Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Michał Winiarski: Chciałbym kiedyś wrócić do Skry

Michał Winiarski: Chciałbym kiedyś wrócić do Skry

fot. archiwum

Michał Winiarski podpisał dwuletni kontrakt z Fakiełem Nowyj Urengoj i po czterech latach spędzonych w Skrze Bełchatów zagra w Rosji. - Myślę, że dokonałem prawidłowego wyboru - powiedział Michał Winiarski o przenosinach do Rosji.

Co czuli pana bliscy, kiedy dowiedzieli się o przenosinach do Moskwy? Strach? Ciekawość?

Michał Winiarski: – Wszystkiego po trochu, Moskwa jest dla nas zupełnie nowym miejscem. Strach oczywiście był, jednak czeka nas nowa kultura, inny klimat. Wyjeżdżaliśmy już z Polski do Włoch i wszystko poznawaliśmy tam od zera. Chcieliśmy spróbować czegoś nowego, aby nie żałować później tego, że nie wiemy, jaka jest Rosja. Poza tym jest to dla mnie wyzwanie. Kiedy grałem we Włoszech, Serię A1 uważało się za najlepszą na świecie. Obecnie za lepszą uchodzi Superliga.

Ciężko było podjąć decyzję?



Tak, ponieważ czeka nas wiele trudności. Jeśli nie znajdziemy nigdzie w pobliżu szkoły dla naszego siedmioletniego syna, to będziemy musieli uczyć go sami. Bełchatowska szkoła przyśle nam plany zajęć. Szkoda, że nie może kontynuować nauki w swojej szkole, bardzo mu się tam podobało. Na szczęście moja żona ma pewne nawyki nauczania. Niedawno uczyła dzieci języka włoskiego w szkole, tak więc mamy plan B. Długo omawialiśmy tę kwestię i w końcu zdecydowaliśmy, że sobie z tym poradzimy.

A jak wygląda sprawa z językiem rosyjskim?

Kiedy byłem w szkole, uczyłem się rosyjskiego. Teraz jestem jak pierwszoklasista, składam litery w słowa, ale moja żona zna język trochę lepiej. Nie martwi mnie to jednak, ponieważ kiedy wyjechałem do Włoch, znałem tylko parę słów, które mogłem wychwycić od Raula Lozano. W ciągu czterech, pięciu miesięcy mówiłem już dosyć dobrze po włosku.

Rozgrywający Simon Tischer opowiadał, że w Rosji ciężko się trenowało, użył nawet określenia „harował jak wół”. Nie boi się pan ciężkich treningów?

Każdy, kto podchodzi do pracy profesjonalnie, będzie pracować dopóki nie padnie. Nie boję się, że ktokolwiek będzie mnie męczyć, w mojej nowej drużynie cały sztab trenerski to Włosi. De Giorgi, trener Sebastiana Świderskiego, to uznany specjalista, który nie pozwoli, aby ktokolwiek mnie wyczerpywał.

Rozmawiał pan z Bartoszem Kurkiem o Moskwie?

Nie, nie rozmawiałem z Bartkiem, ale za to Łukasz Żygadło dał mi parę wskazówek.

Czego oczekuje pan od Rosji?

Rosja przeraża Polaków, chociaż mój przyjaciel uspokaja mnie, że to wszystko to przesada i Rosjanie nie mają nic do Polaków i żyją z nami w przyjaźni. Bardzo chcę już poznać tę nową kulturę. Ciekawie jest w końcu przyjechać do Moskwy.

Pana nowy klub Fakieł znajduje się w Moskwie, ale mecze rozgrywa na Syberii. Powoduje to pewne problemy?

Łukasz mówił mi, że lot z Moskwy do Nowego Urengoju trwa 3,5 godziny. W Urengoju czeka na nas piękna hala, przytulny hotel i smaczne jedzenie. Jedyną niedogodnością może być to, że trenujemy w jednej hali, a gramy w drugiej, ale nie ma tragedii. W Skrze również rozgrywaliśmy mecze Ligi Mistrzów w Atlas Arenie, a trenowaliśmy w Bełchatowie.

Kwestie finansowe były decydującym czynnikiem?

Muszę przyznać, że ciężko było nie myśleć o tej ofercie poważnie, ponieważ aspekt finansowy przemawiał za wyjazdem od Rosji. Nie mam już dwudziestu lat, ale nie chodzi tylko o pieniądze. Zacząłem to wszystko analizować – wystarczająco dużo pieniędzy, aby zabezpieczyć nam przyszłość. W końcu nie będę grał całe życie. Oprócz pieniędzy i tak było dużo argumentów. Będę występować w lepszej lidze, pracować ze wspaniałymi zawodnikami, trenerami. Poza tym uświadomiłem sobie, jakie są moje sportowe ambicje, a nie tylko chęć zarobku. Mój nowy klub chce być w czwórce najlepszych drużyn Superligi i mam nadzieję, że uda nam się to osiągnąć. Mój agent zapewnił mnie, że jeśli teraz nie wyjadę do Rosji, to pożałuję, ponieważ nikt nie wie, ile jeszcze będzie trwał siatkarski boom w Rosji. I jeśli jest taka możliwość, trzeba ją wykorzystać. Wysłuchałem tego wszystkiego i myślę, że dokonałem prawidłowego wyboru. W Superlidze przynajmniej osiem klubów jest silnych. Proszę spojrzeć na drużyny, które starały się o przetrwanie.

Wcześniej bał się pan latania. Jak pan teraz znosi długie loty?

Tak, bałem się wcześniej latać, ale potem przełamałem ten strach. Jakiś czas temu stwierdziłem, że latanie jest bezpieczniejsze niż jazda samochodem. Nie będzie z tym problemu w Rosji.

Jak pan oceni ostatnie cztery lata w Skrze?

Nawet wyniki pokazują, że były to udane lata. Zdobyliśmy brąz i srebro Ligi Mistrzów, dwa razy byliśmy mistrzami Polski i wygraliśmy Puchar Polski. Doszedłem do siebie po kontuzji, wróciłem do kadry, więc wybór klubu był prawidłowy. Jeśli będzie to możliwe, chciałbym kiedyś wrócić do Skry.

Zapomniał pan już o porażce na igrzyskach w Londynie?

Jeśli chodzi o porażki, to moje podejście do nich jest takie – przez lata zdałem sobie sprawę, że im szybciej zapomni się o przegranych, tym lepiej. Trzeba wyciągnąć wnioski, ale nie można tego aż tak rozpamiętywać, bo to może zeżreć ciebie od środka. Turniej w Londynie mógł pójść nam lepiej, ale nasza drużyna może osiągnąć więcej. Dalej będziemy walczyć o wszystkie możliwe tytuły.

źródło: championat.ru, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-07-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2017 Strefa Siatkówki All rights reserved