do turnieju finałowego. Wprawdzie musimy wygrać wszystkie mecze do końca, ale dzielenie się punktami między zespołami z naszej grupy stwarza pewność, że żaden z zespołów nie będzie realizował założeń taktycznych i wystawiał w ostatnich meczach słabszy skład, bo będzie miał zagwarantowany udział w finałach. Wówczas mogłoby się zdarzyć, że niżej notowana drużyna ograłaby lepszego rywala. Mam na myśli oczywiście Brazylię, która wygrywając wszystkie spotkania, mogła potraktować ulgowo jakiś mecz i dać odpocząć podstawowym zawodnikom, wystawiając zmienników. To nie byłaby zła intencja, tylko zagranie taktyczne. Jednak przegrywając i gubiąc punkty z Francuzami, Brazylia skazała się na to, że do końca będzie musiała walczyć o awans. Dlatego wszystko jest w naszych rękach. Nie zagramy z żadnym galaktycznym rywalem. Zarówno Amerykanie, jak i Bułgarzy są w naszym zasięgu, a gdy zagramy na swoim poziomie, to ci przeciwnicy nie powinni nam zagrozić.

Stosunkowo dobra postawa Amerykanów jest dla pana zaskoczeniem? Zazwyczaj po sezonie olimpijskim nie liczyli się oni w Lidze Światowej, a obecnie – mimo wielu rotacji w składzie – wciąż mają możliwość znalezienia się w turnieju finałowym.

Oni z reguły po okresach olimpijskich od nowa budowali drużynę, a przez to ich gra pozostawiała wiele do życzenia. Uważam, że tak jest i tym razem. W tym roku nie mają oni oszałamiającego składu. Wprawdzie jest Anderson, który wielokrotnie pokazywał się z dobrej strony, ale nie jest to wyjątkowa drużyna, której nie możemy pokonać. Dla mnie nie jest zaskoczeniem, że zdarzyło się jej kilka wygranych. Nie jest to zespół, który gra jakąś oszałamiającą siatkówkę. Jeśli my zaprezentujemy się na dobrym poziomie, to oni nie powinni nam ani przez moment zagrozić. Co prawda wygrali na przykład jeden mecz z Bułgarami, ale Bułgarzy, zmieniając strefy czasowe, mieli prawo być zmęczeni.

Czyli jest pan optymistą i uważa pan, że biało-czerwoni zagrają w turnieju finałowym?

Jestem optymistą, ale umiarkowanym. Uważam, że dopiero dobra gra naszej drużyny może dać nam gwarancję awansu do turnieju finałowego. Gdybyśmy analizowali tylko te trzy poprzednie kolejki, to miałbym wątpliwości, czy uda się zrealizować ten cel. Mam jednak nadzieję, że z tygodnia na tydzień nasza drużyna będzie prezentowała siatkówkę, którą grała w zeszłym roku. Wówczas jest w stanie awansować do turnieju finałowego.

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-07-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved